Z regionu
| Wpadł w furię i zaczął demolować (Gostyń) |
| Tłumy w muzeum (galeria) (Leszno) |
| Oferował 2 tys. zł łapówki (Wschowa) |
| Bez funduszu soleckiego (Góra) |
| Prezydent znów z absolutorium (Leszno) |
| Wyłowiono zwłoki z Obry (Kościan) |
| Estkowskiego też do remontu (wideo) (Leszno) |
| Dzień Strażaka w Kościanie (galeria) (Kościan) |
| O krok od tragedii (Leszno) |
| Czy prezydent otrzyma absolutorium? (Leszno) |
Komentarze
| Mamy przechlapane |
| Jestem pewna, ze prezydent Bronek Komorowski N I E podpisze ustawy emerytalnej do przymusowej pracy jak mialaby sie konczyc po 67 roku zycia.To ,ze je... |
| Więcej... |
| Tragedia w Kościanie (galeria) |
| "Pajęczarze" nadal obchodzą dożywocie. |
| Więcej... |
| Ojciec dla rodzeństwa |
| Może to przeczytasz. Dzisiaj jest 22.maj 2012r. Znam Twoją sytuację dobrze. Rafał,wiem i wierzę, że nadal jest ok.Chylę czoło przed Tobą :-* |
| Więcej... |
| Wywiad |
|
|
| Masowe wykupywanie leków | ||
| 06.01.2012. | ||||||||||
Kolejki w aptekach, akcja masowego wykupywania leków – koniec roku był bardzo nerwowy. Wszystko za sprawą ustawy o lekach refundowanych oraz nowej liście tych leków, która obowiązuje od 1 stycznia 2012 r. Wróciły tzw. „sztywne” ceny, zniknęły leki za grosz. Do tego zaczęły obowiązywać nowe wzory recept. O tym, z jakimi konsekwencjami dla pacjenta wiążą się te wszystkie zmiany, rozmawiamy z Przemysławem Błochem, delegatem Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w regionie leszczyńskim, kierownikiem apteki „Koronna” w Lesznie.
W ostatnich dniach 2011 r. ludzie przypuścili szturm na apteki.
Zmieniła się lista leków refundowanych i niemal do ostatniej chwili nie było wiadomo, ile po 1 stycznia chorzy zapłacą za dany medykament, jaki będzie procent refundacji oraz czy w ogóle lek będzie refundowany. Poza tym do tej pory klienci korzystali z rozmaitych rabatów, które dotyczyły również leków refundowanych. Teraz wróciły sztywne ceny dla tych specyfików. Z taką sytuacją mieliśmy już do czynienia przed 2001 r. Później wprowadzono zmiany, na mocy których ustalono maksymalną cenę danego leku. Ale za mniejszą kwotę można było go nabyć, bo producenci często „dogadywali” się z konkretnymi aptekami czy ich sieciami. Przy większych zakupach danego medykamentu dawali większe upusty, stąd ceny były różne. Z punktu widzenia pacjenta konkurencja była dobra. Sama pamiętam, jak kupując antybiotyk dla dziecka w jednej aptece wydałam ponad 40 zł, a w drugiej – za ten sam specyfik – niecałe 30 zł. Można tak to odczytywać. Jednak poprzez takie praktyki wytworzyła się niezdrowa konkurencja oraz wzrosło spożycie niektórych leków. Producent, chcąc wprowadzić na rynek dany specyfik, organizował kampanię promocyjną tak wśród lekarzy, jak farmaceutów i obniżał ceny. Niektóre leki można było kupić za grosz. Wybrani chorzy zyskiwali, ale koszty refundacji ponosiło całe społeczeństwo ze składek. Teraz takie promocje też muszą zniknąć. Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że dzięki wprowadzeniom stałych cen zniknie niezdrowa rywalizacja pomiędzy producentami, a dzięki temu resort będzie mógł negocjować z nimi korzystniejsze ceny. A skoro je wynegocjuje, to zaoszczędzi fundusze, które będzie mógł przeznaczyć na usługi medyczne czy wprowadzenie nowych leków na listy refundowane. Nowa ustawa wprowadza także tzw. „payback”. Na czym on polega? Regulacja ta zakłada, że koncerny farmaceutyczne będą musiały zwracać pieniądze w sytuacji, gdy zostanie przekroczony całkowity budżet NFZ na refundację. Do tej pory wiele leków sprzedawano w sporych ilościach, bo były tańsze, a niekoniecznie takie duże było zapotrzebowanie ze strony pacjentów. Ludzie kupowali je po prostu na zapas, a pieniądze na to szły z budżetu państwa. Co z tańszymi odpowiednikami leków, które przepisują nam lekarze? One są i nadal będą. Farmaceuci mają obowiązek poinformować pacjenta realizującego receptę, że istnieje tańszy odpowiednik, a więc specyfik mający te same cechy, jeśli chodzi o skład oraz działanie lecznicze. Tzw. sztywne ceny dotyczą tylko leków refundowanych. A co z pozostałymi? Preparaty dostępne bez recepty mogą różnić się ceną, więc na tym polu apteki będą nadal ze sobą rywalizować. Z tą jednak różnicą, że od 1 stycznia nie wolno im prowadzić tzw. zewnętrznych kampanii reklamowych, np. wywieszać w oknach informacji o promocjach, dostarczać do domów ulotek czy gazetek. Takie informacje można rozpowszechniać jedynie wewnątrz apteki. Na zewnątrz mogą być wyeksponowane jedynie dane teleadresowe oraz godziny pracy. Znikną także tzw. programy lojalnościowe, zgodnie z którymi pacjenci zbierali punkty, w zamian za które otrzymywali jakieś gratyfikacje, np. kosmetyki, preparaty witaminowe czy urządzenia pomiarowe. Zamieszanie wywołały także nowe wzory recept. Czy recepty wystawione przed 1 stycznia 2012 r. będą honorowane? Recepty wypisane w 2011r. będziemy realizować jeszcze do końca stycznia br. Na realizację pacjent ma miesiąc, więc z dnia na dzień będzie ich coraz mniej. Ale uwzględnimy już nowe stawki za leki i stopnie odpłatności. Natomiast stare wzory druków recept, będą honorowane do 30 czerwca tego roku, ale po 1 stycznia 2012 r. należy je wypełniać według nowych zasad. Równocześnie obowiązują już nowe wzory blankietów. Jedną z najistotniejszych zmian jest konieczność wpisania przez lekarza na recepcie stopnia odpłatności, a tych jest pięć. Lek może być bezpłatny, wydawany za opłatą ryczałtową albo za 30, 50 lub 100% odpłatności. Nie obowiązuje już oznaczenie „P”, wskazujące na choroby przewlekłe. Jeśli lekarz wpisze tylko „P” na recepcie starego wzoru w rubryce choroby przewlekłe, będzie ona niestety realizowana w aptece jako pełnopłatna. A jeśli lekarz nie określi stopnia odpłatności? Jeśli nie zostanie on wskazany na recepcie wg nowego wzoru lub wpisany błędnie, za lek zapłacimy najwyższą odpłatność. Przykład: pacjentowi przysługuje za dany lek odpłatność rzędu 30%, a lekarz wpisze na recepcie „R”, czyli ryczałt, tymczasem dany lek może być zrealizowany z 30- lub 50-procentową odpłatnością, farmaceuta wyda go – w związku z pomyłką – za 50-procentową odpłatnością. Niestety, ucierpi na tym pacjent. A co z receptami, na których przystawiono pieczątkę „Refundacja do decyzji NFZ”? Sprawa tych pieczątek wywołała spore zamieszanie. Z jednej strony nie można dziwić się lekarzom, ponieważ bywa, że mają wątpliwości, czy dany pacjent jest ubezpieczony. Zdarza się, iż dokumenty potwierdzające ubezpieczenie są wystawiane nierzetelnie. Jeśli lekarz wystawi receptę z pieczątką „Refundacja do decyzji NFZ”, a mamy jakiś aktualny dowód ubezpieczenia: legitymację, druk RMUA, odcinek renty czy poświadczenie opłacenia składki zdrowotnej, weźmy go ze sobą do apteki. Wówczas nie powinno być problemów z realizacją recepty i refundacją leku. Będzie pobierana jednak najwyższa z możliwych odpłatności. Jest jeszcze jedna sprawa. Zgodnie z ustawą refundacyjną apteki, które chcą w 2012 r. sprzedawać leki finansowane przez państwo, muszą podpisać umowę z NFZ. W przeciwnym wypadku nie otrzymają zwrotu kwoty refundacji. W Wielkopolsce większość, o ile nie wszystkie apteki wystąpiły o takie umowy, więc z tego tytułu nie powinno być żadnych problemów. W imieniu aptekarzy bardzo proszę o wyrozumiałość i cierpliwość, bo i dla nas są to nowe, bardzo skomplikowane zmiany, które musieliśmy wprowadzić z dnia na dzień. Rozmawiała ANNA MAĆKOWIAK
Najważniejsze sprawy dotyczące nowych recept
Do 30 czerwca 2012 r. mogą być realizowane stare wzory recept, pod warunkiem jednak, że zawierają wszystkie „nowe” elementy. Na recepcie wszystkie dane muszą być naniesione trwale, wyraźnie i czytelnie, także dla pacjenta. Wszystko musi być wpisane we właściwe pola, tak, by nic na siebie nie nachodziło i nie „przechodziło” na sąsiednie pola. Na recepcie nie mogą być zamieszczone informacje niezwiązane z jej przeznaczeniem, np. inne pieczęcie, które nie zostały określone w rozporządzeniu ministra zdrowia. Termin realizacji recept na antybiotyk lub leki wystawione w ramach pomocy doraźnej wynosi 7 dni, a w pozostałych przypadkach – 30 dni.
Napisz komentarz
|
||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



Kolejki w aptekach, akcja masowego wykupywania leków – koniec roku był bardzo nerwowy. Wszystko za sprawą ustawy o lekach refundowanych oraz nowej liście tych leków, która obowiązuje od 1 stycznia 2012 r. Wróciły tzw. „sztywne” ceny, zniknęły leki za grosz. Do tego zaczęły obowiązywać nowe wzory recept. O tym, z jakimi konsekwencjami dla pacjenta wiążą się te wszystkie zmiany, rozmawiamy z Przemysławem Błochem, delegatem Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w regionie leszczyńskim, kierownikiem apteki „Koronna” w Lesznie.












