
Od nowego roku wiele poradni lekarskich w powiecie gostyńskim jest zamkniętych na klucz. Nie przyjmie diabetolog ani chirurg dziecięcy, ani logopeda. W Borku, Piaskach i Pogorzeli – nieczynne są poradnie ginekologiczne. NFZ nie podpisał kontraktów. Podobna sytuacja, choć nie tak skrajna, miała miejsce w ubiegłym roku. Po odwołaniach – wróciła do normy. Powtarzające się działania NFZ wyglądają na swego rodzaju grę. Nie wiadomo, kto tu kotkiem, a kto myszką. Czyżby zabawa kosztem pacjenta?
Od 1 stycznia zamknięto istniejące od wielu lat w powiecie poradnie ginekologiczne w Borku Wlkp., Piaskach i Pogorzeli. Lekarze się odwołali. Protestują pacjentki. Proszą też o wsparcie lokalne władze samorządowe. Inicjatorką protestu pacjentów jest 40-letnia Beata Kowalczyk z Piasków.
– Od wczesnej młodości jestem pod opieką medyczną ginekologów przyjmujących w poradni w Piaskach – tłumaczy. – Na jedną wizytę zapisywało się tutaj 25-30 kobiet. I wszystkie były przyjmowane. Chętnych było tyle, że w grudniu wyczerpał się limit przyjęć. To jest teren wiejski. Kobietom trudno jest dojeżdżać do Gostynia, a terminy tam wyznaczane są bardzo odległe.
Pani Beata niepokoi się zwłaszcza o osoby starsze: jak panie po siedemdziesiątce mają dojechać przy tak kiepskiej komunikacji publicznej? Kobiety napisały protest. Zbierają podpisy po domach, w szkołach, w urzędach, wystawiają listy w sklepach.
– Podpisaliśmy się na odwołaniach lekarzy-ginekologów do Narodowego Funduszu Zdrowia – informuje wójt Piasków, Zenon Norman. – Uważamy, że likwidacja poradni stawia nasze mieszkanki w bardzo kłopotliwej sytuacji. A przecież chodzi o rzecz niebagatelną, bo o ich zdrowie.
Podobnie zachowali się burmistrzowie Pogorzeli i Borku Wlkp. Lekarze złożyli odwołania. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że od nowego roku powstała jedna nowa poradnia K – kolejna w Gostyniu, przy tutejszym szpitalu. Rodzi się pytanie, czy to właśnie dlatego NFZ zlikwidował trzy położone w mniejszych miejscowościach powiatu? Atmosfera dodatkowo jest gorąca, bo lekarze różnych poradni, które istniały do tej pory, nie otrzymali wyjaśnień, dlaczego przegrali walkę o kontrakty.
– Nie wiemy, co o tym wszystkim myśleć – mówią. – Jeśli spełniamy wszystkie kryteria, jakie postawił NFZ, to dlaczego zostaliśmy odrzuceni?
I sugerują:
– Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Jeśli w dodatkowym konkursie w końcu niektórzy z nas dostaną kontrakty na poradnie, to przecież do ich ponownego uruchomienia minie sporo czasu. Narodowy Fundusz Zdrowia sporo zaoszczędzi. Niestety – na pacjentach.
Prawdopodobnie nowy konkurs zostanie rozstrzygnięty przez NFZ 10 lutego.
(l)
Dodaj artykuł do: