
Polityczny sezon ogórkowy w naszym regionie już się skończył, o czym świadczą choćby przetasowania w leszczyńskiej PO.
Nie wiem, czy ich zjazd zjednoczeniowy i wysforowanie się na lidera Krzysztofa Benedykta Piwońskiego pomoże tej partii w przejęciu władzy w mieście, ale coś trzeba robić zanim nie będzie za późno. Bo - jak się okazuje - na PiS i Sławomira Szczota nie ma za bardzo co liczyć: nie ta kategoria wagowa.
Od dłuższego czasu wieszczyłem, iż nikt i nic nie zagrozi obecnemu prezydentowi Tomaszowi Malepszemu, a wraz z nim SLD i całemu temu układowi towarzysko-biznesowemu, w sprawowaniu władzy w mieście przez kolejna kadencję. Co prawda apetyt na władzę w Lesznie przejawiał poseł Wiesław Szczepański, ale zmierzył siły na zamiary, wysondował teren i odpuścił. Okazuje się, iż prezydent Malepszy cieszy się jakąś niewytłumaczalną charyzmą nie tylko wśród partyjnych aktywistów, lecz także wśród zwykłych mieszkańców. Czym to jest spowodowane, nikt za bardzo nie wie, bowiem mówca z niego średni, życiorys polityczny też nie jest modelowy (był m. in. I sekretarzem KM PZPR w Lesznie), a sprawowanie prezydenckiej władzy w mieście kilkanaście lat spowodowało, że ma tyle samo przyjaciół, co wrogów. Ale widocznie ma to coś, co powoduje, że lewicowy elektorat w Lesznie głosuje na niego.
I oto, gdy wydawało się, iż pan Tomasz kolejną kadencję na fotelu leszczyńskiego "mera" ma właściwie w kieszeni, na horyzoncie pojawia się poważny konkurent. Platforma Obywatelska, po okresie zawirowań, afer i skandali personalnych, w końcu poszła po rozum do głowy i postanowiła zamienić młodego, ale mało charyzmatycznego lidera Łukasza Borowiaka na wyrazistego, choć także nie lubianego w wielu kręgach starostę leszczyńskiego Krzysztofa Benedykta Piwońskiego. Przyznam, iż posunięcie bardzo dobre, choć osobiście mam sporo zastrzeżeń do sposobu robienia kariery przez pana Krzysztofa.
Mam na myśli choćby ciążący na obecnym staroście wyrok za przestępstwo kryminalne (źle rozliczone delegacje na stanowisku burmistrza Rydzyny), czy niejasny udział w załatwieniu podwójnej dotacji unijnej dla swojej córki, by zbudowała ośrodek SPA pod Rydzyną. Dodam tylko, że o pieniądzach dla córki starosty napisaliśmy tylko my, natomiast inne lokalne media jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nie wzięły tego drażliwego tematu na tapetę.
Doczepić się można by było także do protekcjonistycznej polityki zatrudnienia stosowanej przez Piwońskiego. Zresztą to sprawdzona metoda działania starosty: neutralizować potencjalną konkurencję, oferując etat. W ten sposób dał się osaczyć Łukasz Borowiak, do niedawna pewny i jedyny kandydat PO na prezydenta Leszna. Teraz jest naczelnikiem wydziału w starostwie powiatowym, a na dodatek ostatnio stracił stanowisko szefa PO w Lesznie na rzecz ... Piwońskiego. Nie wyobrażam sobie, aby miał jeszcze ochotę na kandydowanie na fotel prezydenta.
OK, dosyć już tej żółci wylałem na biedną, ogoloną głowę pana Piwońskiego. Mam mimo wszystko nadzieję, ze stanie on w szranki rywalizacji z kandydatem SLD na prezydenta. Bo Leszno potrzebuje zmian, w tym także na stanowisku prezydenta. Jako obywatel tego miasta dość już mam wszechogarniającego marazmu, i kolesiostwa. Czas na zmiany. Krzysztof Benedykt Piwoński na prezydenta!
ROBERT LEWANDOWSKI
Dodaj artykuł do: