
Pytane przez nas osoby nie tylko mówią o cechach, które ich zdaniem taki świetny nauczyciel powinien mieć, ale także wspominają belfrów, których zapamiętali ze swoich szkolnych lat.
Konrad Kokociński, dyrektor III Liceum Ogólnokształcącego w Lesznie
Nauczyciel musi być przede wszystkim specjalistą w swojej dziedzinie, który w kompetentny sposób przekazuje wiedzę, używając przy tym poprawnego języka i właściwej terminologii. Poza tym musi odznaczać go wysoka kultura osobista, życzliwość oraz sprawiedliwość. Zwłaszcza ta ostatnia jest szczególnie istotna, bo wiadomo, że uczniowie żywo dyskutują na temat ocen, które otrzymują i sposobu ich wystawiania.
Leokadia Konieczna, inspektor ds. oświaty w Urzędzie Gminy w Lipnie
Nauczyciel powinien przede wszystkim podejść do ucznia ze zrozumieniem. Zwłaszcza dojrzewającego już młodego człowieka trzeba potraktować jak partnera do rozmowy, a nie jak dziecko. Belfer na szóstkę musi też mieć inwencję twórczą, nie wystarczy dobry warsztat, trzeba też zabłysnąć niekonwencjonalnymi pomysłami. I jeszcze jedno: nauczycielem jest się również poza godzinami pracy. Nie można o 15 zamknąć szkolnych drzwi i powiedzieć, że problemy młodych ludzi już mnie nie dotyczą.
Anna Geremek, dyrektorka Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych w Lesznie
Dla nauczyciela uprawianie zawodu musi być pasją. Musi też lubić dzieci i młodzież. Jak inaczej bowiem mógłby zaskarbić sobie sympatię młodych ludzi, która w nauczaniu jest przecież bardzo ważna? Trzeba być przyjacielem, ale też umieć wytyczyć jasne reguły. Uczniowie mają "kumpli" wśród rówieśników, w szkole potrzebują kogoś, kto będzie dla nich drogowskazem i autorytetem.
Ryszard Stankiewicz, kierownik Rydzyńskiego Ośrodka Kultury
Ze szkolnych lat najbardziej utkwiła mi w pamięci postać Stanisława Lotza. W liceum uczył nas fizyki, a więc przedmiotu, który zazwyczaj nie jest zbyt lubiany przez uczniów. Choć zajęcia miałem z nim bardzo krótko, dobrze tę postać zapamiętałem. Prof. Lotz był człowiekiem bardzo pogodnym i zabawnym. Fizyka niesamowicie go pasjonowała. Uczniowie rozpowiadali nawet, że sam złożył sobie kiedyś telewizor. Przynosiliśmy mu z domu różne niepotrzebne rzeczy, np. stare pręty czy sprężyny, które on wykorzystywał do swoich doświadczeń. Te ostatnie bardzo często mieliśmy okazję oglądać. Poza tym Stanisław Lotz był człowiekiem utalentowanym plastycznie. Gościłem kiedyś w jego domu, ściany miał całe wyłożone swoimi obrazami. Uczniowie czasem stroili sobie z niego żarty, m. in. ze względu na strój: podczas gdy modę opanowały „rurki”, on cały czas nosił swoje ulubione szerokie spodnie na szelkach. Nie przejmował się uszczypliwymi żartami, żył swoją fizyką i swoją pasję potrafił też zaszczepić w innych.
Aldona Korbik z Urzędu Miasta i Gminy w Osiecznej
Szóstkę wystawiłabym trzem moim belfrom. Już w podstawówce miałam wspaniałą wychowawczynię. Uczyła nas historii. Nie tylko potrafiła z pasją przekazywać wiedzę, ale miała też niesamowity zmysł organizatorski. Potrafiła „wychodzić” fundusze na liczne wyjazdy, dzięki czemu za wycieczki płaciliśmy grosze. Uczyła nas też szacunku dla pracy. Kiedyś zabrała nas do Drzeczkowa, gdzie sprzątaliśmy przypałacowy park. Pieniądze, które w ten sposób zarobiliśmy, również zostały przeznaczone na jakiś szkolny wyjazd. Wyróżniłabym również dwóch licealnych belfrów. Po pierwsze historyka, z którym można było porozmawiać praktycznie o wszystkim. Jako profesjonalista przekazywał nam rzeczową, ale i okraszoną anegdotami wiedzę. Z kolei na zajęciach z nauczycielem matematyki panowała „rozrywkowa” atmosfera. Nie oznacza to, że cokolwiek komukolwiek odpuszczał. Wręcz przeciwnie. Chyba dzięki niemu, mimo iż zawsze ciągnęło mnie w stronę humanistycznych przedmiotów, z matematyką nie miałam problemów.
Dodaj artykuł do: