
Tym razem Dominik K. z Lechitowa odpowie za włamanie, kradzieże szyn kolejowych i drzewa z lasu. Przed sądem staną także jego wspólnicy.
Jednym z nich jest m.in. brat jego zamordowanej żony.
- Od 22 października do 1 grudnia 2010 roku na terenie Nadleśnictwa Chodlewo mężczyźni zabrali z lasu drzewo sosnowe i olchowe o łącznej wartości 2313 złotych -informuje prokurator Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy prokuratury Okręgowej w Legnicy. - 30 listopada 2010 roku Dominik K., działając wspólnie i w porozumieniu z innym kolegą włamał się do domu jednorodzinnego w Cieszkowicach w powiecie górowskim.
Po wybiciu szyby w drzwiach balkonowych mężczyźni weszli do środka i ukradli instalację grzewczą. W sumie siedem grzejników, 50 metrów rur miedzianych, bojler 200-litrowy i sterownik pieca centralnego ogrzewania. Zabrali także klamki, zamki drzwiowe, zewnętrzną instalację elektryczną, lampy halogenowe, rolety okienne, odkurzacz karcher i różne inne przedmioty. Wartość tych łupów poszkodowany wycenił na 22.380 złotych.
To jednak nie wszystkie przestępstwa, jakie ma na sumieniu podwójny zabójca Dominik K.
- Na początku stycznia 2011 roku wszedł w porozumienie z bratem swej nieżyjącej już wtedy żony oraz trzema innymi kolegami i postanowili wspólnie dokonywać kradzieży elementów metalowych z nieczynnego torowiska w pobliżu Bełcza Małego - wyjaśnia dalej Łukasiewicz. - Od stycznia do 7 lutego 2011 roku, działając w różnych konfiguracjach osobowych dokonywali przy użyciu piły, brzeszczotów do metalu i klucza nasadowego, systematycznego wycinania elementów torowiska.
Zwozili je następnie do skupu metali w Górze, gdzie sprzedawali je jako złom. Dokonanie transakcji umożliwiali im tam znajomi pracownicy.
Tylko jednej nocy (z 26 na 27 stycznia 2011 roku) zdemontowali i ukradli łącznie 38 metrów szyn kolejowych z łapkami mocującymi, pierścieniami, wkrętami i śrubami. PKP PLK S.A wyceniło szkodę na nie mniej niż 2035 złotych. Kolejnej kradzieży na szkodę Zakładu Linii Kolejowych w Ostrowie Wielkopolskich dokonali w nocy z 2 na 3 lutego 2011 roku. Wtedy łupem złodziejskiej szajki padło 27 metrów szyn i inne elementy torowiska o wartości nieco ponad 1500 złotych.
I to po tej ostatniej kradzieży, 8 lutego 2011 roku Dominik K. został zatrzymany. Policja nie wiedziała jeszcze wtedy, że ma do czynienia z zabójcą dwóch młodych kobiet.
- Po wykonaniu czynności z jego udziałem zwolniono go do domu - dodaje Łukasiewicz. - 10 lutego sam zgłosił się do Komendy Powiatowej Policji w Górze i przyznał się do zabójstwa żony.
Później, w trakcie śledztwa na jaw wyszło jeszcze jedno zabójstwo. Mężczyzna przyznał się także do zamordowania sąsiadki, z którą łączyło go coś więcej.
29-letni dziś Dominik K. był już w przeszłości karany. (DrA)
Dodaj artykuł do: