Komentarze

Toną w odchodach
Stosy gołębich odchodów są pod wiaduktem. Najwięcej w miejscu gdzie krzyżują się obie jego nitki. Ptactwo żyje sobie na rurach kanalizacyjnych odbiera...
Więcej...

Huśtawka w cieniu dębu
cytuje : " Właśnie co do dębu- nie wiem czy te wszystkie prace zwiazane z ustawianiem urządzeń nie naruszą systemu korzeniowego? Albo czy konary tego ...
Więcej...

Tragedia w Kościanie (galeria)
A moze by jakies koorepetycje dla nie-rzadu Gaszacy pragnienie by udzielil. Warto by bylo sprobowac,moze nawet UE to sfinansowala choc po czesci.Na zd...
Więcej...

Jubileusz PL Drukuj Email
Nie jesteśmy pępkiem
17.12.2009.
ImageCzy nie ma perspektyw? – przeglądając wydania Panoramy Leszczyńskiej sprzed lat natknęłam się na tekst o takim właśnie tytule.

 

 

 Wspólnie z uczniami czwartej klasy technikum mechanicznego Zespołu Szkół Zawodowych przy ul. Narutowicza w Lesznie dziennikarz zastanawiał się, dlaczego młodych ludzi ciągnie na Zachód? Dziś tamta młodzież z Koniora to już czterdziestolatkowie. Nawet piątych klas już nie ma, bo reforma oświaty przyniosła czteroletnie technikum i trzyletnie liceum. Ale pytania o emigrację, o perspektywy życia w kraju pozostały. Dlatego postawiłam pytania, które padły w symbolicznym dla Polski 1989r., zadać tegorocznym maturzystom, którzy PRL-owską rzeczywistość pamiętają tylko z książek i opowieści rodziców.

Półtora tysiąca na początek

Od 1980 roku wyjechało z Polski i nie powróciło ponad 600 tys. osób. To tak jakby wyjechali wszyscy mieszkańcy naszego województwa i jeszcze połowa województwa kaliskiego. [...]

Jarek: – O młodych, którzy wyjeżdżają z kraju, mówi się, że opuszczają tonący okręt, pomawia ich się o tchórzostwo. Moim zdaniem młodzieży wcale nie w głowie łatwe i luksusowe życie. Pakują manatki, bo tu, na miejscu nie widzą dla siebie perspektyw. [...]

Robert: – Pierwsza wypłata, jakiej mogę się spodziewać po podjęciu pracy, to 30 tys. zł (przed denominacją – przyp. red.). Przecież to są śmieszne pieniądze. Cóż można za to kupić? Parę dżinsów.

A jak jest dzisiaj?

– Dzisiaj, jak się człowiek postara, to w kraju może zarobić te same pieniądze, co za granicą. Gdy weszliśmy do Unii, był wielki boom na wyjazdy, zwłaszcza do Anglii. Dziś część ludzi wraca, bo widzą, że to im się wcale nie opłaca – mówi Roman Perek z technikum mechatronicznego.

– Tylko że w Polsce, jeśli się nie ma „pleców”, znalezienie pracy w wyuczonym zawodzie czasem graniczy z cudem. Na przykład nasz katecheta: nie wiem, czy szedł do technikum z myślą, by uczyć później religii? – zastanawia się Mateusz Prałat, maturzysta z technikum elektronicznego.

– Dzienne studia nie wchodzą w grę. Żeby się utrzymać, potrzebne byłoby jakieś półtora tysiąca... – przyznaje Jakub Markowski, który kształci się w zawodzie informatyka.

– Najlepiej studiować zaocznie i poszukać od razu pracy, bo potem wszędzie szukają młodych, ale z doświadczeniem. A jakie doświadczenie może mieć dzienny student? – wtóruje koledze Marcin Mądrzak, przyszły elektronik. – Wiem, że początkującym żaden pracodawca nie da kokosów, ale przydałoby się chociaż te półtora do dwóch tysięcy na rękę.

Polarne  niedźwiadki

Robert: – Myśli o emigracji nie rodzą się z dnia na dzień. Do takiej decyzji trzeba dojrzeć. W przypadku naszej klasy pomysł na wyjazd może przyjść do głowy, gdy jesteśmy na praktykach zawodowych.

Paweł: – [...] powszechnie zaniża się normy i zadania stawiane robotnikom. W ten sam sposób postępowano z nami. Na przykład na 8 godzin pobytu w fabryce dawano nam robotę, którą można wykonać w 2 godziny i jeszcze powiadano, aby tak ją rozłożyć w czasie, by było co robić do 15-tej.

Co na to współczesna młodzież?

– Naszych robotników ceni się za granicą za pracowitość, pomysłowość. Ale jest też druga strona medalu: chyba jeszcze długo nie wykorzeni się stereotypowego myślenia, że Polak jest „robolem”, którego można wykorzystać za znacznie mniejsze pieniądze niż kogoś swojego – uważa Marcin Mądrzak.

Do dyskusji włącza się jedna z nielicznych uczennic.

– Choć od wejścia do Unii minęło już kilka lat, dla Europy Polska wciąż jest „egzotycznym” krajem. Traktują nas trochę, jak biegające gdzieś tam na wschodzie „niedźwiadki polarne” – ocenia Paulina Gryczka. 

Wracamy do tematu szkolnych praktyk.

– Nie jest tak, jak kiedyś, ale niektórzy jeszcze żyją tamtymi czasami. W zakładzie, do którego trafiłem na praktyki, spotkałem malarza, który pracował kiedyś w Goplanie. Stwierdził, że tam przez osiem godzin niewiele robił, to tu też nie będzie się przemęczał. I tak snuł nam godzinami swoje opowieści, siedząc na... wiadrze – śmieje się Marcin Mądrzak.

– Mnie utkwiło w pamięci zwiedzanie Cegielskiego w Poznaniu. Powiedziano nam, że oprowadzi nas przewodnik. Tymczasem do wykwalifikowanego przewodnika było mu raczej daleko. Historię silnika maszynowego przeczytał z umieszczonej obok niego tabliczki. Potem przeszliśmy do kolejnej sali, gdzie ów „przewodnik” przyznał: tu też są jakieś maszyny, ale nie mam pojęcia, do czego służą – wspomina Roman Perek.

Nie ma co biadolić

Paweł: – Chciałbym powiedzieć kilka słów na temat oceny moralnej ludzi, którzy decydują się na emigrację. Z tego, co tu słyszałem, wynika, że młodzież może czuć się usprawiedliwiona. Źle o nich dba Matka – Ojczyzna, więc mogą jechać. Cóż jednak sądzić o znajomym mi małżeństwie, które zdecydowało się na wyjazd, mając tutaj niemal wszystko, w tym dom i samochód? Uzasadniając swoją decyzję mówili, że jadą, bo dłużej w tym bałaganie nie wytrzymają.

Dziś uczniowie leszczyńskiego Zespołu Szkół Technicznych też nie szczędzą ostrych słów pod adresem rzeczywistości, w której przyszło im startować w dorosłe życie.

– Nie krytykuję wejścia Polski do Unii Europejskiej. Prędzej czy później i tak by to nastąpiło. Za bardzo jednak próbuje się zrobić z Unii jedno państwo. Nawet na konserwach mamy dziś adnotacje: „Wyprodukowane w Unii Europejskiej” – przestrzega Mateusz Prałat.

– A i sami Polacy powinni przestać biadolić, że cały świat ich nie docenia. Nie jesteśmy pępkiem Europy, a co najwyżej środkiem – kończy Marcin Mądrzak

.W dyrektorskim gabinecie, gdzie rozmawiam z grupką maturzystów, tematy sprzed lat nadal budzą emocje. Nie wiem, jak potoczyły się losy rozmówców sprzed 20 lat. Nie wiem także, co na dzisiejsze wynurzenia powie młodzież za dziesięć, dwadzieścia czy pięćdziesiąt lat. Zanurzą się w cyberprzestrzeni i oddadzą się jedynie wirtualnym wędrówkom po świecie czy wręcz przeciwnie – staną się obywatelami świata, dla których pojęcia granic i różnic będą miały wymiar jedynie historyczny?


ANNA MAĆKOWIAK /fot.S.Skrobała

* Cytaty pochodzą z tekstu Zbigniewa Greźlikowskiego, który ukazał się w Panoramie Leszczyńskiej 16 kwietnia 1989r.

Dodaj artykuł do:



RSS komentarzy

Napisz komentarz

Komentarze naruszające netykietę i regulamin portalu będą usuwane. Przeczytaj nasz regulamin

Imię:
Tytuł:
Komentarz:



Kod antyspamowy:*CAPTCHA Image
[ Inny obrazek ]

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Aktualności

Sonda

Jak szybki masz internet?
Advertisement

KUP E-WYDANIE NASZEGO TYGODNIKA!

Image

DODATEK ROLNICTWO
Copyright © 2005 - 2011 Panorama Leszczyńska        Opracowanie strony: NewsNet        Grafika: webSylium                                 Serwer: Logo EasyWWW