
Bezskutecznie mieszkańcy ul. Sygietyńskiego w Lesznie prosili samorząd o remont chodnika, którym codziennie do szpitala idzie sporo starszych osób. Miasto nie ma na to pieniędzy.
Mieszkańcy ulicy Sygietyńskiego w Lesznie od kilku lat domagają się remontu chodnika. (na zdjęciu) Faktycznie, na kilkusetmetrowym odcinku jest krzywy, pełen dziur, wystających płyt i spękań. Łatwo tam o wypadek. Tym bardziej, że to droga wiodąca do szpitala. Codziennie setki ludzi, zwłaszcza starszych i chorych, udaje się tędy do lekarzy.
Samorząd jednak ciągle odmawia naprawy chodnika. Poruszaliśmy tę sprawę już w październiku 2009 r. Wówczas otrzymaliśmy z miasta odpowiedź:
- Znam stan tego chodnika. Wymaga on całkowitej wymiany
naiwerzchni. To koszt kilkuset tysięcy złotych. Brak środków
uniemożliwia nam realizację tej inwestycji - wyjaśnia Rafał Bukowski, kierownik Miejskiego Zarządu Dróg i Inwestycji w Lesznie. - Muszę
zaznaczyć, że chodników o złym stanie technicznym jest w Lesznie
więcej. Będziemy je naprawiać w miarę posiadanych środków.
Mieszkańcy jednak nie ustawali w działaniu. Pisali wnioski z podpisami w lipcu 2009 r., potem w lutym 2010 r. Odpowiedź miasta jest identyczna, o czym dali nam cynk.
Okazuje się, że naprawa tego chodnika była omawiana podczas układania budżetu na 2010 r. Z uwagi na mocno ograniczony budżet ten, oraz kilka innych chodników, nie zostały uwzględnione w planie prac.
Nie ma też co liczyć, że chodnik zostanie naprawiony do 2012 r.
W tych latach potrwa remont drogi wojewódzkiej nr 323 oraz krajowej "piątki" w granicach miasta. Leszno otrzyma na ten cel dotację unijną, ale ze swojego budżetu będzie musiało wydać około 50 mln zł.
- Obie te inwestycje pochłoną znaczne środki finansowe i uniemożliwią ich wydatkowanie na inny cel - odpisał mieszkańcom Rafał Bukowski, kierownik Miejskiego Zarządu Dróg i Inwestycji w Lesznie.
Ludzie, którzy podpisali się pod wnioskiem o remont, są oburzeni takim załatwieniem sprawy.
(maks)
Dodaj artykuł do: