Komentarze

Huśtawka w cieniu dębu
Takie cos moze tylko i wylacznie POlactwo wymyslic.Wam nierobstwo nozdrzami wychodz.Jaka to musiala choroba ogarnac ta swolocz udajaca ,ze pracuje i ...
Więcej...

Toną w odchodach
Stosy gołębich odchodów są pod wiaduktem. Najwięcej w miejscu gdzie krzyżują się obie jego nitki. Ptactwo żyje sobie na rurach kanalizacyjnych odbiera...
Więcej...

Huśtawka w cieniu dębu
cytuje : " Właśnie co do dębu- nie wiem czy te wszystkie prace zwiazane z ustawianiem urządzeń nie naruszą systemu korzeniowego? Albo czy konary tego ...
Więcej...

Reportaż Drukuj Email
Żal wdowy
10.03.2010.
ImageGdy Tadeusz Matuszewski jechał rowerem po kawę do marketu, nad Rawiczem rozpętała się wichura. Spadła na niego gałąź. Zginął na miejscu, 23 lipca 2009 roku. Cztery dni później, prokurator umorzył śledztwo nie znajdując winnych.
Rodzina zmarłego uważa jednak, że odpowiedzialność ponosi burmistrz, który nie ostrzegł mieszkańców przed zbliżającym się żywiołem.
 
Wiatr zatrzasnął drzwi
 
– Było koło godziny 19, mąż zajrzał do puszki z kawą. Brakowało kawy, więc postanowił pojechać do marketu. Oczywiście rowerem, kolarstwo to była jego pasja – wspomina Elżbieta Matuszewska, wdowa.
 
Gdy Tadeusz Matuszewski wyjechał, panią Elżbietę odwiedziła siostra. Poszły na balkon na papierosa. Jeszcze nic nie zapowiadało nadciągającej wichury. Nagle poduch wiatru zatrzasnął przed nimi balkonowe drzwi. Na niebie pojawiły się ciężkie chmury.
 
Jeden z ośmiu
 
– Jechałem z żoną skuterem, zrobiło się ciemno. Z daleka widziałem, że od domu kultury w kierunku ulicy Sienkiewicza jechał rowerzysta. Nagle zauważyłem, że drzewa na plantach się łamią. Jakieś 5 metrów ode mnie urwała się gałąź drzewa i uderzyła prosto w tego rowerzystę – zeznał jedyny świadek wypadku, Robert N. z Rawicza.
 
– Około godziny 19.30 zaczęła się burza. Zamykałam okno od strony plant i zauważyłam, że na drodze leży jakieś drzewo, a pod nim człowiek. W ogóle się nie ruszał – zeznała policjantom Alicja F., mieszkanka kamienicy przy plantach.
 
Pan Tadeusz zginął na miejscu, przygnieciony gałęzią kasztanowca. Jest jedną z ośmiu ofiar lipcowego huraganu w Polsce.
 
Płacili za dachy
 
W całym powiecie rawickim wiatr wyrwał z korzeniami kilkaset drzew, zerwał dach sierakowskiego gimnazjum, uszkodził ratusz w Sarnowie, drogi i budynki komunalne oraz prywatne. Straty oszacowano na około 1,5 mln zł. Wojewoda wielkopolski przeznaczył specjalne środki na zapomogi dla pokrzywdzonych w nawałnicy.
 
– Wypłacaliśmy zapomogi osobom, których mienie ucierpiało w czasie wichury. Każdy pokrzywdzony mógł otrzymać maksymalnie 6 tys. zł – mówi Władysława Czajkowska, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rawiczu.
 
Nikt nie ostrzegł
 
Rodzina Tadeusza Matuszewskiego również starała się o pieniądze. Wnioskowała o
odszkodowanie, ale dwukrotnie dostała od burmistrza odpowiedź odmowną.
– Naszym zdaniem zawiniły służby burmistrza. Dlaczego nie ostrzegli ludzi przed tą wichurą? – denerwuje się Elżbieta Matuszewska.
– Drzewo, które przygniotło tatę, było spróchniałe. Zrobiliśmy zdjęcia konara, który został po urwaniu się gałęzi. Jest w środku pusty. Czy tak wygląda zdrowe drzewo? – Agnieszka Cichowlas, córka pana Matuszewskiego, na dowód pokazuje fotografie. – Ktoś nie zadbał o wycięcie tego kasztanowca i stąd ta tragedia.
 
Wytoczą proces
 
Po śmierci męża Elżbieta Matuszewska musi utrzymać się z jednej renty. Jest jej ciężko, korzysta z finansowej pomocy dzieci.
 
Nie chodzi nam o wzbogacenie się – podkreśla Agnieszka Matuszewska, jej synowa.  – Chcemy tylko, by ktoś poniósł konsekwencję za śmierć człowieka. Niechby to było nauczką dla samorządów, by lepiej dopełniały swoich obowiązków. Przecież teść w niczym nie przyczynił się do tej tragedii.
 
Skontaktowali się już z prawnikiem, rozważają wytoczenie gminie procesu. Chcą walczyć dla zasady. Żeby więcej nikogo nie spotkał taki wypadek. Być może spróbują też złożyć zażalenie na umorzenie śledztwa.
 
– Prokurator umorzył śledztwo w dniu pogrzebu taty. Kto miał wtedy głowę myśleć, że szybko minie siedmiodniowy termin odwołania się od tej decyzji? – pyta Agnieszka Cichowlas.
 
Zwalczył nowotwór
 
Od wypadku minęło pół roku. Wdowa wciąż nie może się otrząsnąć po stracie męża. Półtora roku przed wichurą sprzedali dom w Miejskiej Górce i zamieszkali w bloku w Rawiczu. Tu mieli przeżyć spokojną starość, z dziećmi i wnukami.
 
Siedem lat temu mąż w leszczyńskim szpitalu pokonał chłoniaka. Dwa tygodnie przed wypadkiem zrobił badania, był zupełnie zdrowy. I szczęśliwy – płacze pani Elżbieta.
 
MARTA KRZYŻANOWSKA-SOŁTYSIAK
Dodaj artykuł do:



Komentarze (2)
RSS komentarzy
1.
odszkodowanie
10-03-2010 10:34
anett - Gość
Odszkodowanie nalezy się żonie zgodnie z prawem.Zadośćuczynienie zreszta też.Z pewnoscia sąd wyda taki wyrok. 
Niech to będzie przestrogą dla urzędasów.Może ich to czegos nauczy,choć w świetle obowiązującego prawa -dopóki nie ma regulacji dotyczacych odpowiedzialności urzędnika,będzie im pewnie ''wsio rawno''...
2.
????
10-03-2010 19:23
Karol - Gość
Urzędnik nawet nie poczuwa się moralnie. Grosza nie straci nawet, gdy sam coś zaniedbał. Dlatego każdy powinien wnosić za wszelkie przewinienia urzędników sprawy do sądu i innych instancji oraz nagłaśniać w mediach.

Napisz komentarz

Komentarze naruszające netykietę i regulamin portalu będą usuwane. Przeczytaj nasz regulamin

Imię:
Tytuł:
Komentarz:



Kod antyspamowy:*CAPTCHA Image
[ Inny obrazek ]

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Aktualności

Sonda

Jak szybki masz internet?
Advertisement

KUP E-WYDANIE NASZEGO TYGODNIKA!

Image

DODATEK ROLNICTWO
Copyright © 2005 - 2011 Panorama Leszczyńska        Opracowanie strony: NewsNet        Grafika: webSylium                                 Serwer: Logo EasyWWW