Reportaż Drukuj Email
Musi wrócić za kratki
11.01.2012.
ImageMarko z Leszna już raz siedział w więzieniu i powinien wiedzieć, że w sądzie trzeba pilnować terminów. Tymczasem o dzień za późno wysłał apelację od wyroku skazującego go na rok pozbawienia wolności. Sąd odrzucił więc jego prośbę o karę w zawieszeniu i wysłał mu wezwanie do zakładu karnego. Ostatnie dni grudnia skazany spędził ze świadomością, że czeka go powrót za kratki. Na wolności zostawi konkubinę i dwoje małych dzieci.

Kopnął, bo był pijany

29–letni Marko nie jest idealnym obywatelem: ma już na koncie trzy wyroki, ale to nie nauczyło go szacunku dla prawa. W lipcu 2007 r. pojawił się z kolegą na rynku w Lesznie. Nagle bez powodu kopnął w nogę czterdziestoletniego mężczyznę, który rozmawiał ze swoim kuzynem. Uderzenie było tak silne, że leszczynianin przewrócił się i poważnie ucierpiał. Trafił do szpitala, gdzie na kilka tygodni założono gips na nogę. Prześwietlenie wykazało, że kość śródstopia jest złamana, a kość piszczelowa – pęknięta. 

Marko od tyłu podszedł do Adriana i go kopnął. Nie zareagowałem, bo się bałem. Nie mieliśmy z nimi żadnych zatargów ani nieporozumień – zeznał Piotr S., kuzyn pokrzywdzonego.

Widziałem tych dwóch z daleka. Byli pijani, ale sądziłem, że spokojnie przejdą obok mnie i kuzyna – mówił Adrian C., pokrzywdzony leszczynianin. – Znam z widzenia tego, który mnie kopnął. Po tym zdarzeniu przez cztery miesiące byłem na zwolnieniu lekarskim.

Już następnego dnia spotkał w mieście swojego napastnika. Ten zaoferował tysiąc złotych odszkodowania. Gdy jednak przez kilka dni nie zrealizował obietnicy, Adrian C. powiadomił policję. Rozpoznał sprawcę na zdjęciach. Na nic się to jednak zdało, gdyż Marko zapadł się pod ziemię. W miejscu, gdzie był zameldowany w centrum Leszna, mieszkała niepełnosprawna staruszka. Policjanci ustalili, że wyjechał do pracy za granicę.

Cztery lata poszukiwań

Marko od wielu lat jest znany leszczyńskiej policji. Kiedyś w Osiecznej po pijanemu kierował „maluchem”. Innym razem okradł automat do gier zręcznościowych i uderzył kogoś w twarz w centrum Leszna. Zdarzyło mu się również wybić szybę w oknie na parterze i ukraść z mieszkania wieżę oraz magnetowid. W więzieniu siedział prawie dwa lata, od czerwca 2005 r. do maja 2007. Przestępstwo na rynku popełnił niespełna dwa miesiące później. Słusznie więc spodziewał się, że może mieć kłopoty.

Prokuratura zarządziła poszukiwania  w całym kraju. Rozważano wydanie europejskiego nakazu aresztowania, gdyż pojawiła się informacja, że Marko mieszka w Anglii u brata. W 2011 r. Biuro Międzynarodowej Współpracy w Komendzie Głównej Policji ustaliło jednak, że poszukiwany mieszka w Świdniku pod wschodnią granicą.

Nie miałem zatargu z tamtym mężczyzną na rynku w Lesznie. Byłem pijany i nie pamiętam, dlaczego go kopnąłem – Marko zeznał w prokuraturze w Świdniku cztery lata po zdarzeniu, w lipcu 2011 r. – Nie zapłaciłem pokrzywdzonemu tych pieniędzy, bo on chciał ode mnie dwa tysiące złotych odszkodowania. Miałem tylko tysiąc, ale on nie chciał słyszeć o mniejszej kwocie. No i nie zapłaciłem w ogóle. Ale wiele razy go przepraszałem. Żałuję tego, co się stało.

Chuligański wybryk

Marko mieszka z konkubiną i dwójką dzieci w wieku 2 i 3 lata. Niebawem na świat przyjdzie trzecie dziecko. Rodzina utrzymuje się z zasiłków z pomocy społecznej.

Na początku listopada ub. r. w Sądzie Rejonowym w Lesznie odbyła się rozprawa. Marko został skazany na rok więzienia, bez warunkowego zawieszenia. Sąd zaostrzył mu karę uznając, że czyn został popełniony w warunkach chuligańskich. Oskarżony działał bowiem publicznie, bez powodu i wykazał się rażącym lekceważeniem porządku prawnego. Marko musi też zapłacić pokrzywdzonemu 2 tysiące złotych nawiązki.

Ponieważ nie był obecny na rozprawie, sąd wysłał mu wyrok do Świdnika. Marko odebrał przesyłkę 7 listopada. Miał równo tydzień, by wysłać ewentualną apelację. Wystarczyło, że 14 listopada nadałby list na poczcie. On jednak zrobił to jeden dzień za późno, 15 listopada.

Takich błędów nie popełniam

„Bardzo proszę wysoki sąd o zamianę kary pozbawienia wolności na pozbawienie wolności z zawieszeniem na trzy lata. Jestem jedynym żywicielem rodziny i wiem, że źle zrobiłem. Teraz mam żonę i dzieci i już nie popełniam takich błędów. Dlatego przeproszę pokrzywdzonego i dam mu dwa tysiące złotych” – napisał Marko w apelacji.

Sąd odmówił jednak przyjęcie wniosku o zamianę kary. Jedynym powodem jest przekroczenie terminu.

Kilka dni przed Bożym Narodzeniem sąd wysłał do Marko wezwanie do odbycia kary. 29–latek ma się stawić 18 stycznia w więzieniu w   Lublinie. W tym samym dniu może złożyć wniosek o odbycie kary w systemie dozoru elektronicznego. Gdyby znów „przeleciał” mu termin, za kratki doprowadzi go policja. Taka usługa jest odpłatna.    

(maks)
 
 
Dodaj artykuł do:



Komentarze (1)
RSS komentarzy
1.
patologia
11-01-2012 15:44
M - Gość
Patologia zyjaca z podatkow uczciwych obywateli. Rozwiazanie jest proste....zlikwidowac zasilki dla biednych...albo wezma sie doroboty, a jak nie to umra z glodu i problem sie sam rozwiaze!

Napisz komentarz

Komentarze naruszające netykietę i regulamin portalu będą usuwane. Przeczytaj nasz regulamin

Imię:
Tytuł:
Komentarz:



Kod antyspamowy:*CAPTCHA Image
[ Inny obrazek ]

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Aktualności

Sonda

Jak szybki masz internet?
Advertisement

KUP E-WYDANIE NASZEGO TYGODNIKA!

Image

DODATEK ROLNICTWO
Copyright © 2005 - 2011 Panorama Leszczyńska        Opracowanie strony: NewsNet        Grafika: webSylium                                 Serwer: Logo EasyWWW