Porady Drukuj Email
Zakupy rób z głową i listą!
17.12.2011.

ImagePrzedświąteczne zakupowe szaleństwo wielu opanowało bez reszty. Bakalie na sernik, napoje, przyprawy czy inne kulinarne dodatki – z supermarketów wyjeżdżają wózki wypełnione po brzegi. Później, w domu, okazuje się, że część rzeczy kupiliśmy niepotrzebnie, innych wzięliśmy tyle, iż wystarczyłoby nie tylko na najbliższe, ale i przyszłoroczne święta. Dlaczego? Bo właściciele marketów stosują różne chwyty, by zachęcić nas do lawinowego kupowania. By oprzeć się zakupomanii, warto poznać marketingowe chwyty. 

Nie na głodnego

Gdy idziemy na podręczne zakupy do pobliskiego sklepiku, problemu praktycznie nie ma. Tu zaopatrujemy się bowiem co najwyżej w kilka najpotrzebniejszych nam artykułów. Do marketu zaglądamy z myślą o zrobieniu większych zapasów. Bywa, iż na naszej zakupowej liście mamy zaledwie kilka pozycji, ale sięgamy po ogromnych rozmiarów wózek. Tym sposobem już dajemy się złapać...

– W dużych sklepach towarzyszy nam często muzyka oraz zapach wanilii. Wanilia jest afrodyzjakiem, a jednocześnie sprawia, że rośnie w nas głód zakupów – mówi Alicja Nowak, główny specjalista ds. obszarów rozwoju obszarów wiejskich, która podczas forum kobiet zorganizowanego niedawno w Gołaszynie, pow. rawicki, mówiła o tym, jak rozsądnie kupować w marketach. – Poza tym często robimy zakupy, gdy jesteśmy głodni. Tymczasem naukowo zostało udowodnione, że wtedy wkładamy do koszyka więcej produktów.

„Usidlić” najmłodszych klientów

Dziś często wyprawa do supermarketu jest formą popołudniowej lub weekendowej rozrywki dla rodziców z dziećmi. Spece od marketingu robią wszystko, by „usidlić” również najmłodszych klientów. Stąd specjalne autowózki. Poza tym marketingowcy dbają o to, by produkty dla dzieci ustawione były na półkach na dogodnej dla nich wysokości. Wtedy wiadomo, że maluch zabierze interesujący go towar i tak długo będzie „urabiał” rodziców, by w końcu wylądował w koszyku czy wózku.

– Jeśli więc możemy, nie zabierajmy dzieci na zakupy. Nie traktujmy tego jako formy spędzania czasu z naszymi pociechami. Zróbmy zakupy racjonalnie i w jak najkrótszym czasie – radzi Alicja Nowak.

120 – 160 cm

W marketach panuje generalnie zasada, że im dłużej przebywa tam klient, tym wiecej kupi. Zresztą wielkopowierzchniowe sklepy mają taki układ, żebyśmy przemierzyli jak najwięcej „alejek”. Regały z najpotrzebniejszymi produktami, jak chociażby pieczywem, wędlinami, serami, bardzo często od siebie oddalone. Chodzi bowiem o to, żeby klient „zahaczył” po drodze o regały z promocjami, zabawkami itp.

– Z tego samego powodu markety często zmieniają układ regałów, by klient nie przyzwyczaił się do jednej trasy i przypadkiem nie zaczął pomijać innych półek – przyznaje Alicja Nowak.

Nie bez znaczenia pozostaje również układ towarów na półkach. Największym zainteresowaniem cieszą się produkty umieszczane na wysokości 120 – 160 cm, a więc w zasięgu wzroku i ręki kupującego. I to właśnie te towary – jak zaznacza Alicja Nowak – generują ok. 60 – 70% obrotów całego marketu. Zazwyczaj są to towary ze średniej półki cenowej – te najtańsze lokuje się najniżej.

W końcu zwróćmy również uwagę na termin ważności danego produktu. Pracownicy marketów tak układają towary, by te z krótszym terminem znalazły się na brzegach półek. Dlatego jeśli nie chcemy od razu wykorzystywać wszystkich kupionych produktów spożywczych, sięgnijmy nieco głębiej.

– Udowodnione zostało, że większość naszych zakupów odbywa się na zasadzie emocji. I właśnie to nas gubi! Wkładamy do wózka wiele niepotrzebnych w danej chwili rzeczy. W domu zastanawiamy się, dlaczego to czy tamto kupiliśmy – kończy Alicja Nowak.
Anna Maćkowiak


Supermarkety kierują się zasadami merchandisingu, który oznacza sposoby wpływania na zachowanie klientów poprzez wystrój pomieszczenia oraz sposób prezentacji towaru. Chodzi o to, by zwiększyć sprzedaż, zainteresowanie odbiorców. Merchandising polega na informowaniu w sposób atrakcyjny i przekonujący o istnieniu oraz lokalizacji sklepu, oferowanym asortymencie, nowościach. Specjaliści od marketingu stawiają sobie zróżnicowane cele, w zależności od tego, z jakimi osobami mają do czynienia. Jeśli jest to osoba, która nie miała zamiaru wejść do sklepu, robią wszystko, by ją do tego skłonić. W momencie, gdy weszła po określony produkt, namawiają, by kupiła coś jeszcze. Z kolei stali klienci otaczani są „opieką”, by przypadkiem nie zdecydowali się na robienie zakupów w innym wielkopowierzchniowych sklepie.

 

Dodaj artykuł do:



RSS komentarzy

Napisz komentarz

Komentarze naruszające netykietę i regulamin portalu będą usuwane. Przeczytaj nasz regulamin

Imię:
Tytuł:
Komentarz:



Kod antyspamowy:*CAPTCHA Image
[ Inny obrazek ]

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Aktualności

Sonda

Jak szybki masz internet?
Advertisement

KUP E-WYDANIE NASZEGO TYGODNIKA!

Image

DODATEK ROLNICTWO
Copyright © 2005 - 2011 Panorama Leszczyńska        Opracowanie strony: NewsNet        Grafika: webSylium                                 Serwer: Logo EasyWWW