
Papierowe mapy drogowe coraz szybciej odchodzą do lamusa. Wypierają je nawigacje satelitarne, na korzyść których przemawia ich wygoda, bezpieczeństwo oraz dokładność, mierzona często wręcz w metrach.
Ale często też zdarza się, że elektronika zawodzi i źle doradza. Warto więc w zanadrzu mieć choćby stary egzemplarz mapy drogowej.
Przeglądanie papierowych map jest uciążliwe i w trakcie jazdy niebezpieczne. Dlatego coraz popularniejsze stają się nawigacje satelitarne. Można do tego celu wykorzystać telefon komórkowy bądź palmtop z wgranym specjalnym oprogramowaniem, albo też kupić specjalne urządzenie, używane i na stałe zamontowane w aucie. W zależności od jego marki i wielkości ekranu, a także obszaru terenu pokrytego mapą, zapłacimy od 200-300 zł do ponad 1000 zł.
Wybór nawigacji nie powinien ograniczać się tylko do wyboru marki i rodzaju zestawu, w tym wielkości ekranu i prostoty jego obsługi, ale przede wszystkim do jakości mapy. Najlepsze są te najdokładniejsze, z jak największą liczbą danych (chodzi nie tylko o główne ulice, ale o plany miejscowości z dokładnymi adresami, czyli ulicą i numerem posesji), które dodatkowo możemy aktualizować oraz poszerzać o mapy innych krajów Europy czy innych kontynentów.
O jakości map świadczy nie tylko liczba miejscowości i pokrycie procentowe powierzchni kraju. Dla bardzo wielu osób podróżujących samochodami ważniejsze mogą być inne kwestie, np. zawarte w mapach tzw. punkty użyteczności publicznej (POI), które umożliwiają szybki dojazd do konkretnych sklepów, restauracji, hoteli, stacji benzynowych, czy bankomatów.
Nawigacje pozwalają przed wyruszeniem w drogę ustawić cel podróży – ewentualnie z celami pośrednimi – oraz rodzaj trasy (np. omijanie płatnych autostrad). Potem wystarczy jechać zgodnie ze strzałkami pojawiającymi się na wyświetlaczu, dodatkowo wspomaganymi komunikatami głosowymi, autorstwa często znanych postaci, np. kierowcy rajdowego Krzysztofa Hołowczyca. Urządzenie poda czas podróży, aktualną i średnią prędkość, a nawet zużycie paliwa.
Najlepsze są najprostsze urządzenia, bo w przypadku bardziej skomplikowanych modeli znacznej części funkcji i tak nie będziemy wykorzystywać. Obsługa powinna być prosta, wręcz intuicyjna, a nie wymagającą konsultacji z zaawansowanym technicznie doradcą.
(ram)
Fot.S.Skrobała
Dodaj artykuł do: