
Nie żebym winił za śmierć wiceprezydenta Leszna inwestorów ścieżki rowerowej z Leszna do Osiecznej. Ale...
...dramat całej tej tragicznej sytuacji polega na tym, że Zdzisław
Adamczak, człowiek energiczny, wysportowany i podobno bez nałogów,
zakończył swoje życie na ścieżce, do której budowy miasto dołożyło też
swoją cegiełkę.
Niestety, pieniędzy starczyło tylko na piaszczystą drogę, której pokonanie w stronę powrotną do Leszna nawet dla sprawnych rowerzystów jest nie lada wysiłkiem.
Sam od tego roku próbuję intensywniej jeździć na rowerze, dlatego zdążyłem już poznać wszystkie plusy i minusy dróg dla rowerzystów. Oczywiście chwała władzom województwa, powiatu, gminy Osieczna i miasta Leszna za wybudowanie szlaku rowerowego do Osiecznej, bo dzięki tej inwestycji można bezpiecznie przemierzać rowerem drogę z Leszna nad Jezioro Łoniewskie, ale ta nawierzchnia to jednak duża wpadka inwestorów. Na takie rzeczy nie powinno się oszczędzać pieniędzy.
Przy okazji ktoś wpadł na bzdurny - nie tylko moim zdaniem - pomysł, że po tej ścieżce nie mogą chodzić ...piesi. A co ma począć piechur, któremu zamarzy się np. wyprawa do okolicznych lasów na grzyby? Ma iść skrajem szosy i ryzykować życie, bo kierowcy zbytnio nie przejmują się "słabszymi" użytkownikami drogi, jak rowerzyści czy piesi. Jeśli taki przepis rzeczywiście obowiązuje, to urzędnik, który to wymyślił, powinien za karę codziennie przemierzać odcinek z Leszna do Osiecznej i z powrotem pieszo i to środkiem jedni.
Śmierć wiceprezydenta Adamczaka skłania też do refleksji nad powtarzanym powszechnie stereotypem, że człowiek aktywny fizycznie, wysportowany, nie uzależniony od używek ma szansę na dłuższe życie. Śp. Pan Zdzisław przeżył 62 lata, a więc - jak to się mówi - był w sile wieku. Zawsze energiczny, konkretny, a przy tym bezpośredni, tryskał energią i witalnością. Niestety i jego dopadła plaga naszych czasów - zawał. I już sam nie wiem czy lepiej mieć nadwagę, opychać się słodyczami i palić papierosy, czy jednak raczej zwalczać nałogi, czyli zrzucać zbędne kilogramy, przestać zatruwać się nikotyną i stosować kolejną dietę cud, np. proteinową francuskiego doktora Ducana? No bo skoro człowiek wysportowany, bez nałogów w tak dramatycznych okolicznościach kończy swoje życie, to... po co te wszystkie wyrzeczenia?
No tak, o jednej rzeczy zapomniałem - o stresie! Ludzie na stanowiskach, a takim bez wątpienia był nieodżałowany wiceprezydent Leszna, są codziennie narażeni na sporą dawkę adrenaliny i niezdrowego stresu, a to niestety nie jest dobre dla naszego układu krwionośnego. A przecież Pan wiceprezydent od 12 lat piastował eksponowane stanowisko, zresztą wcześniej też, ponieważ przez 15 lat kierował Wojewódzkim Domem Kultury. Recepta na długowieczność, zwłaszcza dla nas, mężczyzn, jest więc chyba jedna: jak najmniej stresujące zajęcie, a już na pewno nie profesja zawodowego polityka. Bo jak się okazuje, polityka potrafi zabić człowieka, nawet tak wysportowanego i energicznego jak śp. Zdzisław Adamczak. Szkoda człowieka, szkoda życia!
ROBERT LEWANDOWSKI
Dodaj artykuł do: