
Jak wyglądała ul. Turystyczna w Boszkowie na przełomie 2010 i 2011 r. – miejscowi wiedzą doskonale. Zresztą wystarczy spojrzeć na dołączoną do tekstu fotografię. Woda zalała nie tylko powiatową ul. Dworcową, o czym w mediach było bardzo głośno, lecz także kilka gminnych dróg. Powiat na remont Dworcowej otrzymał pieniądze od wojewody wielkopolskiego z funduszy przeznaczonych na usunięcie strat powstałych w wyniku zalania mającego znamiona klęski żywiołowej. Gmina też złożyła wniosek do wojewody, ale nie dostała ani grosza.
To nie przez opady
Ul. Turystyczna w Boszkowie była zalana przez wodę ok. pół roku. Zdaniem wójta gminy Włoszakowice Stanisława Waligóry, nie było to wynikiem intensywnych opadów czy roztopów, lecz tego, że wylały jeziora, a stan okolicznych kanałów od lat pozostawia wiele do życzenia. Choć ostra zima zaatakowała region także w sezonie 2009/2010, podczas wiosennych roztopów Boszkowo nie było tak zalane, jak rok później.
– Właścicielem jezior jest Skarb Państwa, dlatego to on powinien zapłacić za wyrządzone szkody – podkreśla Stanisław Waligóra.
– Chodzi nie tylko o ul. Turystyczną, lecz także o dwie drogi gruntowe: z Dominic w kierunku Górska oraz z Boszkowa Wsi do Charbielina. Na te trzy fragmenty dróg złożyliśmy kosztorys inwestorski opiewający na blisko 466 tys. zł – dodaje Jerzy Michalski, kierownik Zarządu Dróg Gminnych we Włoszakowicach.
Zmniejszyli kosztorys
Wojewoda przysłał do gminy komisję na tzw. wizję lokalną. W przypadku ul. Turystycznej, samorząd postanowił ją m. in. „podnieść” oraz wylać nowy dywanik asfaltowy. Zarówno tu, jak i na drogach gruntowych zaproponowano wykonanie zbrojenia z geotkaniny polipropylenowej, która tworzyłaby swego rodzaju poduszkę wypełnioną żwirem. Eksperci z Poznania stwierdzili jednak, że na drogach gruntowych wystarczy wysypanie 10-centymetrowej warstwy kamienia. Tym sposobem nieaktualny okazał się kosztorys przedstawiony przez gminę. Z Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego przyszło pismo, iż koszty remontu wspomnianych trzech dróg nie przekroczą 360 tys. zł, więc lokalny samorząd nie dostanie na nie pieniędzy.
– Można je bowiem otrzymać tylko wtedy, jeśli wartość szkód przekracza 5% przychodów gminy w roku budżetowym poprzedzającym wystąpienie klęski żywiołowej – tłumaczy Jerzy Michalski. – W naszym przypadku brano pod uwagę przychody w 2009 r., bowiem zalanie miało miejsce na przełomie 2010 i 2011 r.
Skończy się w sądzie?
Gmina odwołała się od decyzji województwa, ale otrzymała odpowiedź, iż nie ma podstaw do ponownej weryfikacji szkód. W międzyczasie na własną rękę doraźnie naprawiono szkody na wspomnianych drogach. Ul. Turystyczna została w kilku miejscach „podwyższona” dzięki wysypanemu tam kamieniowi. Pozostałe dwie drogi również umocniono i zamontowano pod nimi rury kanałowe, by woda mogła przepływać pod nią z jednej strony na drugą.
– Samo wysypanie warstwy kamienia na drogach gruntowych nie wystarczy. Przy większej wodzie znów zaczną się one rozmywać. Jeśli wojewoda nadal będzie się upierał przy swojej wersji i nie przyzna nam pieniędzy na gruntowny remont zniszczonych przez wodę odcinków, niewykluczone, że wystąpimy na drogę sądową. Poza tym bez względu na to, czy wartość szkód przekroczy czy też nie przekroczy 5% przychodów gminy, woda, która nas zalała, to efekt złej gospodarki wodami należącymi do Skarbu Państwa. A Kodeks cywilny mówi przecież, że ten, kto wyrządził szkodę, powinien ją naprawić – kończy Stanisław Waligóra.
(ama)
Dodaj artykuł do: