
Prokurator wojskowy z Poznania płk Mikołaj Przybył strzelił sobie w
głowę nieomal na oczach dziennikarzy. Piszę „nieomal”, bo co prawda w
tym momencie nie było w pomieszczeniu dziennikarzy, ale niektóre kamery
cały czas pracowały.
Potem fragmenty tej wstrząsającej i bezprecedensowej w dziejach polskich mediów sytuacji pokazały wszystkie stacje TV i portale internetowe. Przy okazji w mediach rozgorzała dyskusja, jak właściwie w takiej sytuacji powinni zachować się dziennikarze, fotoreporterzy, operatorzy kamer?
Moim skromnym zdaniem reporter to mimo wszystko też człowiek, więc powinien zachować się po ludzku, czyli udzielić niezbędnej pomocy targającemu się na swoje życie prokuratorowi. I tak m.in. zareagował dziennikarz „Głosu Wielkopolskiego” Łukasz Cieśla, który sprawdzał puls postrzelonego prokuratora Przybyła. Rzucił jednocześnie do operatorów: „Nie kręćcie tego”. Niestety, niektórzy z nich nie posłuchali jego apelu i … dzięki temu wiele stacji telewizyjnych oraz portali miało świetny materiał reporterski. Także portal „Głosu”. Celowo używam zwrotów „dzięki temu” i „świetny materiał”, by ukazać przed jakimi etycznymi i moralnymi dylematami stoją współcześni dziennikarze.
Inny przykład z ostatnich dni: w internecie rekordy oglądalności bije materiał, w którym podsumowujący wydarzenia minionego roku w stacji TVN 24 redaktor Grzegorz Miecugow mówi bełkotliwym głosem. Materiały na You Tube opatrzone są chwytliwymi tytułami w stylu „pijany dziennikarz TVN 24”. Czy tak było w istocie? Odpowiedź przyszła bardzo szybko: w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost” ukazał się wywiad Piotra Najsztuba z zainteresowanym, gdzie wyjaśnia, iż jego bełkotliwa mowa była spowodowana podwójną dawką silnego leku antydepresyjnego, jaki zażywa w związku z jego … chorobą nowotworową. Bo okazuje się, że red. Miecugow walczy z rakiem płuc, którego nabawił się w efekcie nałogowego palenia papierosów. I jak teraz czują się wszyscy ci komentujący złośliwie filmik krążący po necie? Zapewne większość z nich, także koledzy po fachu, nie uwierzyli w tłumaczenia Miecugowa. Ja mu wierzę, choć nie mogę zrozumieć, dlaczego w takim stanie zdecydował się na występ przed kamerą.
O dylematach etyczno-moralnych dziennikarzy i reporterów, zwłaszcza tych telewizyjnych, bo przekaz za pomocą ruchomego obrazu jest dziś najpopularniejszym i najszybszym kanałem informacyjnym, piszę nie bez przyczyny. Od ponad tygodnia na portalu internetowym Panoramy uruchomiliśmy własny kanał wideo. Codziennie prezentujemy materiały wideo przygotowane przez naszego dziennikarza, notabene do niedawna znanego dziennikarza radiowego, Michała Wiśniewskiego. W związku z tym przed nami także prędzej czy później staną podobne dylematy: co pokazywać, jak pokazywać i gdzie znajduje się granica etyki dziennikarskiej, za którą znajduje się już tylko czysta komercja, brukowe treści i żerowanie na ludzkim nieszczęściu. Mogę obiecać, że postaramy się tej granicy nigdy nie przekraczać i nie epatować internauty „trupami, które ożywiają stronę”. W razie czego zawsze możecie zaprotestować i dać nam cynk, że jednak w którymś momencie przesadziliśmy.
Dodaj artykuł do: