
Dziś (24 I) w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Lesznie rozpoczęła się akcja protestacyjna. Budynek oflagowano. Pacjenci przyjmowani są jednak bez zmian.
- Nasza akcja w żadnym razie nie jest wymierzona w chorych, a w decydentów - zapewnia Hanna Kotomska. - Protestujemy przeciwko tragicznej sytuacji, w której znalazła się placówka. Jesteśmy jak dryfujący okręt pozbawiony kapitana. A to może doprowadzić jedynie do tragedii.
Związkowcy przekonują, że walczą w interesie pacjentów, którym NFZ nie podpisując ze szpitalem kontraktu na działanie 16 poradni specjalistycznych, skutecznie ograniczył dostęp do publicznej służby zdrowia.
- Nie ma także zgody na plany Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu, zakładające połączenie leszczyńskiego szpitala z Wojewódzkim Szpitalem Neuropsychiatrycznym w Kościanie - dodaje Kotomska. - W tej chwili najpilniejszą sprawą, na której zależy nam, jest zorganizowanie spotkania z Marszałkiem.
I to właśnie m.in. w tej sprawie grupa związkowców z Leszna pojechała dziś do Poznania.
Związkowcy - podobnie, jak dyrekcja leszczyńskiej placówki - podkreślają, że główną przyczyną dramatycznej sytuacji finansowej szpitala są niesprawiedliwe i tendencyjne praktyki stosowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia przy zawieraniu kontraktów.
- Obserwując obecne poczynania decydentów, mamy prawo przypuszczać, że są one próbą zmarginalizowania leszczyńskiego szpitala, poprzez osłabienie jego kondycji finansowej i doprowadzenia do upadłości - dodaje Kotomska. - Podejmując nasz protest chcemy zapobiec dalszym bezsensownym i tragicznym w skutkach działaniom.
(DrA)
Dodaj artykuł do: