
O tym, jaki karp jest smaczniejszy, który ma mniej ości, o wirusach które przetrzebiły stawy oraz kampanii "Ryba wpływa na wszystko", rozmawiamy z Andrzejem Łakomym, ichtiologiem w Zespole Rybacko-Wędkarskim PZW Okręg w Poznaniu.
Wiele osób rezygnuje z kupna karpia na święta, bo boją się zarażenia
wirusami, które zaatakowały i przetrzebiły te ryby. To uzasadnione
obawy?
Jedynym szkodliwym dla człowieka pasożytem występującym u ryb jest
tasiemiec. Chore sztuki są jednak eliminowane przez hodowców i nie
wprowadza się ich do handlu. Natomiast wirusy, które atakują ryby nie
są szkodliwe dla ludzi. Obawy, o których pan wspomina, to efekt
nagłośnienia w mediach dużych strat, jakie poniosły niektóre hodowle, a
wyniosły one nawet 90 procent ryb hodowanych w stawach. Ale takie
sytuacje się zdarzają. Ryby, jak i inne zwierzęta są atakowane przez
choroby, jednak chore okazy nie trafiają do sprzedaży.
Przy okazji doniesień o wirusach atakujących stawy hodowlane z
karpiami niektórzy wieszczyli olbrzymi wzrost cen tej ryby przed
świętami. Wspominano o kwotach znacznie przekraczających 20 zł za
kilogram.
To niepotrzebne straszenie konsumentów. W punkcie sprzedaży w Zaborówcu
oferujemy karpie w cenie 14 zł za kilogram. To tylko nieco wyższa cena
niż w roku ubiegłym. Karpi na pewno nie zabraknie. W naszym regionie
tradycyjnie już najbardziej dostępne będą karpie z Milicza. To
ugruntowana w świadomości leszczyniaków marka. Inna sprawa, że zapewne
niektórzy handlowcy pod tą nazwą sprzedawać będą karpie przywiezione z
Czech lub z Ukrainy, bo taki import na nasz rynek się odbywa.
Proszę doradzić czytelnikom i rozstrzygnąć odwieczny dylemat
zapewne w wielu domach: lepiej kupować karpie mniejsze czy większe?
Które mają mniej ości? Które są smaczniejsze?
Kiedyś wszyscy szukali ryb ważących do półtora kilograma. Teraz
najczęściej kupowane są egzemplarze od półtora kilograma do dwóch i pół.
To kwestia gustu i trudno tutaj doradzać. Pewne jest, że im większy
karp, tym więcej ości, zwłaszcza te śródmięśniowe, które znajdują się w
grzbiecie są większe, więc łatwiej je dostrzec i ustrzec się przed ich
połknięciem. Z drugiej strony im większy karp, tym jest bardziej tłusty i
ma grubszą skórę. Mniej tłuste są karpie ważące około 1,2 kg.
Po kampanii „Ryba wpływa na wszystko” pokochaliśmy ryby na talerzu?
Z różnych badań rynkowych wynika, że wielkość spożycia ryb przez
statystycznego mieszkańca naszego kraju wykazuje od kilku lat tendencję
wzrostową. Nadal największym powodzeniem cieszą się ryby morskie.
Niestety, z roku na rok spada i produkcja, i spożycie karpia. Karp jest
rybą sezonową, gdyż ok. 70 % sprzedaży przypada nadal na okres grudnia i
Świąt Bożego Narodzenia. W 2006 r. pojawił się na rynku nowy gatunek
słodkowodnej ryby – panga. Tania i bez ości, ale mało wartościowa pod
względem spożywczym. Coraz więcej zwolenników zdobywają też pstrągi,
które przez cały rok sprzedajemy w Zaborówcu. Wszyscy, którzy chcą się
zdrowo odżywiać, powinni częściej do swojego menu wprowadzać ryby.
Rozmawiał Arkadiusz Jakubowski (fot. flickr.com)
Dodaj artykuł do: