W promieniach wiosennego słońca Barycz w Ryczeniu jawi się
zjawiskowo. Świeża, soczysta zieleń drzew i miarowy szum wody dają
ukojenie. Tak mógł wyglądać świat w pierwszych dniach po stworzeniu.
Niestety, to tylko fasada. Zapuszczając się w głąb odnosi się wrażenie,
jakby zawitało się do miejsca, o którym ludzie na kilkanaście lat
zapomnieli. Smutny to widok, te dawne ślady świetności ośrodka
wypoczynkowego w Ryczeniu...
Kajakarze to społecznicy
– Chcemy
reaktywować Ryczeń, przywrócić mu dawny blask i zainteresowanie
turystów. Jest tego wart – z mocą przekonuje Grzegorz Krzyżanowski, szef
Grupy Inicjatywy Turystycznej Sezesko z Góry, które niedawno otrzymało
od gminy – będącej właścicielem tego terenu – pozwolenie na prowadzenie
prac porządkowych.
– Przyjeżdżamy tu całymi rodzinami. Dzieciaki się
bawią, a my kosimy trawę, wyrywamy samosiejki, wywozimy śmieci. Nie
nazwałbym tego jednak pracą, bo daje nam zbyt dużą przyjemność i
satysfakcję – ze śmiechem dodaje Jacek Kulesza. – Poza tym korzystamy z
uroków przyrody; na kajaku, rowerze i rolkach.
Członkowie Sezesko to
wodniacy. Zakochani w Baryczy mają żal, że rzeka nie może ugościć ich
tak, jak tego oczekują. Nie chcą luksusów, ale w normalnych warunkach
przycumować kajak, zjeść coś czy umyć ręce. Uznali, że skoro w wielu
innych miejscach jest to możliwe, to u nich też. Zależy im tym bardziej,
że wypoczywają tu całymi rodzinami. Plan minimum na ten rok, jaki sobie
wyznaczyli, to doprowadzić bieżącą wodę do części socjalnej w byłej
restauracji, uruchomić sanitariaty i zbudować wiatę, gdzie turyści
mogliby odpocząć przed dalszą trasą. Robią to nie tylko dla siebie, ale
dla wszystkich zainteresowanych. Póki co wszystko społecznie i za własne
pieniądze.
Wspomnień czar
– Przyjeżdżaliśmy tu na obozy
harcerskie. Wspaniałe miejsce i jeszcze wspanialsze wspomnienia –
rozmarza się Zbigniew Józefiak, przewodniczący Rady Powiatu Górowskiego i
szef stowarzyszenia Unia Górowian, które jako pierwsze zainteresowało
się losem ośrodka w Ryczeniu.
– A te dancingi w restauracji... – wtóruje mu Ryszard Gąsiorek, członek Sezesko i przodownik turystyki kajakowej PTTK w Górze.
– Ryczeń tak jak kiedyś mógłby przyciągać turystów. Nic nie stracił ze swego uroku – zapewnia Z. Józefiak.
Przekonać władze i urzędników
Ten weekend może być dla Ryczenia przełomowy. Członkowie stowarzyszenia
Sezesko i Unii Górowian organizują spływ kajakowy, na który zaprosili
lokalnych decydentów, w tym szefów górowskich gmin i powiatu. Chcą im
pokazać, że to miejsce i cała Dolina Baryczy ma ogromny potencjał, a
łącząc siły mogą sprawić, że znowu z chęcią będą tu przyjeżdżać nie
tylko mieszkańcy powiatu, ale też turyści z odległych stron. Podobno
urok miejscowej przyrody najlepiej podziwia się ze środka rzeki, dlatego
zapraszają ich na kajaki.
– Społecznie można zrobić wiele, ale nie
wszystko. Bez wsparcia i przychylności władz i urzędników nie uda nam
się – przyznaje J. Kulesza.
– Tu, wzdłuż brzegu stały domki – Ryszard
Gąsiorek robi zamaszysty gest ręką. – W sumie było ich 15. Po większość
zostały jedynie fundamenty, ale to dla nas dobra wiadomość.
– Cały
ten teren znajduje się w strefie ochrony przyrody Natura 2000, budowa
nowych domków graniczyłaby z cudem, a w tej sytuacji potrzebujemy
jedynie pozwolenia na remont – z uśmiechem dodaje G. Krzyżanowski. –
Mamy w naszym stowarzyszeniu cieślę, elektryka, pokusilibyśmy się więc,
aby samemu je postawić. Obliczyliśmy, że na materiał na jeden domek
potrzeba będzie ok. 15 – 20 tys. zł.
– W sobotę będą z nami też
koniarze, członkowie klubu jeździeckiego „Cwał” w Górze, oni też widzą
potencjał tego miejsca. Chcą stworzyć szlak konny wzdłuż Baryczy. I
dobrze, im nas więcej, tym lepiej – dodaje Z. Józefiak.
ANNA MACHOWSKA
Dodaj artykuł do: