
Dane z urzędów stanu cywilnego doskonale ilustrują zmieniającą się rzeczywistość. Jak zapisał się w nich rok 2011?
Przyniósł pierwsze symptomy końca męskiej dominacji. O ile w 2010 roku w niemal każdym mieście powiatowym naszego regionu zarejestrowano od kilku aż do kilkudziesięciu więcej chłopców niż dziewczynek, o tyle rok 2011 okazał się być bardziej przychylny dla płci pięknej. Przynajmniej w Lesznie, Kościanie i Wschowie. Statystyki pokazują, że rodzice doczekali się tam prawie tylu samo córek, co synów. Dla przykładu w leszczyńskim USC zarejestrowano 774 dziewczynki i 771 chłopców.
Imiona, które rodzice z naszego regionu najchętniej wybierają dla swoich pociech także odrobinę się zmieniły. Patrząc na dziewczynki w całym regionie po wielu latach udało się strącić Julię z piedestału, znajduje się ona na drugiej pozycji, pierwsza teraz jest Lena, a za nimi są Maja, Maria i Zuzanna. Choć już w poszczególnych miastach wygląda to różnie. W Górze wygrała Hanna, a Julia nie znalazła się nawet w gronie pięciu najpopularniejszych imion. Jednak w Lesznie, Rawiczu i Kościanie ukochana Romea wciąż nie ma sobie równych.
– W ubiegłym roku zarejestrowaliśmy 49 dziewczynek o imieniu Julia, 46 Len, 44 Maje, 42 Zuzanny i 26 Wiktorii – zdradza szczegóły Dominika Mikołajczak z USC w Lesznie.
Podobnie rzecz wygląda wśród chłopców. Spada popularność od lat dzierżącego prym Jakuba, choć statystycznie rzecz ujmując wciąż jeszcze jest to najczęściej wybierane imię męskie w naszym regionie. Za nim jest Filip, Antoni, Szymon i Wojciech. Właśnie to ostatnie imię co najmniej od dwóch lat bije rekordy popularności w Gostyniu. W Kościanie rodzice po raz kolejny postawili na Bartosza, a we Wschowie bezkonkurencyjny okazał się Antoni.
– Tradycyjnie nie zabrakło też rodziców, którzy zdecydowali się na bardziej oryginalne imiona, u nas był na przykład: Hektor, Samuel, Natan, Iwo i Noemi – mówi Halina Matyla, kierowniczka USC w Gostyniu.
Z urzędniczych statystyk wynika też, że coraz popularniejsze stają się śluby cywilne. W Lesznie prawie co druga para, która w ubiegłym roku zawarła związek małżeński, wzięła ślub cywilny. W pozostałych miastach regionu na podobny krok zdecydowała się co trzecia lub co czwarta para.
Z roku na rok wzrasta liczba zgonów. Niestety, rodzi się nas coraz mniej, a umiera coraz więcej. Choć na szczęście wciąż jeszcze urodzenia górują nad zgonami.
– Na stosunkowo dużą liczbę zgonów zarejestrowanych w naszym urzędzie wpływa obecność hospicjum we Wschowie i zakładu opieki leczniczej – zaznacza Lucyna Puk, kierowniczka USC we Wschowie.
– Proszę pamiętać, że statystyki pokazują osoby zarejestrowane w urzędzie, czyli te które urodziły się tu, zawarły związek małżeński czy umarły, ale niekoniecznie muszą być to mieszkańcy naszego miasta. W przypadku zgonów, których zarejestrowaliśmy w leszczyńskim USC 826 tylko 459 dotyczyło samych leszczyniaków – dodaje Dominika Mikołajczak.
(mach)
Dodaj artykuł do: