Z regionu
| Wpadł w furię i zaczął demolować (Gostyń) |
| Tłumy w muzeum (galeria) (Leszno) |
| Oferował 2 tys. zł łapówki (Wschowa) |
| Bez funduszu soleckiego (Góra) |
| Prezydent znów z absolutorium (Leszno) |
| Wyłowiono zwłoki z Obry (Kościan) |
| Estkowskiego też do remontu (wideo) (Leszno) |
| Dzień Strażaka w Kościanie (galeria) (Kościan) |
| O krok od tragedii (Leszno) |
| Czy prezydent otrzyma absolutorium? (Leszno) |
Komentarze
| Huśtawka w cieniu dębu |
| Takie cos moze tylko i wylacznie POlactwo wymyslic.Wam nierobstwo nozdrzami wychodz.Jaka to musiala choroba ogarnac ta swolocz udajaca ,ze pracuje i ... |
| Więcej... |
| Toną w odchodach |
| Stosy gołębich odchodów są pod wiaduktem. Najwięcej w miejscu gdzie krzyżują się obie jego nitki. Ptactwo żyje sobie na rurach kanalizacyjnych odbiera... |
| Więcej... |
| Huśtawka w cieniu dębu |
| cytuje : " Właśnie co do dębu- nie wiem czy te wszystkie prace zwiazane z ustawianiem urządzeń nie naruszą systemu korzeniowego? Albo czy konary tego ... |
| Więcej... |
| Reportaż |
|
|
| Baba z charakterem | ||
| 09.03.2010. | ||||||||||
Jak w skrócie scharakteryzować Stefanię Ratajczak? To prawda, że baba z charakterem nie brzmi ładnie, ale doskonale do niej pasuje. Leszczynianka jest silna, twarda i wydaje się niezniszczalna.
Po nocnym zawale poszła rano do pracy, a po zabiegu wszczepienia
bajpasów zaczęła uprawiać nordic walking. Nieraz wypychano ją za drzwi,
więc wchodziła oknem. Ci, którzy nie kojarzą jej z wyglądu, doskonale
rozpoznają jej charakterystyczny, donośny głos.
Pierwsza akcja w UPC
Działalność społeczną ma we krwi. Pierwszą jej akcję sprzed kilkunastu
lat opisała jedna z lokalnych gazet. Ujęła się wówczas za emerytami
korzystającymi z telewizji kablowej UPC.
– Nawet, gdy płacili w kasie firmy, UPC pobierało prowizję. Dla emeryta
2 zł to naprawdę dużo. Poprosili mnie o pomoc i zaczęłam zbierać
podpisy pod petycją. Wychodziłam na zakupy i wracałam po kilku
godzinach, bo starsi ludzie nie tylko chętnie podpisywali listę, ale
zapraszali na herbatę. Czuli się samotni, chcieli porozmawiać. Zajęcie
było więc czasochłonne, ale skuteczne. Nazbierało się sześćset podpisów
i zniesiono prowizję – wspomina Stefania Ratajczak.
Potem już poszło lawinowo. Spod jej ręki wychodziły kolejne dobroczynne
akcje: Leszczyński Gwiazdor, Olimpiada Podwórkowa, pomoc dla chorego na
mukowiscydozę Mateusza Foerstera, Wakacje za Dychę…
We wszystko angażowała się od początku do końca. Szukała sponsorów,
przygotowywała scenariusz, pilnowała bezpieczeństwa, nagłaśniała w
mediach. Wszystkie listy od dzieci czytała osobiście. Oprócz tego
pracowała na cały etat jako sekretarz Szkoły Podstawowej nr 9 w
Lesznie. Na koniec podjęła się założenia związku zawodowego pracowników
niepedagogicznych, który dziś zrzesza ponad 150 osób.
– Kiedy nie dawałam już ze wszystkim rady, kupowałam napój energetyczny
i jak w reklamie siły wracały. W końcu moje ciało odmówiło
posłuszeństwa – przyznaje pani Stefania.
Zemdlała i do pracy
Wyczerpany organizm zastrajkował w nocy. Bolało ją za mostkiem, miała
nudności, a na koniec zemdlała. To jednak nie przeszkodziło jej pójść
rano do pracy. Stamtąd trafiła jednak do szpitala. Okazało się, że
miała zawał. Lekarz, który wszczepiał jej później bajpasy powiedział,
że albo zwolni tempo, albo w ogóle nie opłaca się jej leczyć.
Mąż,
który też chętnie pomaga innym przekonywał, że nie jest Matką Teresą i
nie zbawi całego świata. Zrezygnowała więc z większości akcji, a
została przy swoim „najmłodszym dziecku” – związku zawodowym. W szkole
przeszła na etat związkowy. Biuro prowadzi w domu, a jej drzwi otwarte
są dla interesantów od rana do wieczora.
– Tu też bronię najsłabszych. Nieraz kosztuje mnie to sporo nerwów. O
najmłodszych jednak nie zapomniałam. Staram się robić cokolwiek.
Ostatnio wrzucam do skrzynek na listy ulotki, w których rodzice proszą
o finansowe wsparcie dla cierpiącej na zanik mięśni siedmioletniej
Kingi, uczennicy naszej szkoły – tłumaczy.
Na własnej skórze przekonała się, że – by zdarzył się cud – wystarczy
odrobina dobrej woli. Któregoś roku składała deklarację podatkową w US.
Stojąca w tej samej kolejce starsza pani poprosiła ją o pomoc. Służyła
radą, a przy okazji poprosiła o 1% na rzecz akcji Wakacje za Dychę. W
kilkanaście minut „zarobiła” w ten sposób ponad 100 zł.
Po co ten grosz?
Zawsze podnosi leżący na ulicy grosik. Większość ludzi przydeptuje go
butem, bo nie warto dla takiej drobnicy nadwyrężać pleców. Syn zapytał
ją wprost, dlaczego się schyla?
– Nie masz grosika, nie masz złotówki. Nie masz złotówki, nie pomożesz
biednemu dziecku – odpowiedziała synowi. – Tak jest ze wszystkim.
Jednostka nic nie znaczy, grupą zdziałamy cuda. Kiedy w 2006 roku
pisaliśmy petycję w sprawie budowy sali gimnastycznej przy naszej
szkole niektórzy wątpili, że się uda. A teraz sala stoi – zdradza swoje
credo.
Na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy zdobyła obraz od Jolanty
Kwaśniewskiej, zegar od prezydenta Kaczyńskiego, dwa razy Dariusz
Michalczewski wysłał jej swoje rękawice. Na liście jej darczyńców jest
także Adam Małysz, Otylia Jędrzejczak i piłkarska kadra Polski. Do
wszystkich pisała osobiście. Żadne oficjalne listy, raczej słowa
płynące prosto z serca. Nikt nie miał sumienia jej odmówić.
Dobre geny
Dziś traktowana jest jak alfa i omega. Czasem obcy ludzie przychodzą do
niej po pomoc. Ostatnio starsza kobieta poprosiła ją o sprawdzenie, czy
należy jej się piwnica.
– Akurat szłam do biura jednego z rajców. Mówię, że powinna zwrócić
się z tym do niego, a ona uparła się, że to ja mam pomóc. Nie znam się
na prawie spółdzielczym, ale nie uznaję teczek „spraw niezałatwionych”.
Poszperałam w interecie, zapytałam specjalistów i znaleźliśmy dla niej
rozwiązanie – relacjonuje leszczyninka.
Śpi jak kot, dużo się rusza. Codzienny 1,5–godzinny marsz z kijkami to
rytuał. Ma dwóch dorosłych synów i trzyletniego wnuczka Aleksandra,
który jest jej oczkiem w głowie. Żartuje sobie, że jeden z jej synów ma
koci dar, czyli kilka wcieleń. Raz szybował prosto w dół na niesprawnej
lotni, innym razem przekoziołkował w aucie kilkanaście metrów. Zero
zadrapań…
Jeśli syn pani Stefanii jest niezniszczalny, geny musiał odziedziczyć chyba po mamie.
KAROLINA BODZIŃSKA (fot. S. Skrobała)
Dodaj artykuł do:
Napisz komentarz
|
||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



Jak w skrócie scharakteryzować Stefanię Ratajczak? To prawda, że baba z charakterem nie brzmi ładnie, ale doskonale do niej pasuje. Leszczynianka jest silna, twarda i wydaje się niezniszczalna.












