
W powiecie gostyńskim przybywa bezrobotnych magistrów. Dyplom wyższej uczelni nie daje już gwarancji zatrudnienia. Pracodawcy szukają fachowców z zawodówką. Coraz więcej firm zatrudnia robotników przybywających do nas ze Wschodu.
Wyższe nie znaczy dobre
Jeszcze do niedawna powszechna była opinia, że warto się uczyć, bo łatwiej wtedy o dobrą pracę. Teza okazuje się nie do końca słuszna. Bezrobotny magister czy licencjat to teraz zwyczajność. W powiecie gostyńskim przez całe lata osoby z wyższym wykształceniem stanowiły 1 – 2 % bezrobotnych. Przełom nastąpił ok. 2005r. Od tego czasu bezrobotnych z wyższym wykształceniem stale przybywa.
– W minionym roku stanowili 7 procent osób bez pracy – informuje dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Gostyniu, Justyna Krzyżostaniak. – Najtrudniej mają humaniści.
Najwięcej na liście osób chętnych do pracy legitymujących się co najmniej licencjackim wykształceniem jest pedagogów. W kolejce do zatrudnienia czeka 16 osób. Co ciekawe, jeszcze więcej jest ekonomistów, bo aż 26.
– Ekonomista to jednak inny zawód niż księgowa – dodaje pani dyrektor. – Żadna wykwalifikowana księgowa nie jest u nas zarejestrowana. Widocznie mają pracę. Jeśli pracodawcy szukają magistrów, to o bardzo wysokich i specjalistycznych kwalifikacjach.
Przybywa też bezrobotnych nauczycieli. Różnych specjalności. Nawet tak do niedawna pożądanej na rynku pracy, jak anglista.
– Słyszałam, że jeszcze kilka lat temu można było przebierać w ofertach – mówi Katarzyna Wojtkowiak z Zespołu Szkół Rolniczych w Grabonogu. – Gdy w ubiegłym roku szukałam pracy, było tylko jedno wolne miejsce.
Robotnik to jest to
Pracodawcy najbardziej potrzebują... zwykłych, niewykwalifikowanych robotników. W ubiegłym roku w PUP były miejsca pracy dla 111 robotników gospodarczych i 99 pracowników fizycznych. Zainteresowaniem cieszyli się też murarze (92 oferty) i robotnicy budowlani (69). Więcej jest ofert dla mężczyzn niż dla kobiet.
Zupełnie nowym zjawiskiem jest zatrudnianie imigrantów ze Wschodu: Rosja, Białoruś, Gruzja, Mołdowa i Federacja Rosyjska. W powiecie gostyńskim w ubiegłym roku znalazło pracę 40 obcokrajowców.
– To przede wszystkim murarze, zbrojarze, budowlańcy, ślusarze i mechanicy, ale także pomoce domowe – wyjaśnia Daria Żyto, pośrednik pracy. – Prawo pozwala pracodawcom na zatrudnianie ich przez 6 miesięcy w ciągu 12 miesięcy bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę.
Dlaczego akurat tyle? Trudno powiedzieć. Ponadto zapewne pracownicy zza wschodniej granicy są atrakcyjni na naszym rynku pracy z powodu mniejszych wymagań płacowych. W ubiegłym roku w powiecie znalazł też pracę jeden Turek. Tu jednak wymagano od PUP poświadczenia, że nikt z Polaków nie szuka pracy w danym zawodzie. Turek pracę dostał, bo na liście bezrobotnych nie było żadnego masażysty specjalizującego się w masażu tureckim poświadczonym certyfikatem wydanym w Stambule.
(l)
Dodaj artykuł do: