
Miał być mecz sezonu, piękne widowisko i wielkie ściganie na zakończenie pierwszej części sezonu i prawdopodobnie nic z tego. W niedzielę spotykają się dwa najlepsze zespoły ekstraligi - Unia Leszno i Stal Gorzów.
Żeby emocje na stadionie im. A. Smoczyka były jeszcze większe, na finiszu Stal wyprzedziła leszczyńskie Byki. Losy pierwszego miejsca będą się rozstrzygać w niedzielę w Lesznie.
Ale sport żużlowy był i jest nieprzewidywalny. Największą zmorą są kontuzje i nie można zbyt wiele planować. Taka sytuacja dopadła Stal w ostatnich dwóch tygodniach. Najpierw kontuzję złapał Nicki Pedersen, w ubiegłym tygodniu wypadek miał Matej Zagar. Słoweniec leczy się w Gorzowie, ale jak dowiedziałem się w gorzowskim klubie istnieje zagrożenie, że nie wystąpi w Lesznie.
Zacząłem się zastanawiać, czy to aby nie zasłona taktyczna Stali? Telefony do prezesa Komarnickiego, trenera Czernickiego i w końcu do samego Zagara. Udało mi się ustalić, że żużlowiec nie ma złamań. Dosyć mocno naciągnął mięśnie dłoni i do końca tygodnia zostanie w Polsce. Cały czas znajduje się pod opieką lekarza Andrzeja Wiśniewskiego i fizjoterapeuty Jerzego Buczaka. Zawodnik ma nałożoną ortezę na kciuku lewej ręki.
Wiadomość o kolejnej kontuzji w gorzowskiej drużynie zmartwiła nie tylko kibiców Stali, ale także leszczyńskiej Unii. Wielu moich znajomych ostrzyło sobie apetyt na pojedynek sezonu. Walka Pedersena z Balińskim, Zagara z Hampelem i Kołodziejem i do tego jeszcze znajdujący się w wyśmienitej formę Tomasz Gollob. Chyba nawet transmisja telewizyjna nie odciągnęłaby prawdziwego kibica od pójścia na stadion.
Niestety, plany psują kontuzje. Nawet jeśli goście skorzystają z zastępstwa zawodnika, to i tak niewiele im pomoże. Kto ma jeździć w zastępstwie? Tomasz Gollob 10 razy? Może tylko siedem. Nie będzie Pedersena, może wypadnie Zagara i do tego jeszcze zabraknie Przemysława Pawlickiego. W tej sytuacji raczej przesądzone - Unia sięgnie po łatwą zdobycz punktową. Szkoda, bo jednostronnych meczów w Lesznie mieliśmy już nadto w tym sezonie. Taką wisienką na torcie miał być ostatni mecz. Prawdziwy hit. Liczyłem na emocje i rozstrzygnięcie spotkania w nominowanych biegach. Ale cóż, kontuzje...
Pozostaje mieć nadzieję, że lepsze widowiska obejrzymy w play off. Unia już w niedzielę powinna wrócić na szczyt tabeli. W pierwszej rundzie play off wpadnie na Tauron Azoty Tarnów. W następnych trudno przewidzieć. Wiele zależy od sytuacji personalnej i kondycji finansowej drużyn. Przykład - Caelum Stal Gorzów. Bez dwóch zawodników nie ma zespołu. Oby zdążyli się wykurować, bo co to za liga bez meczów na styku, mijanek na torze i rozgrzanych emocjami kibiców.
MARIUSZ CWOJDA
Dodaj artykuł do: