
Rewolucja pożera własne dzieci, można by rzecz, obserwując to, co dzieje się w gminie Lipno. Oto Mariusz H., który wjechał na fotel wójta gminy, dzięki społecznemu protestowi przeciw budowie ferm wiatrowych, teraz sam (a właściwie razem ze swoim zastępcą) jest w poważnych tarapatach.
Prokuratura postawiła mu kilkanaście zarzutów korupcyjnych. Co ciekawe, wójt w większości nie brał łapówek do własnej kieszeni, lecz kazał wpłacać datki do kasy gminy.
Ja się na prawie aż tak dobrze nie znam jak prokurator rejonowy, więc nie będę cytował paragrafów i udowadniał, że wymuszanie haraczów na rzecz gminnej kasy to takie samo przestępstwo, jak wsuwanie kopert do swojej kieszeni. Prokurator Jerzy Maćkowiak przecież wie, co robi, a – jak sam się chwali – wie dużo, bo obaj podejrzani włodarze mieli na podsłuchu telefony. Nie wiem, jak często leszczyńska prokuratura sięga po ten środek i to wobec przedstawicieli władz, ale widocznie chyba zbyt rzadko, skoro tak spektakularnych aresztowań, jak panów H. i S. zdarza się mało.
Generalnie przedstawiciele władzy samorządowej w naszym regionie nie mają ostatnio dobrej passy, ale trudno się temu dziwić: kto sprawuje władzę, naraża się na ryzyko popełniania błędów i stawania pod pręgierzem opinii publicznej. Taki burmistrz Miejskiej Górki Karol Skrzypczak naraził się nie tylko okolicznym rolnikom zbyt ugodową – zdaniem protestujących – postawą wobec zakusów firmy PAK z Konina, która chce na naszych terenach wybudować kopalnię węgla brunatnego, a pewnie także i elektrownię. Co prawda przedsięwzięcie znajduje się na razie na etapie poszukiwań złóż węgla, ale to wystarczyło, aby w gminach powiatów: rawickiego i gostyńskiego zrodził się prawdziwy bunt. Tym bardziej że burmistrz Skrzypczak, oczarowany wycieczką do Konina, gdzie przyglądał się z bliska, jak funkcjonuje taki „węglowy raj”, wytknął publicznie oponentom budowy kopalń niewiedzę i demagogię.
O dziwo, w samym Lesznie władzy samorządowej nikt zbytnio nie atakuje i z braku innego pożytecznego zajęcia opozycja zajmuje się a to pisaniem protestów w sprawie nie przyznania koncesji telewizji Trwam na nadawanie cyfrowe, albo też składa wnioski uchwał w mało istotnych sprawach. Ostatnio np. radny PiS Sławomir Szczot wymyślił sobie, że dobrze by było stworzyć internetowy portal promujący historię, kulturę i tradycję miasta Leszna oraz Ziemi Leszczyńskiej. Pomysł szczytny i można by mu przyklasnąć, gdyby radny Szczot z własnych pieniędzy chciał taki portal utworzyć i prowadzić. Ale on woli żeby miasto wzięło to na swoje barki i wybuliło na początek 15 tysięcy zł.
Cieszyć się natomiast należy, że miastu udało się sprzedać technologicznego trupa w postaci miejskiej telewizji kablowej. Jak przyznał sam naczelnik Karpiński z magistratu, wartość księgowa kablówki „Śródmieście” wynosi zero, a mimo to udało się ją sprzedać za prawie 5 mln zł. Widocznie firma Inea z Poznania, zwycięzca przetargu, wie co robi, bo oprócz przestarzałej infrastruktury kupiła dostęp do pokaźnego rynku odbiorców szacowanego na ok. 4 tys. osób. Przy okazji tej pomyślnej dla samorządu transakcji mam pomysł: może miasto zagwarantuje sobie w umowie z nowym operatorem, aby wśród kanałów oferowanych odbiorcom kablówki znalazła się stacja Trwam, a może nawet ów portal wiedzy o regionie. Wówczas za jednym zamachem uda się spełnić aż dwa postulaty PiS i prezydent Malepszy będzie miał na jakiś czas spokój. Przynajmniej do następnej sesji rady miejskiej.
ROBERT LEWANDOWSKI
Dodaj artykuł do: