
Długo nie mieli nazwy. Mówili o sobie „grupa”. Gdy przyszedł czas na pierwszy koncert, trzeba było wpisać jakąś nazwę na plakacie. Szymon Gąsiorek otworzył słownik angielsko – polski, który miał właśnie pod ręką.
"Meagre!" – krzyknął do Łukasza Wojtowicza przez telefon. Do tego czwórka
młodych muzyków dodała słowo „quartet”. Po polsku można by powiedzieć
Skromny Kwartet. Choć wschowsko – poznański zespół dziś już wcale nie
jest taki skromny. Ma na swoim koncie kilkadziesiąt koncertów, a za
kilka miesięcy ukaże się jego debiutancka płyta.
Zagrali... trzy utwory
Wszystko zaczęło się półtora roku temu na obozie muzycznym
zorganizowanym dla członków Młodzieżowej Orkiestry Dętej we Wschowie.
Wśród obozowiczów znaleźli się Łukasz Wojtowicz i Szymon Gąsiorek. Po
jednej z prób w sali ćwiczeń zostali nieco dłużej i zaczęli
improwizować.
– Padło hasło: może by założyć zespół? – wspomina trębacz Łukasz
Wojtowicz, z grupy Meagre Quartet. – Szymon zajął się perkusją. Wciągnąłem też do tego projektu Sebastiana
Golińskiego, z którym razem uczę się w liceum muzycznym w Poznaniu.
Sebastian gra na gitarze elektrycznej. Skład uzupełnił jeszcze jeden
wschowianin – Bartosz Krzywulski (gitara basowa). Łukasz, Szymon i
Sebastian uczą się w szkołach muzycznych. Basista Bartosz – inżynier
elektrotechniki – jest muzycznym samoukiem.
Pierwszy koncert? Pamiętają go bardzo dobrze. To było dokładnie rok temu
w klubie Kontrabas w I Liceum Ogólnokształcącym w Lesznie. Zagrali
wtedy... trzy utwory, w tym dwa własne oraz jeden ze znanych jazzowych
standardów.
Muzyka eksperymentalna
Dlaczego jazz, a nie muzyka pop, z którą przecież zdecydowanie łatwiej
trafić do szerszej publiczności?
– Tak naprawdę każdy z nas ma inne muzyczne fascynacje. To, co gramy,
można nazwać raczej muzyką eksperymentalną z jazzem oraz free jazzem w
roli głównej – podkreśla Łukasz Wojtowicz.
Na próbach spotykają się raz w tygodniu. Początkowo nie mieli własnego
miejsca do ćwiczeń, spotykali się w mieszkaniu Szymona. W końcu jego
ojciec wybudował im małą „kanciapę”, w której co niedzielę spędzają
czasem po kilkanaście godzin. Pierwszy poważny sukces przyszedł w
grudniu 2008 r., kiedy to Meagre Quartet znalazł się w gronie ośmiu
finalistów międzynarodowego konkursu młodych muzyków jazzowych „Jazz Juniors”.
Byli najmłodszym – wtedy jeszcze gimnazjalno – licealnym składem w
32-letniej historii tego konkursu. Grupy składają się bowiem głównie ze
studentów. W międzyczasie zagrali kilkadziesiąt koncertów, m. in. w
poznańskim jazzowym klubie Blue Note, krakowskim Piec Arcie oraz wrocławskiej
Mleczarni.
Mają własnego forda
Na razie dysponują krążkiem demo, który służy głównie do celów
promocyjnych. Jeszcze przed wakacjami ujrzy jednak światło dzienne ich
debiutancka płyta długogrająca. Znajdzie się na niej osiem utworów
nagranych i opracowanych w profesjonalnym studiu w Szubinie k.
Bydgoszczy.
Skąd biorą na to wszystko pieniądze?
– Bilety wstępu na nasze koncerty nie kosztują wiele. Nigdy nie jest
tak, że każdą pulę dzielimy na czterech i każdy bierze swoje do
kieszeni. Wszystkie dochody idą na konto zespołu. Dzięki tym
oszczędnościom niedawno kupiliśmy dla zespołu samochód. Teraz mamy własnego forda transita. Nazwaliśmy go Borys – zdradza Łukasz
Wojtowicz.
Niedawno zespół znów zagrał w Kontrabasie. Tym razem
repertuar był już znacznie bogatszy. Muzycy zebrali spore brawa.
ANNA MAĆKOWIAK (fot. S. Skrobała)
Dodaj artykuł do: