|
12.08.2010. |
 Oryginalną propozycję zgłosili ostatnio leszczyńscy kupcy wspierani przez komendanta straży miejskiej zastanawiając się, jak pozbyć się kloszardów ze śródmieścia miasta?
Zaproponowali, by zlikwidować ławki stojące na rynku, gdzie całymi dniami przesiadują pijaczki i bezdomni. Ja mam inny pomysł: niech miasto zakupi ławki... na monety albo zamontuje nad nimi kamery internetowe.
Niedawno przekonałem się na własnej skórze, jakie klimaty panują obecnie na leszczyńskiej starówce. Wybrałem się z małżonką do pizzerii, a że pogoda dopisywała, usiedliśmy przy stoliku na dworze. Od tego momentu wpadliśmy w oko pewnemu jegomościowi okupującemu ławeczkę na deptaku na Słowiańskiej. Obserwował nas bacznie i gdy chwila zrobiła się odpowiednia (jedzenie wylądowało na naszych talerzach), przystąpił do działania. Zapytał, czy nie podzielibyśmy się pizzą z bezdomnym? Czyli z nim. Ponieważ uczynił to taktownie, bez wahania odstąpiłem mu kawałek Europejskiej. Było niedzielne popołudnie, piękna pogoda na dworze, więc dlaczego nie miałem wesprzeć potrzebującego
…
Generalnie jednak żebractwa nie popieram, zwłaszcza gdy proszący są namolni, a do tego pijani i odstraszają widokiem, tudzież zapachem. Denerwują mnie przesiadujący na ławeczkach w centrum kloszardzi, choć ostatnim pomysłem, jaki przyszedłby mi do głowy, byłby postulat usuwania ławek. Sam czasami także na nich siadam (unikam tych po północnej stronie rynku z wiadomych względów), gdy np. nie mam już ochoty uczestniczyć w rodzinnej pielgrzymce po sklepach. Jeszcze lepszym pomysłem jest wstąpienie na kawę i ciastko do kawiarnianego ogródka.
Ale i tam niedawno dopadli nas amatorzy chmielowego trunku, kolędując z wybazgranym na kartonie apelem – prośbą o wsparcie „polskiego przemysłu browarniczego”. Może to i było inteligentniejsze oraz bardziej dowcipne, niż prosty komunikat „zbieramy na piwo”, ale przemysłu (czyli gardeł obu jegomościów) nie wsparłem. Nie ma już przecież polskich browarów, poza tym miałem wątpliwości, czy mieli stosowną zgodę na publiczną zbiórkę.
Niestety, władza samorządowa i służby porządkowe nie bardzo wiedzą, jak rozwiązać problem szwędających się po centrum Leszna różnej maści żebraków, pijaczków, bezdomnych. Pomysł z usuwaniem ławek z rynku nie spodobał się również prezydentowi Leszna, ale co zrobić z kloszardami, też nie bardzo wie. Swego czasu Tomasz Malepszy, zobligowany akcją naszej redakcji, obiecał zająć się Placem Kościuszki. Z obietnic wyszły nici, bo poza renowacją zieleni niewiele się tam zmieniło.
I tutaj problemem są przesiadujący na ławeczkach amatorzy napojów wyskokowych. Może więc zamówić u jakiegoś producenta ławki na wzór …parkomatów. Kto chciałby na nich usiąść, musiałby wrzucić monetę, np. za pół godziny 1 zł, a za godzinę – 2 zł. Normalnie z ławki wystawałyby elementy uniemożliwiające przesiadywanie na niej bez opłacenia. Albo inny pomysł: zainstalujmy nad ławeczkami kamery internetowe. Wówczas każdy mógłby śledzić w sieci, co się na nich dzieje. Pomysły rodem z filmów Barei, ale skoro nie może być normalnie, to niech przynajmniej będzie śmiesznie…
ROBERT LEWANDOWSKI
Dodaj artykuł do:
|