
Z piętnaściorga radnych miejskich Krzywinia w skutek decyzji wojewody zostało ich dwanaścioro. Mandaty straciły trzy osoby, które zdaniem wojewody nie rzekły się w porę dzierżawy gruntów sołeckich.
Sprawa mandatów ciągnie się od listopada ubiegłego roku. Początkowo wojewoda zdecydował, że mandaty straci pięć osób. Jego zarządzeniu podporządkował się tylko jeden radny, Jan Lemański. Pozostała czwórka postanowiła walczyć. Szybko okazało się, że w przypadku Pawła Prałata wojewoda się pomylił i cofnął postanowienie o wygaszeniu mandatu.
w stosunku do Magdaleny Milczarek i Waldemara Chudziaka wydał zarządzenie zastępcze, które było powtórzeniem wcześniejszej decyzji. Waldemar Chudziak postanowił się mu podporządkować. - Jeśli wojewoda uznał jednak, że popełniłem błąd, to trudno. W wyborach uzupełniających startować nie będę. W radzie pracować chciałem na rzecz wsi i gminy, tymczasem okazało się, że polega to głównie na toczeniu walki politycznej - mówi Waldemar Chudziak.
Radna Magdalena Mielczarek także nie odwoła się od zarządzenia wojewody do sądu administracyjnego. Chce jednak udowodnić, że ma racię przed sądem cywilnym. Dlatego zamierza wytoczyć wojewodzie proces cywilny.
Zarządzenia zastępczego nie otrzymał jeszcze Andrzej Gubański. Jak udało się nam jednak dowiedzieć ten radny mandatu nie straci. - Służby wojewody uznały, że dochował on jednak terminów przewidzianych w ustawie - mówi Tomasz Stube, rzecznik wojewody wielkopolskiego. (SzA/fot. A. Szklarska-Meller)
Dodaj artykuł do: