
Prawie dwa tysiące złotych kary może zapłacić właściciel pojazdu, który nie wykupi polisy OC. Obowiązek opłacenia składki dotyczy nawet pojazdów czasowo wycofanych z użytku, przechowywanych w garażach czy na podwórzach.
Żeby nie płacić składki, nieużywany pojazd trzeba oddać na złom i wyrejestrować w wydziale komunikacji. Właściciel pojazdu zawsze na tym zarobi.
Tylko w punktach recyklingu
Na wielu podwórzach nadal zalegają dziesiątki zepsutych i nieużywanych od lat samochodów czy motocykli. Bywa, że stare pojazdy są podrzucane do lasów czy na nieużytki. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że takie pojazdy zanieczyszczają środowisko.
– Pojazd należy złomować wyłącznie w wyznaczonych punktach recyklingu, gdzie utylizowane są niektóre części oraz niebezpieczne materiały – podkreśla Danuta Łąkowska, naczelnik wydziału komunikacji Urzędu Miasta Leszna.
Wykaz firm zajmujących się złomowaniem pojazdów można otrzymać w każdym wydziale komunikacji urzędu miasta czy starostwa powiatowego.
– Właściciel, który odda pojazd na złom, otrzyma zaświadczenie. Z tym dokumentem powinien stawić się w wydziale komunikacji – dopowiada Danuta Łąkowska. – Na tej podstawie pojazd zostaje wyrejestrowany i dopiero wówczas posiadacz jest zwolniony z obowiązku płacenia OC.
Urząd kontroluje
– Około dwieście tysięcy posiadaczy pojazdów nie kupuje obowiązkowego ubezpieczenia OC – szacuje Aleksandra Biały, rzecznik prasowy Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.
Brak ubezpieczenia wykrywają najczęściej policjanci podczas kontroli drogowej. Niesolidnych właścicieli pojazdów „wyłapują” również pracownicy UFG, którzy na bieżąco weryfikują bazy danych z firm ubezpieczeniowych. To oni najczęściej trafiają na pojazdy, które latami stoją w garażach. Takie praktyki nie są jednak bezkarne. Za brak OC zapłaci zarówno właściciel nieużywanego samochodu czy motocykla, jak i kierowca przyłapany na gorącym uczynku. Kara wynosi prawie 2 tysiące złotych.
Marian Derengowski działa na rynku od trzynastu lat. W Wilkowicach prowadzi punkt złomowana pojazdów. Na jego „cmentarzysko” trafia większość pojazdów z naszego regionu. Każdy, kto oddaje do kasacji samochód, motocykl czy ciągnik, otrzymuje pieniądze.
– Stawka zależy od marki samochodu, jego rocznika i stanu technicznego. Jeśli pojazd jest tak zdewastowany, że nie uda się odzyskać z niego ani jednej części, właścicielowi płacimy jak za złom – mówi Marian Derengowski z Wilkowi. (maks) fot. S. Skrobała
Dodaj artykuł do: