
Coraz więcej osób zmaga się z chorobami tarczycy. O tym, jakie objawy powinny nas zaniepokoić oraz o tym, kto jest w grupie ryzyka, rozmawiamy z endokrynologiem Lidią Dymalską – Kubasik.
Niemal każdy z nas ma wśród znajomych kogoś, kto cierpi na choroby
tarczycy. Czy liczba osób zmagających się z nieprawidłowym
funkcjonowaniem tego gruczołu wzrosła lawinowo?
Niezupełnie. Po prostu wzrosła dostępność do badań – zarówno obrazowych,
jak i laboratoryjnych. Kiedyś na wyniki czekało się nawet miesiąc, bo
krew do oznaczeń trzeba było wysyłać do Poznania. Rzadko kto wykonywał
to badanie bez zlecenia lekarza. Dziś mamy je od ręki. Poza tym
świadomość zagrożeń zdrowotnych jest dużo większa. Jeszcze kilkanaście
lat temu nikt nie przychodził z dzieckiem do endokrynologa. Teraz jest
inaczej. Rzecz jasna wśród najmłodszych odsetek chorujących na tarczycę
nadal jest dużo mniejszy niż wśród dorosłych, ale już wśród dorastającej
młodzieży to istotny problem.
Dwa najbardziej znane objawy choroby tarczycy to niedoczynność i nadczynność. Czym one się różnią?
Spróbuję to obrazowo uprościć. Proszę sobie wyobrazić, że trójka ludzi
ma do rozwiązania skomplikowane zadanie matematyczne. Zdrowy człowiek
rozwiąże je w 10 minut. Osobie z nadczynnością tarczycy zajmie to
jedynie 5 minut, z tym, że najpewniej ze względu na pośpiech rozwiąże je
źle. Z kolei osoba zmagająca się niedoczynnością będzie musiała
poświęcić na to 20 minut, ale uzyska poprawny wynik. O ile choroby,
która objawia się nadczynnością tarczycy, nie sposób nie zauważyć
(szybko dochodzi do pogorszenia stanu zdrowia, szczególnie ze strony
serca i układu krążenia) to w przypadku niedoczynności tarczycy bywa
różnie. Najczęściej wiele osób myli ją z lenistwem czy zmęczeniem
związanym z pracą lub upływem lat. Pojawiające się u kobiet zaburzenia
miesiączkowania czy kłopoty z prokreacją odnosimy także z reguły
wyłącznie do zaburzeń hormonów płciowych.
Co w takim razie powinno nas zaniepokoić?
Hormony wydzielane przez gruczoł tarczowy odpowiadają za stan naszej
aktywności. To taki „koks” dla elektrowni jakimi są nasze komórki. W
przypadku ich niedoboru organizm zwalnia i przechodzi na „niższe obroty”
metaboliczne. U takiej osoby pojawia się nawracające znużenie,
nadmierna senność, spadek koncentracji, uczucie zimna, zaparcia. Skóra
staje się sucha i szorstka, z charakterystycznym przebarwieniem na
łokciach. Chorzy niekiedy przybierają znacznie na wadze, choć wcale nie
jedzą więcej. Mogą się też pojawić stany depresyjne i lękowe. Stąd coraz
częściej chorobę tarczycy rozpoznaje jako pierwszy nie tylko lekarz
rodzinny, ale na przykład lekarz dermatolog, kardiolog, neurolog,
radiolog, ginekolog czy psychiatra.
Sama niedoczynność nie jest jeszcze chorobą…
To objaw kliniczny, nie choroba. Tak jak objawem choroby, a nie chorobą
jest gorączka. Za wystąpienie niedoczynności tarczycy odpowiada szereg
czynników. Najczęściej rozpoznawana jest choroba Hashimoto (szczegóły w
ramce), chociaż w Europie niedoczynność tarczycy pojawia się często
także z powodu niedoboru jodu. Do ujawnienia się choroby prowadzi
predyspozycja genetyczna, ale musi zaistnieć jeszcze dodatkowy czynnik,
żeby ją wywołać.
Wobec tego, kto jest w grupie ryzyka?
Czerwone światło powinno nam się zapalić przede wszystkim w przypadku
wysokiego poziomu cholesterolu, nawracających stanów depresyjnych, gdy
mamy bielactwo, atopię skóry, łuszczycę, łysienie plackowate. W
przypadku zaburzeń miesiączkowania, poronień, kłopotów z zajściem w
ciążę. Pamiętajmy, że efekty leczenia są ściśle związane z wczesnym
rozpoznaniem zaburzeń hormonalnych. Jest to moim zdaniem szczególnie
ważne właśnie u kobiet w ciąży, gdyż hormony tarczycy odpowiadają nie
tylko za przebieg ciąży u matki, ale mają zasadniczy wpływ na
dojrzewanie układu nerwowego, kości i płuc płodu, a więc wpływają na
dobry rozwój dziecka. Ponadto coraz częściej problemem
endokrynologicznym jest choroba tarczycy, która ujawnia się po
wykonaniu badań diagnostycznych takich jak koronarografia, tomografia
komputerowa czy urografia, w wyniku podania kontrastu jodowego. Szeroka
dostępność tych badań i poszerzające się wskazania do ich wykonania są
powodem zwiększającej się także grupy pacjentów wymagających kontroli
tarczycy. Są to pacjenci znajdujący się w puli dużego ryzyka ujawnienia
się choroby tarczycy i należy to wziąć pod uwagę zlecając takie badania.
Co w pierwszej kolejności powinniśmy zrobić?
W razie podejrzeń najlepiej zawsze zasięgnąć porady lekarza, gdyż
choroby przyjmują różne „maski” kliniczne. Na pewno, trzeba oznaczyć
poziom TSH – tyreotropiny, hormonu przysadkowego, który zawiaduje
tarczycą oraz wykonać ocenę usg struktury tarczycy. Przestrzegam jednak
przed samodzielną interpretacją wyników badań. Laboratoryjna norma nie
jest normą dla każdego pacjenta. Wyniki badań powinien zinterpretować
lekarz i ocenić, czy należy je uzupełnić, rozszerzyć o inne oraz czy
należy podjąć leczenie. Zapewniam, że warto to zrobić. Często słyszę od
osób, które podjęły leczenie, że czują się tak, jakby ktoś darował im
nowe życie.
Czy tarczyca jest dużym gruczołem?
Skądże. U Europejczyków średnio ma 20 ml objętości, czyli mieści się w
dłoni niemowlaka, a i tak mamy ją większą od innych nacji, gdyż żyjemy
na obszarach niedoboru jodu w glebie. Pamiętajmy jednak, że to nie
wielkość tarczycy odgrywa istotną rolę, ale hormony, które wydziela.
Regulują one najważniejsze procesy życiowe, zwłaszcza tempo przemiany
materii i związane z tym wszystkie procesy metaboliczne, co ma wpływ na
aktywność fizyczną, sprawność intelektualną, nastrój, pracę serca,
mięśni, jelit i przemiany lipidowe.
Rozmawiała Anna Machowska
Dodaj artykuł do: