Felieton Drukuj Email
Rząd zamiast Hanki Mostowiak
19.11.2011.
ImageDonald Tusk byłby świetnym kabareciarzem. Umie zachować powagę nawet wtedy, gdy sypie z rękawa żartami. Przykład? Proszę bardzo…
 


Dlaczego filozof specjalizujący się w tematyce kościelnej zostaje ministrem sprawiedliwości? Bo ma pozytywną szajbę. Dlaczego specjalistka od ekonomiki zdrowia zostaje ministrem sportu i turystyki? Bo jest odważna, inteligentna i trenowała kiedyś karate. Dlaczego nowy minister zdrowia będzie kontynuował reformy swojej poprzedniczki, choć wcześniej ostro je krytykował?  Bo panta rhei…

Tak premier Tusk uzasadniał ministerialne nominacje dla Jarosława Gowina, Joanny Muchy i Bartosza Arłukowicza. To najlepszy dowód na to, że w Polsce każdy może zostać ministrem. Kompetencje nie mają żadnego znaczenia. Liczy się układ polityczny. Czary – mary i archeolog, który doktoryzuje się z górnych tarasów świątyni Hatszepsut zostaje ministrem skarbu. Widać słynne: „Staszek chciał się sprawdzić w biznesie” jest u nas wiecznie żywe.
 
Mam przekonanie graniczące z pewnością, że na ciężkie czasy najlepszy jest rząd bezpartyjnych fachowców, ale Donald Tusk twierdzi, że rządy fachowców to fikcja. Nie pierwsza i pewnie nie ostatnia to sprawa, w której się absolutnie z premierem nie zgadzam.

Być może jest w tym jego szaleństwie nawet jakaś metoda: skoro nie może być mądrzej, to niech będzie chociaż ładniej. Niewykluczone, że kilka milionów Polaków to kupi. Zwłaszcza ci wpatrzeni w telewizory. Hanka Mostowiak nie żyje, więc czas na nowych bohaterów ze szklanych ekranów ;)

Expose było już znacznie lepsze niż nominacje. Premier miał wyzwanie, bo nie mógł niczego zwalić na swojego poprzednika. Wystąpienie było krótkie (ostatnio trwało 3 godziny) i dotyczyło tego, co w tej chwili jest najważniejsze, czyli gospodarki i walki z kryzysem. Donald Tusk  kolejny raz objawił talenty aktorskie, ale tym razem zamiast w kabareciarza, wszedł w rolę księgowego. Powiedział to, co chcieli usłyszeć ekonomiści. Fitch, jedna z trzech największych agencji ratingowych, była wniebowzięta tym wystąpieniem i zapowiedziała, że jeśli rząd zrealizuje obietnice, to nasz rating wzrośnie. Oczywiście, jak ktoś spojrzy na naszą giełdę, to zobaczy spadki, ale to wina KGHM, który zemdlał z wrażenia, gdy premier zapowiedział większe opodatkowanie miedzi i srebra.
 
Generalnie zgadzam się z kilkoma kluczowymi punktami expose, jak choćby z reformą KRUS, ograniczeniem ulg i becikowego, czy włączeniem księży do powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych. Co więcej, byłbym w tych kwestiach nawet bardziej radykalny. Nie mam też nic przeciwko zrównaniu wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet. Popieram również pomysły deregulacyjne i odchudzanie administracji publicznej. Niestety, mam obawy, że nic z tego nie wyjdzie. Nie wierzę w pracowitość premiera, a skoro szef nie wyrywa sobie rękawów, to jego podwładni też zapewne będą mieć czoła wolne od potu. Nawet wczoraj premier pokazał, że nie należy do pracoholików. Wyszedł z Sejmu zaraz po tym, jak liderzy partii wygłosili swoje wystąpienia…

Inna sprawa, że te przemówienia nie były zbyt porywające. Prezes Kaczyński zapomniał, że przegrał wybory i wygłosił swoje expose. Zamiast odnieść się do tego, co mówił premier i zadać mu kilka trudnych pytań, opowiadał stare wyświechtane slogany o serwilizmie wobec Rosji, obronie krzyża, hańbie smoleńskiej, spisku mediów, węgierskiej drodze, zahaczając przy okazji o Starucha. Słowem: standard.

To najlepszy dowód na to, że PiS słabnie. Bulterierów partia się właśnie pozbyła, zostali ludzie z wazeliny. Bać się można jeszcze tylko agenta Tomka, ale nie ze względu na jego waleczność (w konflikcie z Henryką Krzywonos pokazał jaki z niego bohater), ani wybitne walory intelektualne. Rzecz w tym, że jest ponoć  w stanie wyrwać każdą laskę, więc być może także tę marszałkowską…

Wczorajsza debata w Sejmie pokazała, że rolę realnej opozycji przejmuje lewica. Zdecydowanie najlepsze wystąpienie miał Janusz Palikot. Zrobił dobry show i merytorycznie odniósł się do tego, co mówił premier. Leszek Miller wypadł przy nim blado, choć jak zwykle błysnął humorem. Lewica pokazała jednak, że w przeciwieństwie do PiS i Solidarnej Polski, nie chce być opozycją totalną, ale konstruktywną. Zapowiada, że będzie patrzyła władzy na ręce, ale nie odmawia rządowi współpracy, bo rozumie to, czego zaślepione nienawiścią do Platformy PiS,  nie może pojąć, że dla dobra kraju lepiej  tworzyć niż niszczyć.
 
Dodaj artykuł do:



Komentarze (52)
RSS komentarzy
1.
Kaczyńskiemu puściły leki...
19-11-2011 11:53
KS - Gość
Słucham właśnie konferencji Jarka, w której broni kiboli z warszawskiej zadymy. Boże, co on bierze? To chory człowiek.Dawno takich bzdur nie słyszałem. Tusk to skrajna lewica? Co on gada??? 
 
Hahahahaa. Poddaję się. Wyłączam TV.
2.
Polityka
19-11-2011 17:15
Ikar - Gość
Dopóki PiS będzie partią brata Jarosława, to konstruktywnej opozycji z tej strony nie będzie ale o Smoleńsku jeszcze się nasłuchamy. Co do składu rządu (to a propos pierwszych akapitów felietonu), to funkcjonuje coś, co w jednym z polskich filmów kina moralnego niepokoju określano "pierwszym prawem rotacji". Tytułu filmu niestety nie pamiętam natomiast treść prawa rotacji brzmiała mniej więcej tak: "idziesz do resortu rolnictwa, później damy cię do handlu. następnie do resortu budownictwa...itd., itd."...
3.
expo
20-11-2011 21:05
Jądruś - Gość
W przeciwieństwie do wielu naiwniaków, na expose jakiś zaprzańskich chamów nie czekałem, nie czekam i czekać nie będę, bo co może powiedzieć mi patriocie, jakiś łajdak, zdrajca i złodziej. Życie jest za krótkie, by na coś takiego tracić czas.  
 
Według mnie autor, generalnie trafnie tym razem ocenia sytuację. Niestety widocznie nadal cierpi na skrajną odmianę zaślepienia nienawiścią do PiS, gdyż czasu w swym felietonie, tej nic nie znaczącej partii (ani jednego miejsca w rządzie), poświecił prawie tyle co osobie premiera. I chyba nadal nie rozumie a może rozumie, lecz strasznie się tego boi, że właśnie dla dobra kraju, należy najpierw zniszczyć to co stare, zaprzańskie, zakłamane, nomenklaturowe a dopiero potem budować nowe.
4.
Kto klamie ten kradnie!
20-11-2011 21:59
Amcha - Gość
Kto raz sklamie, temu chicby prawde mowil to sie nie wierzy. 
Biblia Tysiaclecia- MADROSCI SYRACHA str. 822 P-n 1991 cytuje"Kazdy doradca wysoko ceni swoja rade, a przeciez bywa i taki,ktory doradza na swoja korzysc. Strzez sie doradcy, a najpierw poznaj, jaki sa jego potrzeby,- albowiem taki na swoja korzysc doradza - czy czasem nie zyska on czegos na tobie, jakby losem, i aby, mowiac ci:Dobra jest twoja droga, nie stanal z przeciwka, by patrzec na to, co przyjdzie na ciebie.Nie naradzaj sie z tym, kto na cie patrzy krzywym okiem,a przed tymi co ci zazdroszcza , ukryj zamiary!Nie naradzaj sie z kobieta co do jej rywalki,z tchorzliwym co do wojny, z kupcem co do zmiany towarow, z handlarzem co do sprzedazy, z zawistnym co do wdziecznosci, z niemilosiernym co do dobroczynnosci, z leniwym co do jakiejkolwiek pracy,z okresowym najemnikiem co do zakonczenia zajecia, z niewolnikiem opieszalym co do wielkiej pracy - gdy chodzi o jakakolwiek rade, nie polegaj na nich!Natomiast z czlowiekiem poboznym podtrzymuj znajomosc, a takze z tym, o ktorym wiesz ,ze strzeze przykazan, ktorego dusza podobna do twojej duszy, i kto , jeslibys upadl, bedzie wspolczul tobie.Nastepnie trzymaj sie rady twego serca, gdyz nad nia nie masz nic godniejszego wiary. Dusza bowiem czlowieka zwykla czasem wiecej objawiac niz siedem czat siedzacych wysoko dla wypatrywania. A ponad to wszystko pros Najwyzszego,aby po drodze prawdy kierowal twoimi krokami."
5.
Kto klamie ten kradnie!
20-11-2011 22:05
Willy - Gość
Prezes PiS napisał list, a w nim znowu dał czytelny sygnał, że odstawił leki... 
 
Jarosław Kaczyński w liście wysłanym do szefów terenowych struktur PiS i lokalnych działaczy obarcza winą za rozłam w partii wykluczonych niedawno z PiS europosłów. Jako błędu nie zalicza swoich słów o kanclerz Niemiec, ale "dyskusję o Angeli Merkel".  
 
Ten facet jest niesamowity. Ale cud, że zrozumiał, że PiS przegrał. Do tej pory utrzymywał, że PiS nie przegrał ;)))) 
 
Powiedzcie mi, jaki trzeba mieć wątły umysł, aby głosować na PiS?
6.
Kto klamie ten kradnie!
20-11-2011 22:28
Melasa - Gość
Panie Przemku, bardzo trafna analiza. Nowy rząd jest dobierany pod kamerę. W telewizorni na pewno będzie ślicznie wyglądał. Zdecydowanej większości Polaków to wystarczy... 
 
Samo expose było naprawdę niezłe. Widać, że pisali je Tuskowi ekonomiści. I dobrze, liberałowie powinni się zajmować gospodarką, a nie jakimiś katastrofami lotniczymi czy walką o krzyż lub in vitro.  
 
Znakomicie pan pojechał także po agencie Tomku. Ten zakłamany i cyniczny lowelas nie jest godny mandatu posła. Schował się za immunitetem i walczy z panią Krzywonos, której do pięt nie dorasta. 
 
No i trafna ocena wystąpienia Kaczyńskiego. Nie jest w formie. To widać. Nigdy się z nim nie zgadzałem, ale ceniłem go za inteligencję i spryt. To było prawdziwe zwierze polityczne. A teraz? Starszy pan, który cały czas gra stara ograną płytę, który nie ma żadnej wizji na Polskę. Jego polityka to Smoleńsk i wietrzenie spisków. Im szybciej odejdzie z PiS, tym lepiej dla partii. W tej chwili jest dla niej ciężarem, ale nie ma honoru i nie chce odejść. Każdego kto się z nim nie zgadza, usuwa z partii i nazywa zdrajcą. On już nie potrafi wyciągać żadnych logicznych wniosków. Przegrał sześć razy wybory i kolejne też przegra. Jest po prostu cieniutki.... 
 
Palikot ma gadane, ma spory potencjał na lewicy, bo w Polsce w zasadzie myśląca lewica nie ma swojego ugrupowania. SLD to spadkobierczyni PZPR i ludziom się źle kojarzy. Palikot zostanie następnym prezydentem.Zobaczycie!!!! 
 
 
PS. Jądruś, wróciłeś. Już tęskniłem za tymi twoimi dyrdymałami. Pisz chłopie, pisz i nie obrażaj się na interlokutorów, bo widzę, że jesteś na Panoramie maskotką... Szczerze mówiąc/pisząc - nabieram nawet podejrzenia, że redakcja ci za to płaci. Bo z jednej strony piszesz, że szkoda ci czasu na takie coś jak expose, a z drugiej marnujesz go godzinami wypisując te swoje banialuki... 
 
Coś tu nie gra.
7.
Oto tu ten list bardzo madrego polityka
20-11-2011 22:32
Amcha - Gość
Szanowni Państwo, Koleżanki i Koledzy! 
Wydarzenia ostatnich miesięcy skłaniają nas, członków Prawa i Sprawiedliwości, jak i każdego zwolennika prawicy - każdego, komu drogie są tradycyjne wartości naszego Narodu, suwerenność polskiego państwa; każdego, kto chce państwa demokratycznego, praworządnego i solidarnego - do zadania trzech pytań. Dlaczego przegraliśmy wybory? Dlaczego doszło do secesji grupy Jacka Kurskiego i Zbigniewa Ziobro? Czy polska prawica może w ogóle w przewidywalnej przyszłości wybory wygrać? 
 
Sądzę, że odpowiedzi na nie najlepiej udzielić w odwrotnej kolejności. Czy prawica może w Polsce zwyciężyć odnosi się wszak do tego, na co mamy wpływ, co stoi przed nami. Odpowiedź na to pytanie ułatwi ustosunkowanie się do dwóch pierwszych. 
 
Polska prawica, tj. Prawo i Sprawiedliwość, może wygrać wybory, ale musi przedtem wyleczyć się z prześladującej ją choroby, którą da się określić jako syndrom lat 90. Przypomnijmy sobie te czasy. 
 
Formacje odwołujące się w ten czy inny sposób do tradycyjnych wartości, a także - choć w różnym stopniu - krytycznie odnoszące się do kształtującej się dopiero postkomunistycznej rzeczywistości, były rozdrobnione, zwalczały się nawzajem, stosowały różną taktykę polityczną. Charakterystyczne dla ogromnej większości z nich było odrzucenie realistycznej oceny sytuacji, w tym własnych szans, dominacja ambicji przywódców, którzy nie chcieli zaakceptować żadnych reguł ustalających jakiś porządek. Domagano się równości stronnictw, niezależnie od ich rzeczywistej siły. Najsłynniejsza inicjatywa zjednoczenia prawicy choćby w jednej sprawie, tzn. wystawienia wspólnego kandydata na prezydenta RP, przyjęła zasadę: jedna formacja, jeden głos, co znaczyło, że na równi liczyły się partie mające niewielkie, ale liczone w setkach tysięcy głosów poparcie, struktury we wszystkich ówczesnych województwach, setki radnych gminnych, reprezentantów w ówczesnych sejmikach wojewódzkich, wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, jak i grupy liczące po, najwyżej, kilkanaście osób. Była to kapitulacja przed pozbawionymi podstaw ambicjami, prowadząca do przyjęcia rozwiązania całkowicie irracjonalnego. Skutki takiej polityki są znane. Konwent św. Katarzyny, bo o tej inicjatywie mowa, stał się symbolem bezradności prawicy. Trzeba dodać, że irracjonalne było także odrzucenie porozumienia z innymi stronnictwami przez liderów, którzy mieli szanse na zjednoczenie prawicy, ale zakładali, że trzeba ją budować niejako od początku.
8.
cz. 2
20-11-2011 22:35
Amcha - Gość
Zamieszanie pogłębiał oportunizm części polityków ugrupowań gotowych działać przeciwko innym we współpracy z formacjami reprezentującym główny nurt III Rzeczypospolitej, a także przez celowe działanie służb specjalnych. Finałem takiej polityki było, oparte na całkowitej rezygnacji z odgrywania podmiotowej roli, zjednoczenie stronnictw wokół Solidarności (występowała ona w wyborach 1991 i 1993 roku jako formacja polityczna). Formuła AWS okazała się efektywna wyborczo, ale nieefektywna jeśli chodzi o umiejętność utrwalenia swojej pozycji, spójności wewnętrznej oraz w sferze realnie realizowanego programu, przyjętego w dużej mierze od słabszego sojusznika w koalicji rządowej, czyli Unii Wolności. 
 
Kryzys i rozpad AWS, a także rozpad Unii Wolności, pozwoliły na wyłonienie początkowo trzech formacji parlamentarnych wywodzących się z Solidarności, z których jedna  PO  kontynuowała w dużej mierze, choć z poważną korektą, tradycje UW, a dwie pozostałe  PiS i LPR  miały charakter prawicowy. Dalszy bieg wydarzeń przyniósł praktyczne zjednoczenie prawicy w Prawie i Sprawiedliwości i upadek LPR, a także ostateczne przesunięcie PO na pozycję głównej partii establishmentu. Z czasem doszło w tej formacji do nasilenia się tendencji lewicowych, a nawet skrajnie lewicowych w połączeniu z pełnym oportunizmem jej części, która, przynajmniej deklaratywnie, odwołuje się do wartości tradycyjnych.
9.
cz.3
20-11-2011 22:36
Amcha - Gość
W tej sytuacji powstały - jak się wydawało - warunki sprzyjające temu, by Prawo i Sprawiedliwość - łączące w swych szeregach ludzi dawnego PC, ZChN, RS AWS, PChD, PSL PL i SLCh - stało się ostatecznie jedyną formacją prawicy. Formacją o jasnej wizji Polski, ujętej w określeniu - IV Rzeczpospolita z klarownym stosunkiem do wartości, odrzucającą postkomunizm i wszystkie jego następstwa, odwołującą się do tradycji niepodległościowej, dążącą do podmiotowości i podnoszenia pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Rzeczywistość okazała się jednak trudniejsza niż przewidywano. Odrzucenie syndromu lat 90. było - jak pokazały wydarzenia - niepełne. Niektóre osoby i środowiska najwyraźniej dalej pozostały pod jego wpływem. Chodzi o niemające realnych podstaw kalkulacje polityczne, a także niemające takich podstaw ambicje osobiste. Gra między małymi stronnictwami lat 90. (nierzadko także wewnątrz nich) miała często charakter bezpardonowego zwalczania się. W jego ramach całkowicie odrzucono jakąkolwiek solidarność wobec środowisk niszczonych, nawet gdy agresorami były siły wrogie całej prawicy, na rzecz ogólnej nieżyczliwości, przyjmowania zasady zero-jedynkowej (albo my, albo oni), odrzucenia w praktyce istnienia wspólnego celu. A to życzliwość i gotowość do pracy dla wspólnego celu oraz solidarność są fundamentalnym warunkiem skutecznego działania dobrowolnego związku obywateli, jakim jest partia polityczna. Są też podstawą zaufania, jakim cieszy się partia wśród swoich zwolenników, a także warunkiem prowadzenia racjonalnej polityki personalnej wewnątrz stronnictwa, szczególnie w sytuacji, gdy działa się we wrogim otoczeniu. A tak jest właśnie w przypadku Prawa i Sprawiedliwości. 
 
Jesteśmy formacją, która domaga się w Polsce dobrze funkcjonującej, nie fasadowej, demokracji i pełnej praworządności, tzn. m.in. rzeczywistej równości obywateli wobec prawa i rzeczywiście wolnego rynku. Jesteśmy partią, która nie godzi się na istniejący zarówno w sferze życia publicznego, jak i społecznego oraz gospodarczego system przywilejów i nieuprawnionej dystrybucji dóbr. Taka postawa oznacza, że jesteśmy formacją w istocie antyestablishmentową, i to taką, która potrafiła stworzyć rząd, zdobyć urząd Prezydenta i choć w niepełnym zakresie ze względu na swój mniejszościowy w trakcie sprawowania władzy charakter (155 posłów) i niełatwych sojuszników - realizować swój program. Stąd wielka mobilizacja przeciwko nam, zgromadzenie do walki z nami ogromnych sił i zasobów. Taka sytuacja powinna szczególnie zobowiązywać do jedności. Niemniej od 2007 roku mamy do czynienia z kolejnymi rozłamami, które - przy wszystkich różnicach wynikających z okoliczności - przypominają wydarzenia lat 90.
10.
cz.4
20-11-2011 22:37
Amcha - Gość
Charakterystyczna jest w szczególności przed rozłamem gra na niepowodzenie - w tym wypadku nie cudzej, ale własnej formacji (zdarzająca się zresztą także w latach 90. w poszczególnych partiach prawicowych, choćby w PC). Stopień natężenia tej gry był różny, ale nigdy się nie zdarzyło, by jej przed rozłamem, a także i później, nie prowadzono. Zawsze też dochodzi do instrumentalizacji rozłamowców przez przeciwników prawicy, zwolenników establishmentu i związanych z jego panowaniem porządków. Jest to najbardziej widoczne, jeśli chodzi o media, udzielające z reguły szerokie wsparcia frondystom, zawsze w tym samy celu: by szkodzić prawicy. Nawet jeżeli początek jawnej akcji rozłamowej ma miejsce w mediach nam życzliwych lub częściowo życzliwych, to później rzecz przejmuje TVN, telewizja publiczna i inni. Powtarzają się zjawiska lat 90., czyli w pełni już świadome podejmowanie gry ze środowiskami skrajnie nam wrogimi. Niekiedy (wybory uzupełniające do Senatu w 2008 roku, w których kandydat Prawa i Sprawiedliwości musiał stoczyć walkę nie tylko z politykiem PO, ale także konkurentem z prawicy) rozłamowcy podejmują się akcji wprost dywersyjnych, w sytuacji, w której przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości nie kryją nawet, że właśnie z nimi łączą swoje nadzieje. W skrajnych wypadkach chodzi już nawet nie tyle o godzenie w Prawo i Sprawiedliwość, ale w polską demokrację. 
 
Fatalne skutki dla Prawa i Sprawiedliwości (prawicy) i to zarówno wewnątrz partii, jak i wśród jej zdeklarowanych, a także potencjalnych zwolenników, powoduje wprowadzenie stanu ciągłej niepewności. Jeśli natychmiast po wyborze przez Kongres PiS nowych władz, w tym miażdżącą większością głosów prezesa partii, głosi się potrzebę wysłania go na emeryturę, to usiłuje się stworzyć stan stałej destabilizacji i traktuje się statut jako fikcję Tak jak fikcją jest w tej sytuacji lojalność i solidarność bezwzględnie potrzebna w partii. Podobne skutki przynosi składanie publicznie propozycji dokonywania natychmiastowych zmian w statucie i innych aktach normatywnych regulujących funkcjonowanie partii w trudnych momentach.  
Reakcje kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości na opisywane wyżej przedsięwzięcia bywały różne. Zgromadziliśmy poważne doświadczenie, które pokazuje jednoznacznie, że próby perswazji podejmowane wobec osób działających w opisany sposób nie dają rezultatów. Dzieje się tak zarówno wtedy, gdy proponuje się wzrost pozycji politycznej w zamian za rezygnację z rozłamu, jak i wtedy, gdy propozycje dotyczą uczciwego konkurowania o przywództwo w Prawie i Sprawiedliwości, i wreszcie wtedy, gdy nie reaguje się na szkodliwe działania, a nawet powierza się ich autorom ważne zadania. 
 
Powtórzę, Prawo i Sprawiedliwość może wygrać wybory mimo niesprzyjających okoliczności, takich jak ogromna przewaga zasobów PO, potężna osłona medialna, jaką się cieszy, i towarzyszący jej niebywale agresywny stosunek do naszej partii. Okolicznością sprzyjającą rządzącym jest także trwający od 2005 roku wzrost konsumpcji, będący w niemałej mierze skutkiem polityki naszego rządu i służący społeczeństwu, ale paradoksalnie ułatwiający utrzymanie władzy przez niedołężną ekipę PO. Naszym atutem są konserwatywne przekonania większości Polaków i całkowita niezdolność PO do efektywnego rządzenia. Ale dotrzeć do nich może tylko formacja skonsolidowana, zdolna do energicznej polityki, nastawionej na przekonywanie społeczeństwa i zdobywanie zaufania zarówno obywateli, jaki i wielkich instytucji (zwłaszcza Kościoła), nieparaliżowana przez nieodpowiedzialne działania ludzi, którzy nie wyleczyli się z choroby lat 90.
11.
cz. 5
20-11-2011 22:37
Amcha - Gość
W tym właśnie kontekście należy rozpatrywać ostatni rozłam, dokonany przez grupę Jacka Kurskiego i Zbigniewa Ziobro. Ma on wszelkie cechy opisywanego powyżej zjawiska. Liczono na niepowodzenie Prawa i Sprawiedliwości w kolejnych wyborach, które miało stworzyć przesłanki do realizacji własnych ambicji, a więc nie wystawiono własnej kandydatury na prezesa na Kongresie partii w 2010 roku, nie sformułowano własnej płaszczyzny politycznej, oczekiwano na przegraną ś.p. Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Później, gdy tragiczny bieg wydarzeń pokrzyżował te plany, oczekiwania ulokowano w wyborach parlamentarnych. 
 
Poszukiwano sytuacji konfliktowych w poszczególnych okręgach, by wykorzystać je dla budowania swojej grupy, co uczyniono w trakcie kampanii wyborczej. Po wyborach i ich niezadowalającym wyniku wysunięto plan, składający się ze znanych i wielokrotnie omawianych postulatów reform w PiS, który miał służyć mobilizacji zwolenników. Na koniec mimo całkowicie otwartej dyskusji na posiedzeniu Komitetu Politycznego i zapowiedzi kolejnych takich dyskusji, także na posiedzeniu Rady Politycznej, i mimo przyjęcia ustalenia, iż dyskusje będziemy prowadzić wewnątrz partii, plan ten upubliczniono. Doprowadziło to do wywołania kryzysu i szybkiej instrumentalizacji rozłamowców przez media. Występ Zbigniewa Ziobro w takich stacjach jak TVN Style, pokazywanie jego i Jacka Kurskiego w budzących sympatię sytuacjach prywatnych, a przede wszystkim ich festiwal w najbardziej wrogich prawicy mediach ukazują, iż owa instrumentalizacja następuje w ogromnym tempie i z wielką intensywnością. Bardzo znamienne jest też poparcie, jakiego powołanemu przez rozłamowców klubowi udzielił na posiedzeniu konwentu seniorów Palikot. 
 
Charakterystyczne jest, że sformułowana na posiedzeniu Klubu Parlamentarnego propozycja uczciwego postawienia sprawy została odrzucona. Chodzi o propozycję, by w momencie konstytuowania się klubu ci, którzy nie chcą w nim być albo też nie są pewni, czy chcą, po prostu zachowali się godnie, nie oszukiwali koleżanek i kolegów, nie podpisywali deklaracji przystąpienia. Deklaracje zostały jednak podpisane, a bardzo niedługo po tym dane słowo zostało złamane. Podkreślić jeszcze trzeba, że deklaracje podpisywano w sytuacji całkowicie jasnej, gdy prezes partii wyraźnie mówił o zupełnie już jawnych planach rozłamu (jeszcze przed wyborami jeden z najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobro oświadczył posłowi Prawa i Sprawiedliwości: Albo przejmujemy partię, albo odchodzimy  skądinąd te słowa znakomicie charakteryzują typ motywacji, o jaki chodzi i świetnie wpisują się w opisywany wyżej syndrom). 
 
Rozłam Jacka Kurskiego i Zbigniewa Ziobro został już więc zinstrumentalizowany przez przeciwników, co łączy się nieuchronnie z procesem utożsamiania jego celów z, przynajmniej doraźnymi, celami PO. Wystawienie kandydatury Beaty Kempy na stanowisko wicemarszałka Sejmu po ponownym zgłoszeniu Wandy Nowickiej nie tylko nie zmniejszało szans kandydatki Palikota na wybór, ale znakomicie ułatwiało pacyfikację nieakceptujących jej posłów PO. Jeśli nawet nie było takiego zamiaru, to trzeba podkreślić, że działa tu pewien automatyzm. Prasa pisze też o próbach porozumienia się w tej sprawie z PO.
12.
cz. 5
20-11-2011 22:38
Melasa - Gość
Ten list najlepiej świadczy o tym, że Kaczor zatracił kontakt z rzeczywistością....
13.
cz. 6
20-11-2011 22:38
Amcha - Gość
Reakcja władz Prawa i Sprawiedliwości na działania Jacka Kurskiego, Zbigniewa Ziobro i Tadeusza Cymańskiego była wynikiem zarówno przemyślenia poprzednich doświadczeń, jak i wiedzy na temat przedsięwzięć wyżej wskazanych. Otrzymali oni możliwość wycofania się z prowadzonych przez siebie akcji, ale z równoczesnym poniesieniem pewnych konsekwencji  odwracalnych, ale jasno wskazujących na niedopuszczalność ich działań. Propozycja, która by nie zawierała tego elementu, byłaby w istocie przyzwoleniem, jeśli nie wsparciem, na dalsze prowadzenie groźnych dla Prawa i Sprawiedliwości działań. Rozwiązanie umożliwiające powstrzymanie się od wymierzenia kary wydalenia było przedkładane w trakcie posiedzenia Komitetu Politycznego, który podejmował decyzję, po raz ostatni kilkanaście sekund przed głosowaniem. Zostało jednak odrzucone. Nie było więc innego wyjścia. A kolejne działania tej grupy, tj. powołanie klubu, głoszenie groteskowej i jednocześnie całkowicie sprzecznej ze statutem partii tezy jedna partia, dwa kluby, dalsza kampania medialna przy wspomnianym już wielkim zaangażowaniu niechętnych PiS środków masowego przekazu w pełni potwierdzają zarówno ogólną, jak i skonkretyzowana wiedzę na temat planów rozłamowców. Umacnia to nasze przekonanie o słuszności podjętej decyzji. 
 
Przejdźmy do sprawy ostatnich wyborów. Przystępowaliśmy do nich osłabieni zarówno pierwszym rozłamem (Marka Jurka), który utrudnił utrzymanie kondycji z czasu wyborów 2005 roku (32%), a byliśmy na dobrej drodze w tym kierunku (29% tuż przed ujawnieniem akcji rozłamowej), jak i drugim (Polska XXI), wreszcie trzecim (Joanny Kluzik-Rostkowskiej), którego skutkiem były złe wyniki w wyborach samorządowych. Wydarzeniem zupełnie innego rodzaju, które uniemożliwiło przeprowadzenie w pełni rozpisanego na cztery lata planu działania naszej partii, była katastrofa smoleńska. Plan, o którym mowa, miał następujące fazy: rok 2008  przygotowania do kongresu programowego, zakończone kongresem na początku 2009 roku; przygotowania do wyborów europejskich, akcja eksponująca merytoryczne walory naszej partii, co powierzono trzem posłankom  ś.p. Grażynie Gęsickiej, ś.p. Aleksandrze Natalli-Świat, Joannie Kluzik-Rostkowskiej; przygotowanie do III Kongresu PiS, który odbył się na początku marca 2010 roku. Kolejną fazą miały być przygotowania do wyborów prezydenckich i samorządowych, ale wskazana wyżej tragedia uniemożliwiła jej przeprowadzenie. Trzeba tu jednak dodać, że tragedia miała dla partii skutki trwałe - straciliśmy co najmniej połowę składu planowanego przez nas rządu i prezydium Sejmu. W nowej sytuacji kampania prezydencka była przygotowywana doraźnie. Bardziej systematycznie przygotowano kampanię samorządową, ale przebiegała ona w cieniu rozłamu (PJN) i to on był główną przyczyną słabego wyniku. 
 
Ostatnią fazą politycznego planu były przygotowania do kampanii parlamentarnej, które podjęto zaraz po wyborach samorządowych, zarówno w sferze programowej, jak i organizacyjnej. Sformułowana została ocena przeszło trzech lat rządów PO, uaktualniono program, zorganizowano współpracę z ruchem posmoleńskim, w tym wprowadzono na listy wielu jego dobrze przygotowanych merytorycznie kandydatów, podjęto też wysiłki, by listy Prawa i Sprawiedliwości były możliwie jak najsilniejsze (pierwsze propozycje prezentujące wielu słabych kandydatów zostały odrzucone przez kierownictwo partii). 
 
Poza działaniami zamykającymi się we wskazanych wyżej etapach pracy przez cały czas prowadzono działania w dwóch kierunkach: do środowisk inteligenckich i do wsi. Te pierwsze po wielu odbytych w dużych i małych grupach spotkaniach zwieńczyła konferencja Polska  Wielki Projekt (początkowo planowana na czerwiec 2010 roku miała być przeprowadzona pod patronatem ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego). Sprawom wsi zostało poświęconych wiele konferencji lokalnych i regionalnych oraz ogólnopolski Kongres Wsi Polskiej, powstał też specjalny program PiS dla wsi.
14.
cz. 7
20-11-2011 22:39
Amcha - Gość
Kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości zdawało sobie sprawę, że wobec wydarzeń z lat 2007-2011 realny jest dobry wynik - w najbardziej optymistycznym wariancie zbliżony do wyniku PO, a nawet nieco lepszy - natomiast pełne zwycięstwo mogło by się zdarzyć tylko w jakichś szczególnych i niemożliwych do przewidzenia okolicznościach. Uzyskany rezultat był jednak, jak już pisaliśmy, poniżej oczekiwań (przy czym chodzi o różnice 3-5 punktów procentowych), wyższy niż oczekiwany był też wynik PO. Trzeba zapytać, czy nasze nadzieje były nierealne? 
 
Wynik badań, które już przeprowadzono, wskazuje, że najprawdopodobniej zdecydował ostatni tydzień kampanii. Nasza odpowiedź na spot Oni będą głosować była spóźniona i niecelna (Tusk=Palikot), błędem była też dyskusja o Angeli Merkel, i opóźniona odpowiedź na łatwy do przewidzenia atak. Wreszcie nie znaleźliśmy metody zneutralizowania prowadzonej pod hasłami profrekwencyjnymi, a w istocie proplatformerskiej kampanii, trwającej do zamknięcia lokali wyborczych, a więc w czasie całego okresu ciszy wyborczej. Był to w tym czasie jedyny, ale za to bardzo mocny przekaz odnoszący się wprost do głosowania. Wystąpienia kojarzonych z establishmentem, i co za tym idzie z PO, celebrytów były w rzeczywistości wezwaniami do głosowania na PO. Konieczne jest tutaj przypomnienie, iż po poprzednich wyborach Fundacja Batorego szacowała, że kampania profrekwencyjna, i wtedy prowadzona także w ciszy wyborczej, zwiększyła dystans między PiS a PO o milion głosów. Trudno powiedzieć, który czynnik był najistotniejszy, łącznie musiało to wynosić kilka punktów procentowych w dół i w górę dla każdej z dwóch głównych partii. 
 
Wracając do kampanii, należy podkreślić, że decyzje sztabu wyborczego - podejmowane po dyskusjach, przy daleko idących różnicach zdań - rozstrzygały zwykle wyniki socjologicznych badań jakościowych. Nie wszyscy członkowie sztabu i tzw. grupy kreacyjnej brali realny udział w pracach. Nie można tu nie wspomnieć o absencji Zbigniewa Ziobro (sztab) i Jacka Kurskiego (grupa kreacyjna). Zajmowali się oni wtedy nieuzgodnioną ze sztabem i w większości przypadków z kierownictwem okręgów Prawa i Sprawiedliwości równoległą kampanią wyborczą. Wszystkie te wydarzenia muszą być jeszcze bardzo dokładnie przeanalizowane i stać się podstawą wniosków na przyszłość. Ale wnioskiem pierwszym pozostaje konsolidacja i wyeliminowanie raz na zawsze syndromu lat 90. 
 
Skonsolidowana partia, nawet z mniejszym klubem, wzmocnionym wieloma bardzo dobrze przygotowanymi specjalistami, jest w stanie zdziałać bardzo wiele. Nie ma też wątpliwości, że musi zostać przebudowana tak, by jej liczebność i aktywność wzrosły, by mogła zdecydowanie rozszerzyć swą współpracę ze zrodzonym po Smoleńsku ruchem społecznym, wspierać, a nawet inicjować jego rozwój. Najbliższe posiedzenie Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości rozpatrzy proponowany pakiet zmian przygotowany przez komisję Komitetu Wykonawczego i Komitetu Politycznego. Ich wprowadzenie powinno przynieść bardzo pozytywne skutki, ale pod warunkiem, że będzie przebiegało w spokoju, a aktywność zarówno partii jako całości, jak i jej członków skierowana będzie ku problemom, stojącym dziś przed Polską. 
 
Przygotowywana jest konferencja Prawo i Sprawiedliwość wobec kryzysu. Stosunek naszej partii do najistotniejszych kwestii został też przedstawiony podczas i przy okazji debaty nad powołaniem nowego rządu. Zaraz po wyborach odbyły się dwa seminaria: o sytuacji gospodarczej Polski i o sytuacji w UE. Przedstawione tam analizy będą zaprezentowane także opinii publicznej. Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło też wiele propozycji ustaw, które składane są już do laski marszałkowskiej. Tzw. pakiet demokratyczny ma usprawnić pracę Sejmu i ustalić prawa opozycji w Sejmie na europejskim poziomie, gdyż praktyki PO odrzucające wiele obowiązujących obyczajów spowodowały, że dziś są one bardzo ograniczone. Charakterystyczne jest jednak, że wszystkie te inicjatywy są słabo słyszalne w mediach. Przesłania je konflikt, i to jest jeszcze jeden powód, by go szybko i radykalnie zakończyć. 
 
Ta konieczność wynika także z przesłanek bardziej zasadniczych. Polska znalazła się dziś w trudnej sytuacji międzynarodowej, a ewolucja sytuacji wewnętrznej zmierza w wyjątkowo złym kierunku. Nasze zadania są więc naprawdę wielkie i jeśli ująć je w porządku określonym przez fundamentalny system wartości, do którego się odwołujemy, wyglądają następująco: 
 
1. Musimy obronić polską tradycję, Kościół, rodzinę, wartości patriotyczne, a także zwykły zdrowy rozsądek przed ofensywą sił lewicowych chcących zaszczepić w naszym kraju reguły tzw. poprawności politycznej, czyli w istocie antychrześcijańskiego i sprzeciwiającego się wszelkim tradycyjnym wartościom porządku. Jego narzucenie niszczy więzi społeczne, w tym rodzinne, szerzy nihilizm, prowadzi do atomizacji, tworzenia ze społeczeństwa bezładnej masy łatwo poddającej się manipulacji małych, ale dysponujących różnymi elementami społecznej siły grup. Atak ten ma też cele doraźne, podobnie jak na początku lat 90. Ma odwrócić uwagę społeczeństwa od skutków kryzysu zawinionego przez światowy, europejski, ale także polski, establishment, ma służyć ochronieniu go przed słusznym społecznym gniewem. 
 
2. Musimy bronić praworządności i demokracji. Budowany od 1989 roku system mimo deklaracji, a także treści wielu podstawowych aktów normatywnych, nigdy nie był ani w pełni demokratyczny, ani w pełni praworządny. Pozwalał jednak, jak się okazało, nie tylko na wymianę poprzez wybory ekip rządzących, ale także w momencie swojego kryzysu, po tzw. aferze Rywina, na zasadniczą zmianę charakteru sił dzierżących władzę. Szok, jakim dla establishmentu było zwycięstwo wyborcze Prawa i Sprawiedliwości, zrodził tendencję do całkowitego zamknięcia systemu, tak, by stał się on w istocie bezalternatywny, a demokracja zmieniła się w fasadę. Praworządność nigdy nie stała w Polsce na choćby zadowalającym poziomie. Dziś łamanie prawa, w tym także praw obywatelskich i praw człowieka, przybiera ostentacyjny charakter. Dlatego przeciwstawianie się tej wyjątkowo groźnej dla przyszłości kraju ewolucji jest szczególnie ważne. 
 
3. Naszym obowiązkiem jest czynić wszystko, by Polska skutecznie przeciwstawiła się kryzysowi ekonomicznemu, przynajmniej w tym sensie, by możliwie w najmniejszym stopniu dotknął on nasz kraj. W porządku pilności jest to dzisiaj zadanie pierwsze. Chodzi o to, by skutki wydarzeń, które mają swoje źródła poza granicami naszego kraju, w możliwie małym stopniu wpłynęły na wzrost gospodarczy, jak i na plany rozbudowy szeroko rozumianej infrastruktury Polski oraz stan społecznej solidarności. Wśród zadań odnoszących się do walki z kryzysem na pierwszym miejscu stoi odrzucenie dążeń do wejścia Polski do strefy euro, co by miało tragiczne skutki zarówno dla naszej gospodarki i życia społecznego, jak i dla naszej suwerenności, i to nie tylko w dobie kryzysu, ale także później. Jesteśmy głęboko przekonani, że Polska może prowadzić politykę, dzięki której będziemy mogli powiedzieć w roku 2020, że trzecie dziesięciolecie niepodległej Polski, choć trudne, przyniosło jednak naszemu krajowi znaczące pozytywne rezultaty. Wymaga to jednak odważnej realizacji przemyślanych planów nastawionych na interes wspólny, a nie na interesy partykularne. Prawo i Sprawiedliwość ma już takie plany, będzie przygotowywało dalsze, będzie je propagowało, będzie czyniło wszystko, by jak najszybciej mogły być one wcielone w życie. 
 
4. Naszym obowiązkiem jest rozwijanie idei i praktyki solidarnego państwa. I to nie tylko w odniesieniu do kryzysu, a więc do obrony obywateli o średnich i niższych dochodach przed obciążeniem jego skutkami, ale także o dalszą perspektywę, o kształt naszego społeczeństwa po kryzysie. Dotyczy to zarówno polityki zrównoważonego rozwoju i przeciwstawiania się koncepcji Platformy Obywatelskiej - koncentrującej środki na rozwój w metropoliach; sytuacji pracowników, a szczególnie ofiar tzw. umów śmieciowych, a także statusu organizacji broniących pracowników; sytuacji polskiej wsi i jej prawa do życia w warunkach równych tym w mieście; spraw młodego pokolenia i jego szans na normalne życie; spraw emerytów i rencistów, i to zarówno tych, którzy są nimi już dziś, jak i tych, którzy zostaną nimi w przyszłości; sprawy polskiej służby zdrowia. 
 
5. Rozwój polskiej oświaty, nauki, szeroko rozumiana innowacyjność. Unowocześnianie naszej Ojczyzny musi i może odbywać się nie przeciwko tradycji, ale w oparciu o nią, a podnoszenie poziomu oświaty ma właśnie temu służyć. Wymaga to patriotycznego wychowania, rozbudowanego kursu nauki historii prowadzonej do ostatniej klasy, stałego wzbogacania i umacniania naszej tożsamości, bo tylko na jej podstawie możemy budować Polskę nowoczesną. Ta budowa wymaga też przekształcenia wielu instytucji i dokonywania wyborów. Chodzi np. o uczelnie, a dokładnie o te z nich, które mają szansę stać się liczącymi ośrodkami nauki, w których awans naukowy powinien się odbywać tylko według kryteriów w pełni potwierdzających się także na międzynarodowym rynku odkryć, innowacji i nowych idei. Potrzebne zmiany nie nastąpią z dnia na dzień, ale to nie oznacza, że nie jest naszym obowiązkiem przygotowywanie się do ich rozpoczęcia. Ważnym postulatem, który musimy postawić, jest taka struktura środków europejskich, które będą nam przyznane, by sumy na program Innowacyjna Gospodarka były wielokroć wyższe niż w latach 2007-13. 
 
6. Musimy bronić polskiej suwerenności i podmiotowości międzynarodowej. Zagrożenia można tu odnaleźć zarówno w sferze naszych stosunków z Rosją - gdzie obecne władze polskie biją wszelkie rekordy serwilizmu, idąc na nieustanne jednostronne ustępstwa o często wręcz upokarzającym charakterze (sprawa smoleńska czy, przy całkowitej nieporównywalności, sprawa pomnika żołnierzy sowieckich w Warszawie) - jak i z Zachodem. Chodzi o to, co dzieje się w UE. Mamy tutaj do czynienia z dwoma zjawiskami. Dominujące od dawna państwa, czyli Niemcy i Francja, odrzuciły dziś wszelkie pozory, wszelkie procedury i jawnie ograniczają czy wręcz likwidują już nie tylko suwerenność, ale także demokrację w krajach słabszych. Interwencja w sprawie referendum i wyborów w Grecji była tego drastycznym i bardzo instruktywnym przykładem. Jednocześnie przygotowywane są rozwiązania, tym razem ujęte już w unijnych przepisach, których skutkiem będzie tak daleko idące ograniczenie suwerenności państw, zwłaszcza w sferze polityki gospodarczej, że w razie ich wprowadzenia będzie można mówić o jej zniesieniu, a wraz z nią zniesieniu także demokracji. Parlament, który o niczym nie decyduje, nawet wybierany w pełni demokratycznie, przy zachowaniu równości ścierających się stron i wszelkich praw obywatelskich, jest tylko fasadą. To samo dotyczy wybieranego demokratycznie prezydenta. Wskazana utrata suwerenności nie będzie przy tym dokonana na rzecz ponadnarodowych instytucji, tylko faktycznie na rzecz silniejszych państw. Historia zatoczy więc koło. III Rzeczpospolita przy takim biegu wydarzeń będzie też tylko czasem niepodległości incydentalnej. To, że nie możemy się na to zgodzić, jest oczywiste. 
 
Wskazane wyżej zadania są w istocie ściśle ze sobą związane. Polska w obecnym kształcie, pod obecnymi rządami i z panowaniem obecnych elit musi zrealizować czarny scenariusz. Faktyczna utrata suwerenności, praw obywatelskich, narastająca opresja ekonomiczna wobec większości społeczeństwa i polityczna wobec tych wszystkich, dla których ważne są jakieś ponadindywidualne wartości, będzie narastać. 
 
Powtórzmy po raz kolejny: można się temu skutecznie przeciwstawić. Ale warunkiem jest konsolidacja, łączenie wszystkich uczciwych sił i pozostawienie samym sobie tych, którzy niezależnie od składanych deklaracji wszelkie wartości, wszystko, co nie dotyczy ich indywidualnej pomyślności, mają za nic.
15.
cz. 7
20-11-2011 22:41
Melasa - Gość
Cały ten list najlepiej podsumowuje cytat z Palikota: 
 
- Wyrzucenie Ziobry przypieczętowało koniec PiS. Dla elektoratu PiS Ziobro jest ikoną. Pobycie się go przez Kaczyńskiego to dla elektoratu pisowskiego taki szok, jakby pozbyć się z PO Tuska. Dla prawicy Ziobro jest mocniejszy emocjonalnie niż Kaczyński. Kaczyński się wypalił. On nie ma już tej siły, którą miał kiedyś...
16.
do Amcha
20-11-2011 22:56
Willy - Gość
Przeczytałem cały ten list. To bełkot. Kaczyński usprawiedliwia się w nim przed samym sobą ze swojej porażki.
17.
do Amcha
20-11-2011 23:07
Willy - Gość
A najlepszy w tym liście jest ten fragment: 
 
 
Występ Zbigniewa Ziobro w takich stacjach jak TVN Style, pokazywanie jego i Jacka Kurskiego w budzących sympatię sytuacjach prywatnych, a przede wszystkim ich festiwal w najbardziej wrogich prawicy mediach ukazują, iż owa instrumentalizacja następuje w ogromnym tempie i z wielką intensywnością.  
 
buahahahah
18.
Do kom. 6 P.S.
20-11-2011 23:39
Jądruś - Gość
Napisałem : "Według mnie autor, generalnie trafnie tym razem ocenia sytuację".  
Nie rozumie dlaczego obrażasz pana Przemysława nazywając moje uznanie do jego tekstu dyrdymałami i banialukami.
19.
do Willy i Molasa
21-11-2011 03:22
geof - Gość
Nie bujcie sie Melasa i Willy to nie koniec PiS-u tylko poczatek waszego zaklamanego, komuszego konca z ktorym tak walczycie jak Don Kichot.A dotego wam jeszcze nosy porosly jak temu Pinokio nie mowiac o koziole matole i jego ROGACH.
20.
do Jądrusia
21-11-2011 08:49
Willy - Gość
Niesamowite, Jądruś, ty się zgadzasz z tym, co napisał pan Przemek?  
 
Ja myślałem, że ty jesteś jak ten wasz prezes, zawsze na nie ;)))
21.
Do Willy
21-11-2011 09:45
M. - Gość
Zdaje się, że to już drugi raz, kiedy Jądruś zgadza się z panem Przemkiem. Pierwszy raz doznałam szoku przy okazji felietonu o ZUS-ie ;)))
22.
do geof
21-11-2011 09:47
M. - Gość
Coś u ciebie nie tak z logiką: początek wszego końca, z którym tak walczycie???  
 
Ale o co ci chodzi kolego, bo aż trudno się odnieść ;)))
23.
do autora felietonu
21-11-2011 09:54
M - Gość
Cieszy mnie to, że dziennikarz popiera likwidację ulg, bo zdaje się, że jedna z nich dotyczy także was (50% kosztów uzyskania przychodu).  
 
Druga sprawa: ma pan rację, że Polska potrzebuje rządu bezpartyjnych fachowców, a nie ministrów z politycznego nadania. 
 
Expose też mi się podobało. Ja poszłabym dalej w sprawie duchowieństwa. Nie tylko ZUS, ale także normalne opodatkowania. Nie rozumiem, dlaczego kler ma być uprzywilejowany, skoro śpi na kasie.  
 
I na koniec jeszcze sprawa Kaczyńskiego. No nie jest w najlepszej formie. Chyba za bardzo się spala na walkę wewnątrzpartyjną i nie ma już siły na punktowanie koalicji rządzącej. W końcu to nie jest młodzieniaszek. Mam szacunek dla starszych ludzi, ale jego komentarz do expose był żenujący.
24.
Spore opóźnienie
21-11-2011 09:54
Jądruś - Gość
DO WILLY. 
Nie wiem o jakim prezesie mówisz. Może o tym komuchu z PZPN Grzesiu Lacie, co to ostatnio Orła z koszulek zdjął. A może o tym z NBP Marku Belce, który to specjalizuje się w zakresie ekonomii stosowanej, czyli nauce o tym jak rozłożyć Państwo Polskie na łopatki. 
Innych prezesów nie mam a ci zostali mi narzuceni. 
 
DO M. 
Ja również zauważyłem, że Pruchniewicz coraz częściej się ze mną zgadza, na co wyraźnie wskazują treści jego ostanich felietonów. Nie żebym przepisywał sobie jakąś możliwość oddziaływania na niego, widocznie po prostu doszedł (choć ze sporym opóźnieniem)do podobnych wniosków co ja.
25.
Spore opóźnienie
21-11-2011 13:52
Willy - Gość
Jądruś, PZPN to organ do rozwiązania, to prawda, ale co do tego orzełka, to nie widzę problemu. Wiele reprezentacji nie ma godła na koszulkach i tam nikt nie robi o to awantury. Polska jak zwykle musi polatać z szabelką... 
 
A co do prezesa Kaczyńskiego, bo dobrze wiesz, że o nim była mowa, to wkrótce wszyscy go opuścicie. Ostatnie jego słowa w polityce będą brzmiały: "I ty, Hoffmanie, przeciw mnie?".
26.
TUSK TUSK TUSK
21-11-2011 16:39
Platformer - Gość
Donald Tusk jest najlepszym premierem, jakiego miała Polska. I tego nie zakrzyczycie. Jako jedyny premier został na dwie kadencje, sprawił, że Europa zazdrości nam wskaźników ekonomicznych i teraz wyprowadzi Polskę z kryzysu. Tylko mu nie przeszkadzajcie lewaki i pisiory... 
 
Z co do listu Kaczora, który tutaj ktoś wkleił, to od razu widać, że to człowiek, który każdemy wytyka błędy, a sam swoich nie widzi. Nie umie nawted godnie ustąpić miejsca lepszym, więc lepsi z partii uciekają. 
 
Palikot zaś to jakiś błazen, który dla mandatu poselskiego i występowania w mediach zrobić wszystko.
27.
Spore opóźnienie - Willy
21-11-2011 17:00
Jądruś - Gość
Po pierwsze. Jak tacy np. Francuzi mieliby robić awanturę z powodu braku godła na koszulkach, jeśli Francja w ogóle godła nie posiada (rózgi liktorskie to nie godło). 
A po drugie. Wychodzi z Ciebie Willy typowe Polactwo, które polega choćby na tym, że jesteś do głębi przekonany, iż my Polacy powinniśmy robić dokładnie to, co robią inne narody. Masz bracie typowy kompleks Polszewika, nie pozwalający Ci zrobić czegokolwiek samodzielnie, bez oglądania się na innych.  
 
Co do Jarosława Kaczyńskiego, mogę jedynie stwierdzić po raz kolejny, że jako polityka bardzo go cenię, nie jest natomiast moim idolem. 
Z wielką niecierpliwością czekam na odnowę na prawicy, a także na powstanie wieloideowego, patriotycznego Ruchu Obywatelskiego dającego początek społeczeństwu obywatelskiemu.
28.
Spore opóźnienie - Willy
21-11-2011 17:14
Willy - Gość
Jądruś o jakim ruchu na prawicy mówisz? Tym, który powstaje z połączenia ONR i Młodzieży Wszechpolskiej?
29.
Szanowni Panstwo!
21-11-2011 17:40
Amcha - Gość
Oni sami sie pogryza. Nie dajmy sie sprowokowac!Im wlasnie zalezy na tym, aby wzniesc kolejna wojne aby przeslonic wlasna impotencje w rzadzeniu. Nie maja nic wiecej do powiedzenia, ponad to co staraja sie przedstawic.Dajmy im czas . Sami sie pograza.
30.
Spore opóźnienie
21-11-2011 17:43
Jądruś - Gość
Czy Ty Willy rozumiesz to co czytasz ? 
Odnowa na prawicy, to jedno. Wieloideowy, otwarty, patriotyczny Ruch Obywatelski, to drugie.  
Jedno z drugim oczywiści się nie wyklucza, ale szkoda, że twoje zaprogramowanie nie pozwala ci jednego od drugiego odróżnić.
31.
Teraz Uslyszysz Same Klamstwa.
21-11-2011 17:45
Rozwalkowa - Gość
Tusk jest zagrozeniem dla narodowego bytu.Gospodarka dogorywa, bezrobocie rosnie, inflacja galopuje. Tusk zaciska pasa nie sobie ale Innym!
32.
Do psychiatry!
21-11-2011 17:57
Zosia z Grzybowa - Gość
Najwyzsza juz pora zglosic Tuska na badania do psychiatry, bo to co on wygaduje systematycznie o niepodwazalnych faktach wskazuje na postepujaca schizofenie maniakalna. Szkoda,ze wyrzucil dr. Klicha, ten mogl doraznie podac mu jakas tabletke.A tak na marginesie, to jest nauka dla mlodziezy i zwolenikow Ruchu Walikota, czym konczy sie zazywanie w mlodosci narkotykow miekkich od ktorych jak sam twierdzil pozal sie B..ze "premier" nie stronil za czasow studenckich.Niech Najwyzszy ma nas w swojej opiece, bo NATO juz dawno sie na nas wypielo.
33.
odpowiadam łosiom
21-11-2011 18:01
Willy - Gość
Do Amach: sam to się zagryzie PiS. Nie ma drugiej takiej partii, która byłaby tak kłótliwa. Najpierw PJN, teraz Solidarna Polska, wkrótce Jarek zostanie sam. 
 
Do Jądrusia: Prawica traci w Polsce poparcie. I nic dziwnego skoro brata się z kibolami, ONR, albo Rydzykiem. Kolejne wybory będą należały do lewicy, co ostatecznie rozłoży prawicę, więc o jakiej odnowie piszesz? 
 
Do Rozwalkowa: dla narodowego bytu - cokolwiek to znaczy - zagrożeniem są warchoły i awanturnicy, a nie stabilna władza. Gospodarka leży w całej Europie, więc to nie wina Tuska. Ale ty tego nie pojmiesz, bo w tych waszych mediach nie ma ekspertów od gospodarki. Są tylko od katastrof lotniczych...
34.
Do Zosi z Grzybowa
21-11-2011 18:04
Willy - Gość
Lepszy dym z marihuany niż z pochodni...
35.
do Zosi z Grzybowa i Rozwalkowej
21-11-2011 18:11
Jadzka - Gość
Czy ktos zauwazyl, ze thusk ma andropauze?On zwyczajnie plecie farmazony zupelnie jak w okresie menopauzy.Ludzie nadal udaja, ze nie wiedza nic o tym, a on zwyczajnie dostal kota.
36.
do Zosi z Grzybowa i Rozwalkowej
21-11-2011 18:14
jb - Gość
koty to domena kaczora
37.
Odezwa krotka do POlactwa !
21-11-2011 18:24
Rozwalkowa - Gość
Rudy to hipokryta, uwaza spoleczenstwo za stado baranow. W sumie nie dziwi mnie to, bo sam jest baranem i ma za soba poparcie baranow. Predzej czy pozniej stado przekona sie, ze Tusk to czarna owca.Zobaczymy, jak sie zmieni sondaz po wystapieniu Tuska, i komu zleci na pysk.
38.
Za tanioche ludek chetnie drogo placi!
21-11-2011 18:29
Janina ze Starozamkowej - Gość
Pan Premier bedzie dazyl do tego, aby zyc krotko-wspierac panstwo czynem i umierac przed terminem!
39.
Czy juz zlecialo na pysk!
21-11-2011 19:53
Rozwalkowa - Gość
No Willy do nogi ! Bierz go hau, hau
40.
do Willy
21-11-2011 20:07
Amcha - Gość
Jarek nie zostanie sam. Jestem tego pewny tak samo jak Jadrus.Gdyby nie On to bym nigdy tu nie napisal zadnego postu.Teraz troche panie z Grzybowa i ze Starozamkowej podtrzymuja mnie na duchu ,ale jak dlugo. One beda spac a ja bede jeszcze 24 godziny pracowal z usmiechem na twarzy.
41.
Do felietonu
21-11-2011 21:16
Anka - Gość
Nie zgadzam się z wieloma tezami felietonu. Pierwsze - uzasadnienie ministerialnych nominacji - elektryk był dobrym prezydentem ; najlepszy premier T.Mazowiecki miał wykształcenie średnie ogólnokształcące. Drugie - Tusk wszedł w rolę księgowego - przecież to oczywiste, aby przeżyć kryzys , to trzeba \\\" grać tak jak ONI nakazują\\\". Trzecie - premier wyszedł po wystąpieniach liderów partii - postąpił z dotychczasowym obyczajem, wszyscy wiedzieli ( nie było nawet fochów), że będą dyrdymały i niezrozumienia faktów oraz zdarzeń. Czwarte - wystąpienia opozycji - J.Palikot zrobił tylko i wyłącznie dobry show ; L.Miller nie był w Sejmie ale na \\\"wyjeździe integracyjnym\\\".
42.
Wybudzcie sie z tego letargu !
21-11-2011 22:25
Majka z Hersztupowa - Gość
Pan Jaroslaw Kaczynski to ostatni mochikanin, to perelka uczciwosci.Jedyne prawdziwe relacje i fakty na temat co sie w Polsce dzieje znajduje w Gazrcie Polskiej i TV TRWAM.Jestem niemloda juz i o dziwo dalam sie omotac mediom publicznym,ze TV Trwam to Rydzyk nie powtorze tych niegodnych slow.Dzis sie tego wstydze, ze tak maja swiadomosc zamanipulowania telewizja publiczna, ktorej to od czasu kiedy stwierdzilam zr klamia - NIE OGLADAM w ogole.Jezeli chodzi o ojca Rydzyka, to stworzenie dla mlodziezy tak wspanialej uczelni,wody termalne to zasluga dla Polski. POlacy sa manipulowani przez media tak ,ze wielu juz nie mysli racjonalnie(powyzsze wpisy sa tego dowodem) tylko dalej przyjmuje PAPKE DEZINFORMACYJNA. Obudzcie sie bo bedzie za pozno, ja juz to zrobilam.
43.
do Anki
21-11-2011 22:48
Jądruś - Gość
Oczywiście masz rację. Taki elokwentny i przewidujący to Przemcio jeszcze nie jest, żeby zgadzać się z nim od początku do końca. Nie mniej jednak przyznać trzeba, że zrobił ostatnio znaczny postęp, zmądrzał, jakby się przebudził i dziś bliższy jest mi światopoglądowo.  
A tak na marginesie, to mam wrażenie, że pisze niemal słowo w słowo to, co ja pisałem jakiś rok-dwa temu, gdy on jeszcze z wielkim naiwnym przekonaniem zajmował się wyłącznie zachwalaniem rządów lewactwa i docinkami na temat opozycji (ta przypadłość została mu jeszcze zresztą do dziś i podejrzewam, że jeszcze trochę go pomęczy). 
Tak w skrócie (i egocentrycznie zarazem )to wydaje mi się, że Przemcio dziś to taki wczesny Jądruś.  
A więc nie krytykujmy go w czambuł, najważniejsze, że zaczął nad sobą pracować.  
Ani patrzeć jak za niedługo zacznie się brzydzić komuchami i lewactwem. 
No, oczywiście powylewa trochę pomyj przy okazji na Kaczora dla niepoznaki ale wierzcie mi, Przemysław to ukryty, zakamuflowany, skrajny .............prawicowiec.
44.
cd. do Anki
21-11-2011 22:55
Jądruś - Gość
zapomniałem dodać we wcześniejszym wpisie : 
tylko chyba sam jeszcze o tym nie wie lub wiedzieć nie chce.
45.
cd. do Anki
21-11-2011 22:58
Willy - Gość
Jądruś, przecież autor w informacji o sobie na blogu zdradził jakie ma poglądy polityczne (jest libertarianinem), więc po co te domysły, czy jest prawicowy czy lewicowy i te niby jakieś zakamuflowane opcje ;))) 
 
A co do tego, że premier wyszedł. Jak wyszedł po expose Kaczyński to się Tusk oburzał, więc mógł zostać... 
 
Aha i Anka kompletni niczego nie rozumiesz. Premier, a tym bardziej prezydent może być po zawodówce nawet, ale minister już musi być fachowcem i tyle.
46.
cd. do Anki
21-11-2011 23:18
Jądruś - Gość
No, nie wiem Willy. Jakoś nie mam zwyczaju, ani też prawdę mówiąc ochoty, czytać cudze blogi i co tam kto o sobie pisze, lub jaką aktualnie wizję siebie sobie stworzył, ewentualnie gdzie siebie zaszufladkował. 
Ja nie wiem, co autor felietonu o sobie myśli, ba nie wiem nawet jakie ma poglądy (mogę jedynie ich się domyślać)i za bardzo nawet mnie to nie obchodzi, gdyż poglądy bywają zmienne. Komentuję jedynie jego teksty i wyrażone w nich przesłanie.
47.
Z głowa wysuniętą do przodu.
22-11-2011 11:32
Jądruś - Gość
Dziwię się Pruchniewiczowi, że tak łatwo zaakceptował zapowiadane w expose wydłużenie i zrównanie wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet.  
Zapomniał chyba o przeciętnej długości życia w Polsce jak również o tradycyjnym modelu polskiej rodziny, w którym pokolenie pierwsze (babcia, dziadek), czynnie pomaga w wychowaniu trzeciego(wnuczęta). Podwyższenie i zrównanie załamie ten model rodziny (i może właśnie o to komuś chodzi).  
Przeciętna długość życia mężczyzn w Polsce wynosi niespełna 71 lat, a więc 71-67 = 4. Rachunek jest zatem prosty. Państwo chce nam zafundować niewolnictwo, 45-50 lat pracy w zamian za 4 lata błogostanu emerytalnego. 
Pomijam już zupełnie kwestię wydajności pracownika 67-letniego oraz zabieranie miejsc pracy przez wspomniane wydłużenie i zrównanie, bo to temat na inna dyskusję. 
Jednym słowem, Przemysław w tym temacie poszedł trochę "z głowa wysuniętą do przodu", lecz prawdopodobnie niedługo zmieni na szczęście zdanie.
48.
Domokracja wg PiS
22-11-2011 11:49
;) - Gość
Wybory władz okręgowych PiS pierwotnie miały się odbyć na wiosnę, ale zostały przełożone na jesień, by uniknąć konfliktów przed kampanią wyborczą do Sejmu. Termin jesienny też jest nieaktualny. Zamiast wyborów prezes Jarosław Kaczyński wskaże pełnomocników, którzy będą rządzili w okręgach
49.
Domokracja wg PiS
22-11-2011 14:01
Jądruś - Gość
Widocznie prezes Kaczyński uczy się od Tuska despotyzmu.  
Wątpliwy obrał sobie wzór, bo i wątpliwa będzie z tego nauka.
50.
Domokracja wg PiS
22-11-2011 15:32
;) - Gość
Od Tuska? W PO były nawet prawybory na kandydata na prezydenta... A PiS nie do pomyślenia ;)))
51.
Domokracja wg PiS
22-11-2011 16:39
Jądruś - Gość
Prawybory hahaha, nie żartuj. Jak wygląda demokracja w PO według Tuska, było można zaobserwować podczas głosowania w sprawie kandydatury pewnej wicemarszałkowej.
52.
Mamy komuno - faszyzm.
26-11-2011 18:24
Krzys. - Gość
Prokuratura, która wszczyna śledztwa w sprawie klapsa danego własnemu dziecku, odmówiła śledztwa w sprawie ściągnięcia do Polski setki uzbrojonych w kije bandytów - lub uzbrojenia ich w te kije na miejscu. Jest to niebywały skandal.

Napisz komentarz

Komentarze naruszające netykietę i regulamin portalu będą usuwane. Przeczytaj nasz regulamin

Imię:
Tytuł:
Komentarz:



Kod antyspamowy:*CAPTCHA Image
[ Inny obrazek ]

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Aktualności

Sonda

Jak szybki masz internet?
Advertisement

KUP E-WYDANIE NASZEGO TYGODNIKA!

Image

DODATEK ROLNICTWO
Copyright © 2005 - 2011 Panorama Leszczyńska        Opracowanie strony: NewsNet        Grafika: webSylium                                 Serwer: Logo EasyWWW