Z regionu
| Wpadł w furię i zaczął demolować (Gostyń) |
| Tłumy w muzeum (galeria) (Leszno) |
| Oferował 2 tys. zł łapówki (Wschowa) |
| Bez funduszu soleckiego (Góra) |
| Prezydent znów z absolutorium (Leszno) |
| Wyłowiono zwłoki z Obry (Kościan) |
| Estkowskiego też do remontu (wideo) (Leszno) |
| Dzień Strażaka w Kościanie (galeria) (Kościan) |
| O krok od tragedii (Leszno) |
| Czy prezydent otrzyma absolutorium? (Leszno) |
Komentarze
| Mamy przechlapane |
| Jestem pewna, ze prezydent Bronek Komorowski N I E podpisze ustawy emerytalnej do przymusowej pracy jak mialaby sie konczyc po 67 roku zycia.To ,ze je... |
| Więcej... |
| Tragedia w Kościanie (galeria) |
| "Pajęczarze" nadal obchodzą dożywocie. |
| Więcej... |
| Ojciec dla rodzeństwa |
| Może to przeczytasz. Dzisiaj jest 22.maj 2012r. Znam Twoją sytuację dobrze. Rafał,wiem i wierzę, że nadal jest ok.Chylę czoło przed Tobą :-* |
| Więcej... |
| Leszno |
|
|
| Gruźlica wciąż atakuje! | ||
| 08.09.2010. | ||||||
- Nie wiem, czy wiecie, ale w Lesznie mamy epidemię gruźlicy – głos w słuchawce redakcyjnego telefonu brzmiał dość nerwowo. Tajemniczy pan Marek nie chciał zdradzić swojego nazwiska, ale zarzekał się, że ostatnio na tę chorobę zapadło dwoje jego znajomych. Ryszard Siwicki, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lesznie, wyjaśnia, że żadnej epidemii nie ma, co nie oznacza, iż gruźlica nie jest już groźna. Co roku leszczyński sanepid odnotowuje kilkanaście zachorowań. Sanepid musi wiedzieć Dyrektor Siwicki informuje, że jeśli którykolwiek lekarz zdiagnozuje gruźlicę, musi zgłosić sprawę w sanepidzie. Ten wysyła swoich inspektorów z nadzoru epidemiologicznego do domu pacjenta, by przeprowadzić wywiad i spróbować ocenić, co mogło być przyczyną zachorowania. Chodzi też o to, by sprawdzić, czy nie zaraził się nikt inny z domowników. – Gruźlica nie zawsze musi być leczona w szpitalu. Jeśli pozwala na to stan pacjenta, kuracja może być prowadzona w domu. Trzeba jednak zachować szczególny reżim sanitarny i nie sięgać np. po wspólne sztućce i ręczniki, by zapobiec rozprzestrzenieniu się choroby na innych członków rodziny. Leczenie jest długotrwałe i nie wolno go przerywać, nawet jeśli uznamy, że czujemy się już zupełnie zdrowi – zaznacza dyrektor leszczyńskiego sanepidu. Dbajmy o odporność Ryszard Siwicki potwierdza, że do zachorowań najczęściej dochodzi w kręgach ludzi o niskim statusie społecznym. Nie można jednak postawić znaku równości pomiędzy tą chorobą a ubóstwem. Przykładem jest Adrian Andrzejewski z Leszna. Chorobę pokonał prawie dziesięć lat temu, ale pamięć o tamtych wydarzeniach pozostanie na długo. Jak mówi, nie miał żadnych dolegliwości. Diagnoza padła podczas badań okresowych w pracy. – Dwa miesiące przeleżałem w szpitalu bonifratrów w Piaskach, cały czas na lekach – wspomina Adrian Andrzejewski. – Nie wiem, może zaraziłem się od kogoś w pociągu. Byłem wtedy osłabiony: studiowałem i jednocześnie pracowałem. Dawało znać o sobie zmęczenie, ale człowiek jakoś nie chciał zwolnić tempa. Gruźlicą możemy zarazić się od każdej zakażonej prątkującej osoby. To, czy choroba się rozwinie, zależy od naszej kondycji fizycznej, odporności. Najbardziej narażone są osoby starsze. – Ostatnio rejestrujemy również zachorowania wśród młodych ludzi, którzy mają słabo rozwinięty układ odpornościowy – dodaje Ryszard Siwicki. – Niestety, również w Polsce, pojawiły się w postaci choroby odporne na leki. Mimo tego nie obserwujemy ani wzrostu zachorowań, ani wyższej śmiertelności, która utrzymuje się na poziomie kilku procent. Wskaźnik nie jest zły, ale... Na całym świecie co roku ok. 8 mln ludzi dowiaduje się, że ma gruźlicę, a 2,6 – 2,9 mln z nich umiera. Najtrudniejsza sytuacja jest w Azji i Afryce, gdzie wskaźnik zachorowalności utrzymuje się na poziomie 100 – 120 przypadków na 100 tys. ludności. Problem nie znika wcale w krajach rozwiniętych. Tu wzrost zachorowań ma miejsce głównie wśród imigrantów oraz w grupach ryzyka, np. w kręgach osób zakażonych wirusem HIV, który osłabia odporność organizmu. W Polsce od kilkunastu lat spada liczba osób zapadających na gruźlicę. Mimo tego wciąż należymy do krajów o wysokiej tzw. zapadalności na tę chorobę. W 2004 r. obliczono, że wskaźnik zachorowalności wynosi o nas 24,9/100 tys. ludzi. W większości krajów Unii Europejskiej jest on ponad dwukrotnie niższy, a najmniejsze ryzyko jest w takich krajach, jak Dania, Norwegia oraz Holandia. ANNA MAĆKOWIAK Prątek gruźlicy został odkryty w drugiej połowie XIX w. przez Roberta Kocha. W poprzednich stuleciach choroba dziesiątkowała mieszkańców Europy. Przełom przyszedł w 1921 r., kiedy to po raz pierwszy użyto szczepionki przeciwko gruźlicy. W 1946 r. wprowadzono pierwszy skuteczny lek na tę chorobę – streptomycynę. W latach osiemdziesiątych XX w. gruźlica znów stała się poważnym problemem w wielu krajach. Do tego stopnia, że w 1993 r. Światowa Organizacja Zdrowia uznała ją za schorzenie stanowiące globalne zagrożenie zdrowotne. W Polsce obowiązkowe jest szczepienie przeciwko gruźlicy. Jeśli nie ma żadnych przeciwwskazań, szczepionkę podaje się noworodkom jeszcze w szpitalu w pierwszej dobie życia. Zaszczepienie nie sprawi, iż będziemy mieli stuprocentową pewność, że nigdy nie zachorujemy. Ryzyko istnieje zawsze. Objawy, które mogą oznaczać gruźlicę: - trwający kilka tygodni kaszel, początkowo suchy, z czasem zaczyna mu towarzyszyć odksztuszanie wydzieliny, bywa, że z krwią - osłabienie - senność - nocne poty - podwyższona temperatura - może wystąpić spadek wagi oraz ból w klatce piersiowej - u niektórych osób pod skórą mogą występować guzki będące powiększonymi węzłami chłonnymi. Jeśli zaobserwujemy takie objawy, trzeba zgłosić się do lekarza. Im szybciej rozpoczniemy leczenie, tym większa szansa na jego powodzenie i całkowity powrót do zdrowia.
Napisz komentarz
|
||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



- Nie wiem, czy wiecie, ale w Lesznie mamy epidemię gruźlicy – głos w słuchawce redakcyjnego telefonu brzmiał dość nerwowo. Tajemniczy pan Marek nie chciał zdradzić swojego nazwiska, ale zarzekał się, że ostatnio na tę chorobę zapadło dwoje jego znajomych. Ryszard Siwicki, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lesznie, wyjaśnia, że żadnej epidemii nie ma, co nie oznacza, iż gruźlica nie jest już groźna. Co roku leszczyński sanepid odnotowuje kilkanaście zachorowań. 












