Z regionu
| Wpadł w furię i zaczął demolować (Gostyń) |
| Tłumy w muzeum (galeria) (Leszno) |
| Oferował 2 tys. zł łapówki (Wschowa) |
| Bez funduszu soleckiego (Góra) |
| Prezydent znów z absolutorium (Leszno) |
| Wyłowiono zwłoki z Obry (Kościan) |
| Estkowskiego też do remontu (wideo) (Leszno) |
| Dzień Strażaka w Kościanie (galeria) (Kościan) |
| O krok od tragedii (Leszno) |
| Czy prezydent otrzyma absolutorium? (Leszno) |
Komentarze
| Toną w odchodach |
| Stosy gołębich odchodów są pod wiaduktem. Najwięcej w miejscu gdzie krzyżują się obie jego nitki. Ptactwo żyje sobie na rurach kanalizacyjnych odbiera... |
| Więcej... |
| Huśtawka w cieniu dębu |
| cytuje : " Właśnie co do dębu- nie wiem czy te wszystkie prace zwiazane z ustawianiem urządzeń nie naruszą systemu korzeniowego? Albo czy konary tego ... |
| Więcej... |
| Tragedia w Kościanie (galeria) |
| A moze by jakies koorepetycje dla nie-rzadu Gaszacy pragnienie by udzielil. Warto by bylo sprobowac,moze nawet UE to sfinansowala choc po czesci.Na zd... |
| Więcej... |
| Jubileusz PL |
|
|
| Rozsławiają Leszno i region | ||
| 17.12.2009. | ||||||
Podsumowując ostatnie 30 lat w sporcie leszczyńskim można wyłowić kilka postaci, które złotymi zgłoskami zapisały się na kartach historii.
Jedną z nich jest Roman Jankowski. Żużlowiec wybitny, świetnie wyszkolony i wierny klubowym barwom. W Unii Leszno startował z sukcesami przez 25 lat (1976 – 2001). Był liderem, kapitanem drużyny i jednym z najlepszych żużlowców w Polsce. Jako jedyny w historii Unii zdobył 12 medali drużynowych mistrzostw Polski, w tym 5 złotych. O popularności żużlowca Byków świadczą plebiscytowe wyróżnienia. Plebiscyt ,,Panoramy’’ na najpopularniejszego sportowca regionu wygrał 7 razy. Ikona czarnego sportu ,,Jankes’’ zdobył w sumie ponad 30 medali, startował w największych światowych zawodach – także rozgrywanych w Lesznie. Pamiętne drużynowe mistrzostwa świata (1984) i finał mistrzostw świata w jeździe parami (1989) na stadionie im. A. Smoczyka zapadły mu w pamięć na długo. Wówczas nasz kraj nie zaliczał się do żużlowych potęg. Występy biało – czerwonych były nieudane, ale leszczynianin należał do jaśniejszych postaci naszej drużyny narodowej. W latach 80. jako jeden z nielicznych Polaków przez dwa sezony startował w lidze angielskiej, która wtedy uchodziła za najsilniejszą na świecie. Jeździł w drużynie Hackney Londyn razem z Zenonem Plechem. – Roman Jankowski szybko się zaaklimatyzował w Londynie. Dzięki talentowi nie miał kłopotów w nowym otoczeniu, chociaż musiał przestawić się do nowych warunków. Angielskie tory zawsze były trudniejsze technicznie od polskich. Roman nie miał kłopotów, gdyż techniką jazdy dorównywał światowym gwiazdom i bardzo szybko wskoczył do podstawowego składu – wspomina wspólne starty w Hackney Zenon Plech. – Poza tym „Jankes” to nie tylko świetny żużlowiec, ale także kolega. Znamy się długo, teraz poświęcamy się pracy trenerskiej. Szacunek konkurentów Jankowski trzykrotnie ścigał się w finałach IMŚ, dwukrotnie w DMŚ i trzy razy w mistrzostwach w jeździe parami. Pięć razy stawał na podium indywidualnych mistrzostw Polski, w tym dwukrotnie zdobywając tytuł mistrzowski. O klasie mistrza z Leszna świadczą wyniki, ale także opinie rywali z którymi często toczył zacięte boje. Jednym z jego odwiecznych konkurentów był Andrzej Huszcza z zielonogórskiego Falubazu. – Z Romanem konkurowaliśmy, nieraz aż sypały się iskry, ale zawsze fair. Przy tym byliśmy przyjaciółmi i do dzisiaj tak zostało – zaznacza długoletni kapitan Falubazu, który jako ojciec trzech córek często żartował, że z „Jankesem” mogą jeszcze zostać rodziną, ponieważ żużlowiec Unii ma trzech synów. Wojownik na planszy Dużymi osiągnięciami może poszczycić się też szermierz Sławomir Mocek (na zdjęciu). Florecista rozpoczął karierę w Polonii Leszno. Pierwsze znaczące triumfy odnosił w kategorii juniorów, zdobywając Puchar Świata (1996). Wcześniej jako 15 – latek wygrywał Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży i następnie triumfował w krajowej rywalizacji zawodników do lat 17. Systematycznie podnosił swoje umiejętności. W 1997 bił się na światowych planszach z seniorami, triumfując m. in. w drużynowym Pucharze Świata w Wenecji. Do kadry narodowej wchodził, gdy biało – czerwoni liczyli się w Europie i na świecie. W reprezentacji walczyli wówczas m.in. Piotr Kiełpikowski, Adam Krzesiński i Ryszard Sobczak, czyli tuzy polskiego floretu. Starsi koledzy chwalą leszczynianina za pracowitość i konsekwencję. Nigdy nie ustąpił z wcześniej obranej drogi, dzięki czemu osiągnął wymarzone cele. Dwukrotnie startował na igrzyskach olimpijskich (Sydney, Pekin). Niewiele brakowało, by wystąpił na IO w Atenach. Zdobywał medale mistrzostw Starego Kontynentu i mistrzostw świata. – Moim kolejnym wyzwanie są igrzyska olimpijskie w Londynie – planuje Mocek, który swój czas dzieli między treningi, funkcję prezesa Integracyjnego Klubu Sportowego Leszno oraz obowiązki radnego miasta. Medale w przestworzach Przez lata Leszno rozsławiała ikona polskiego szybownictwa – Adela Dankowska. Wielokrotna mistrzyni Polski aż 15 razy poprawiała rekordy świata w lotach szybowcem i 43- krotnie ustanawiała najlepsze wyniki w kraju. Za wybitne osiągnięcia została wyróżniona m. in. najbardziej prestiżowymi odznaczeniami w lotnictwie: medalami Lilenthala i Tańskiego. Następcą i kontynuatorem medalowych tradycji oraz rekordów jest Janusz Centka. Pilot Aeroklubu Leszczyńskiego zdobył wszystko, co było do zdobycia w światowym szybownictwie. Na co dzień pracuje jako pilot w Polskich Liniach Lotniczych LOT i po latach sukcesów szybownictwo traktuje bardziej jako pasję niż sportowe wyzwanie. Wypada żałować, że szybownictwo nie jest sportem olimpijskim, bo leszczyńscy piloci byliby potentatami światowego sportu. To samo dotyczy kręglarstwa, z którego słynie Leszno od ponad 30 lat. Zawodnicy i zawodniczki miejscowej Polonii zdobyli setki medali. Do największych gwiazd polskiego kręglarstwa zaliczana jest Beata Włodarczyk. W kraju osiągnęła wszystko. Jest wielokrotną mistrzynią w różnych konkurencjach (indywidualnie, drużynowo, parami i w mikstach). Wygrywała Puchar Świata i cieszyła się z tytułu wicemistrzyni świata. Długo broniła się przed wyjazdem do najsilniejszej ligi, choć Niemcy nie odpuszczali. Victoria Włodarczyk W końcu przyjęła ofertę Victorii Bamberg i od trzech lat regularnie wygrywa ranking na najlepszą zawodniczkę Bundesligi. Pani Beata jest mocna psychicznie, zawsze walczy do końca. – Spotkaliśmy się na Pucharze Świata w Austrii, gdzie grały m. in. Polonia Leszno i ekipa z Bambergu. Victoria przed ostatnim blokiem zajmowała 4. miejsce, gdy do walki stanęła Beata. Wydawało się, że niemiecki zespół znajdzie się poza podium. Ale ,,Becia’’ w swoim stylu „orała” do końca i wyciągnęła swój zespół na pierwsze miejsce – wspomina trener leszczyńskiej Polonii Zbigniew Zasieczny. Najlepszych lekkoatletów w regionie wychował natomiast Rawicz. Najbardziej znani to sprinter Robert Maćkowiak i tegoroczna mistrzyni świata, młociarka Anita Włodarczyk. Lekkoatletka w tym roku w Berlinie ustanowiła rekord świata i zdobyła złoty medal. Fachowcy przepowiadają jej wielkie sukcesy. Maćkowiak zakończył sportową karierę 3 lata temu. Specjalizował się w biegach na 200 i 400 metrów. Dwukrotnie wziął udział w igrzyskach olimpijskich (1996, 2000). W Sydney był bliski medalu zajmując 5. miejsce na 400 m. W biegu sztafetowym wygrywał mistrzostwa świata i Europy. W latach 2000 – 2001 nasi sprinterzy nie mili sobie równych w zawodach halowych. Dumą Kościana są bracia Jureccy. Wychowankowie miejscowej Tęczy osiągnęli sukcesy w piłce ręcznej. Bartosz i Michał trafili do czołowych drużyn w kraju. Przebojem wdarli się do reprezentacji Polski. Dwa lata temu odnieśli znaczący sukces – w Niemczech zdobyli wicemistrzostwo świata, przegrywając finał z gospodarzami. W tym roku sięgnęli po brązowy medal. Jureccy z powodzeniem występują w niemieckiej Bundeslidze, która uchodzi za najsilniejszą na świecie. Bartosz z drużyną z Magdeburga zdobył Superpuchar Europy. MARIUSZ CWOJDA
Fot.autor Napisz komentarz
|
||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



Podsumowując ostatnie 30 lat w sporcie leszczyńskim można wyłowić kilka postaci, które złotymi zgłoskami zapisały się na kartach historii.







