
Wycieńczony i zziębnięty mężczyzna zagrzebał się w liściach. Był przytomny, ale nie mógł wstać o własnych siłach. Poszukiwania trwały godzinę. 79-latek trafił do szpitala.
- Wczoraj (23 I) około godziny 18.00 dyżurny otrzymał zgłoszenie zaginięcia 79-letniego mieszkańca gminy Poniec - mówi Sebastian Myszkiewicz, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu. - Mężczyzna około godziny 11.00 wyjechał rowerem z domu w kierunku lasu. Zaniepokojona rodzina już o 15.00 rozpoczęła poszukiwania. Gdy zrobiło się ciemno, a mężczyzny nie odnaleziono, poprosili o pomoc policję.
Ponieważ sytuacja wyglądała poważnie i istniało realne zagrożenie dla życia zaginionego, natychmiast zmobilizowano wszystkie możliwe patrole z Ponieca, Krobi i Gostynia, strażaków ochotników i okolicznych mieszkańców. Po godzinie 18.00 rozpoczęto przeczesywanie lasu. W poszukiwaniach pomagał także leśniczy, który pokazał policjantom, w której części lasu rosną brzozy.
- 79-latek wybrał się bowiem po gałęzie brzozy, z których chciał zrobić miotły - wyjaśnia Myszkiewicz. - Po godzinie, pomiędzy Śmiłowem a Drzewcami odnaleziono zaginionego. Mężczyzna leżał na ziemi, częściowo zagrzebany w liście. Był zziębnięty i wyczerpany. Mimo, że był przytomny, nie mógł wstać o własnych siłach. Natychmiast udzielono mu pierwszej pomocy i przewieziono do gostyńskiego szpitala.
(DrA)
Dodaj artykuł do: