
Zdaniem urzędników i części radnych, leszczyńskie szkoły są przyzwoicie wyposażone w nowoczesne pomoce dydaktyczne. Nie zgadza się z tym jednak szef PiS-u w Lesznie Sławomir Szczot, który dąży do wprowadzenia w szkołach tabletów, a opornym wskazuje przykłady… w Afryce i na Filipinach.
Na ostatniej sesji radni Marek Wein i Tadeusz Feliczak (emerytowani dyrektor i wicedyrektor I LO w Lesznie) poczuli się obrażeni publikacją radnego Sławomira Szczota (PiS) w czasopiśmie ,,Dzień dobry’’. Napisał tam, że władze lokalne wielu miejscowości w Indiach, na Filipinach czy w Afryce mają mądrzejsze władze lokalne i oświatowe niż Leszno. Powód - dzieci do nauki wykorzystują najnowocześniejsze techniki (np. tablety i laptopy), a ,,u nas ciągle: tablica, kreda, papierowy podręcznik, ciężki tornister szkolny’’, jak podkreśla Szczot.
– Czas na skok technologiczny, bo wyprzedzają nas już tzw. kraje trzeciego świata – twierdzi Sławomir Szczot. – Ale niektórym radnym wszystko jedno. Radny Feliczak wielokrotnie wypowiadał się przeciwko wprowadzaniu tabletów i laptopów do szkół, różnie to argumentując. Jego wypowiedzi odbieram jako rozpaczliwą próbę obrony starszego człowieka przed nowoczesnością. Odbywa się to jednak ze szkodą dla młodego pokolenia leszczyniaków. Radny Wein był natomiast przeciwnikiem sprawy tabletów i laptopów na każdym etapie pracy nad projektem.
Magistrat pod koniec ub.r. przekazał szkołom 85 tys. zł. Szef PiS-u zarzucił członkom zespołu oceniającego, że spośród wniosków o zakup urządzeń wykorzystujących nowoczesne techniki edukacyjne (17 szkół ubiegało się o ok. 600 tys. zł), wybrali tylko tablice interaktywne (wraz z laptopem, rzutnikiem i specjalnym oprogramowaniem). W ten sposób nie znalazł uznania wniosek o zakup tabletów dla jednej z klas gimnazjum. A to właśnie wprowadzenie tabletów do szkół jest sztandarowym pomysłem edukacyjnym szefa leszczyńskiego PiS-u.
– Radny Szczot stał się ekspertem edukacyjnym, choć w komisji rady miejskiej są osoby o dużym stażu nauczycielskim. Tablice interaktywne nie służą tylko do mazania, zachęcam do przyjścia na lekcje do szkoły – oświadczył na sesji rady miejskiej Tadeusz Feliczak.
Radny Szczot nie pojawił się jednak na pokazowej lekcji w I LO w Lesznie, z udziałem m.in. radnych i urzędników.
– Tablice interaktywne to niezwykłe usprawnienie pracy dydaktycznej. To byłaby wielka krzywda, gdyby teraz zniknęły ze szkół – twierdzi Halina Leonarczyk, nauczycielka chemii w I LO. – Można na nich wyświetlać filmy, zatrzymywać się na istotnych ich fragmentach, samodzielnie analizować najważniejsze zjawiska i wyciągać wnioski. Uczniowie mają wielką frajdę, gdy z nich korzystamy na lekcjach, bo działa na nich nie tylko bodziec wzroku, ale też i efekty dźwiękowe. Oczywiście korzystamy też z tradycyjnej tablicy, a także z laboratorium.
W I LO używane są cztery tablice interaktywne. Dyrektor Barbara Kochanek zabiega o kolejne, bo oprócz znaczących walorów dydaktycznych, pozwalają też oszczędzić na papierze, a także umożliwiają udostępnienie wykorzystanego na lekcji materiału – poprzez internet – uczniom nieobecnym w szkole.
– Przywiązujemy dużą wagę, by lekcje w szkołach były atrakcyjne – mówi Lucjan Rosiak, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta Leszna. – Przez wiele lat wyposażaliśmy szkoły w pracownie komputerowe i sprzęt audiowizualny. Każda z placówek ma też co najmniej jedną tablicę interaktywną. Tę politykę chcemy kontynuować.
(ram)
ZOBACZ MATERIAŁ WIDEO
Dodaj artykuł do: